Reklama

Reklama

Lechia Gdańsk - Podbeskidzie Bielsko-Biała 5-0 w 22. kolejce Ekstraklasy

Dwie czerwone kartki przed przerwą i cztery gole w 11 minut - to był dziwny mecz. Lechia Gdańsk wygrała 5-0 z Podbeskidziem Bielsko-Biała w 22. kolejce Ekstraklasy.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

W przerwie zimowej Lechia przeprowadziła kilka transferów, sprowadzając między innymi braci Paixao oraz trenera Piotra Nowaka.

Nowy szkoleniowiec poukładał zespół po swojemu, w środku pola ustawił Milosza Krasicia i Sebastiana Milę, a z przodu znalazł miejsce dla Flavio Paixao i Grzegorza Kuświka.

Gospodarze od początku dyktowali warunki, przez ponad 70 proc. czasu gry utrzymując się przy piłce. Jednak nie przynosiło to efektów w postaci okazji bramkowych.

Reklama

Sławomir Peszko próbował zaskoczyć Wojciecha Kaczmarka strzałem z ostrego kąta, ale bramkarz gości był czujny. W odpowiedzi niewiele brakło, a na prowadzenie wyszłoby Podbeskidzie, gdy piłka po dośrodkowaniu Adama Mójty odbiła się od poprzeczki bramki Lechii.

Pierwszą dogodną okazję bramkową dla Lechii zmarnował Paixao, uderzając nad bramką Kaczmarka.

W końcówce pierwszej połowy sędzia Daniel Stefański był bezlitosny dla gości. W 41. minucie za drugą żółtą kartkę wyrzucił z boiska Kohei Kato, a w 45. minucie odesłał do szatni, również po drugim "żółtku", Marka Sokołowskiego. Trener gości Robert Podoliński wściekał się na arbitra, ale jego decyzji nic już nie mogło zmienić. Do przerwy 0-0.

Zaraz po wznowieniu gry "Górale" dostali kolejny cios, a właściwie zadali go sobie sami. Adam Deja bezsensownie zagrał ręką w polu karnym, a jedenastkę zamienił na gola Mila. To pierwsza bramka kadrowicza w tym sezonie Ekstraklasy i w sumie jego 50. gol w lidze.

Lechia poszła za ciosem. Obrońca Mario Malocza odnalazł się w polu karnym niczym rasowy napastnik. Spokojnie przyjął piłkę i posłał ją w okienko bramki Kaczmarka.

Kolejne minuty były tylko dopełnieniem wyroku na gościach. Najpierw Grzegorz Kuświk popisał się pięknym strzałem w okienko zza pola karnego, a w 59. minucie Milosz Krasić sfinalizował piękną asystę Paixao.

Gospodarze mogli wygrać znacznie wyżej, ale zmarnowali kilka świetnych okazji. Dopiero w 86. minucie Sławomir Peszko podwyższył na 5-0, precyzyjnie główkując po zagraniu Michała Chrapka. Peszko zrehabilitował się za zmarnowaną chwilę wcześniej stuprocentową okazję.

Powiedzieli po meczu:

Robert Podoliński (trener Podbeskidzia Bielsko-Biała): "Przegraliśmy z Lechią 0-5 i to jest najlepszy komentarz do tego spotkania. Nic mądrego nie jestem w stanie wymyślić. Nie był to co prawda porywający mecz w naszym wykonaniu, ale trzeba pamiętać o sytuacji, kiedy przy stanie 0-0 faulowany był Chmiel. Jeśli niektórzy biorą za swoją pracę pieniądze, to powinni także ponosić odpowiedzialność. My bowiem taką odpowiedzialność ponosimy. Na tym poprzestanę, bo nie chciałbym za dużo powiedzieć. Czy kiedykolwiek zdarzyło mi się grać całą drugą połowę w dziewięciu? Tak, w czwartek podczas gry treningowej".

Piotr Nowak (trener Lechii Gdańsk): "Praca została wykonana, bo zdobyliśmy trzy punkty. Cieszy nie tylko wynik, ale także fakt, że rozegraliśmy dobre spotkanie. Trzeba jednak wziąć pod uwagę dwie czerwone kartki dla rywali, które ułatwiły nam zadanie, bo po przerwie mieliśmy zdecydowanie więcej miejsca na skrzydłach.

W pierwszej połowie rozgrywaliśmy swoje akcje za wolno i zbyt przewidywalnie, aczkolwiek widać było, że potrafimy grać. Mieliśmy dobre momenty, które powinniśmy wykorzystać i dlatego cały czas podkreślam, że musimy być cierpliwi. Pierwszy krok został jednak zrobiony i po tym zwycięstwie nerwowość zeszła z zawodników i ze mnie. Przed nami jeszcze wiele meczów i mam nadzieję, że nadal będziemy robić systematyczne postępy".

Lechia Gdańsk - Podbeskidzie Bielsko-Biała 5-0 (0-0)

Bramka: 1-0 Sebastian Mila (48. z karnego), 2-0 Mario Malocza (54.), 3-0 Grzegorz Kuświk (58.), 4-0 Milosz Krasić (59.), 5-0 Sławomir Peszko (86.)

Żółte kartki - Lechia Gdańsk: Jakub Wawrzyniak, Rafał Janicki. Podbeskidzie Bielsko-Biała: Marek Sokołowski, Kohei Kato, Krystian Nowak

Czerwone kartki za drugą żółtą - Podbeskidzie Bielsko-Biała: Kohei Kato (41.), Marek Sokołowski (45.)

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów 9587.

Lechia Gdańsk: Marko Marić - Rafał Janicki, Mario Malocza, Jakub Wawrzyniak - Sławomir Peszko, Daniel Łukasik, Milosz Krasić (76. Michał Chrapek), Sebastian Mila, Lukas Haraslin (61. Michał Mak) - Flavio Paixao (70. Adam Buksa), Grzegorz Kuświk.

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Wojciech Kaczmarek - Marek Sokołowski, Krystian Nowak, Jozef Piacek, Adam Mójta - Jakub Kowalski (70. Paweł Tarnowski), Adam Deja (60. Kristian Kolczak), Kohei Kato, Mateusz Możdżeń, Damian Chmiel - Mateusz Szczepaniak (58. Samuel Stefanik).

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL