Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (10 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (10 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (9 pkt.)
  • 5 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 8 .Legia Warszawa (6 pkt.)

Lechia Gdańsk - Raków Częstochowa 1-3 w 2. kolejce PKO Ekstraklasy

Nie pomógł piękny gol Omrana Haydary’ego w końcówce pierwszej połowy, Raków wciąż ma patent na Lechię. W drugiej części częstochowianie zdobyli trzy bramki i wygrali spotkanie.

Zobacz relację na żywo z meczu Lechia Gdańsk - Raków Częstochowa

Mimo, że Raków przegrał inauguracyjny mecz w sezonie 2020/21, a Lechia wygrała to częstochowianie zebrali korzystniejsze recenzje i oni wydawali się faworytem sobotniego meczu w Gdańsku.  

Reklama

Pierwszy celny strzał odnotowaliśmy w ósmej minucie. Uderzenie z dystansu Macieja Gajosa z łatwością złapał Jakub Szumski. 

Z czasem inicjatywę zaczął przejmował Raków. W 11. minucie tuż obok bramki główkował snajper spod Jasnej Góry, Vladislavs Gutkovskis. Chwilami wydawało się jakby to goście grali u siebie. 

Pod koniec pierwszej połowy lechiści zaczęli odzyskiwać kontrolę, ale wtedy splot nieszczęść spotkał Michała Nalepę, który po raz setny zagrał dziś w Lechii. Najpierw za faul na Marcinie Cebuli otrzymał żółtą kartkę. Chwilę potem Nalepa znów zatrzymał Cebulę, tym razem gdy zawodnik gości wychodził na czystą pozycję. Sędzia Paweł Raczkowski usunął Nalepę z boiska uznając, że był faul, powtórki telewizyjne wskazywały, że Nalepa trafił w piłkę. Spora kontrowersja, jednak na boisku decyzje arbitra są niepodważalne.

Wydawało się, że bramka dla Rakowa jest kwestią czasu, ale w Ekstraklasie próżno szukać logiki. W czasie doliczonym do pierwszej połowy spotkania, Gajos dość desperacko wybił piłkę ze swojej połowy, dopadł do niej Afgańczyk Omran Haydary i absolutnie fantastycznym uderzeniem z daleka pokonał Jakuba Szumskiego, który nie zajmował właściwej pozycji, gdyż akcja toczyła się na boisku zupełnie gdzie indziej. To pierwsza ligowa bramka Haydary’ego na Stadionie Energa w Gdańsku.  

Lechiści niedługo cieszyli się prowadzeniem, Raków odpowiedział równie piękną bramką. Tuż po przerwie dośrodkował świeżo wprowadzony Daniel Bartl, a jego podanie pięknym wolejem wykończył Marcin Cebula.

Potem na boisku trwała tzw. "obrona Częstochowy", z tym że to drużyna z Częstochowy była w roli strony atakującej. W 55. minucie groźnie strzelał Patryk Kun, ale Duszan Kuciak potwierdził dobrą formę z poprzedniego sezonu. Chwilę później był już bezradny, gdy Gutkovskis wreszcie dopiął swego po rzucie rożnym.

Lechia starała się atakować, ale nadziewała się na kontry. To Raków był bliższy podwyższenia prowadzenia niż gospodarze doprowadzenia do wyrównania.  W 76. minucie było po meczu. Najpierw Kuciak sobie tylko znanym sposobem obronił strzał z bliska, ale wobec dobitki Gutkovskisa był bezradny. Łotysz już kiedyś zapewnił swojej drużynie na stadionie w Gdańsku. Było to 28 sierpnia 2016 roku, gdy w barwach Termaliki Nieciecza trafił dwa razy w meczu wygranym 2-1.

Raków Częstochowa pokazał w tym meczu jak powinna grać drużyna z przewagą jednego zawodnika. Podopieczni trenera Marka Papszuna pokonali Lechię trzeci kolejny raz od powrotu do Ekstraklasy w 2019 roku. Regułą też stało się, że w Gdańsku strzelają trzy bramki. W grudniu 2019 roku było 3-0, teraz 3-1.

Maciej Słomiński z Gdańska

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę PKO Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Lechia Gdańsk | raków częstochowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje