Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (0 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (0 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (0 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (0 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (0 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (0 pkt.)
  • 7 .Podbeskidzie B.-B. (0 pkt.)
  • 8 .Pogoń Szczecin (0 pkt.)

Lechia Gdańsk. Paweł Buzała: Jak nie spróbujemy, to się nie dowiemy

W Gdańsku trwa dyskusja, czy Lechia powinna grać dwójką z przodu, tak by wykorzystać dobrą formę Łukasza Zwolińskiego.

Przed remisowym meczem z Górnikiem, sygnalizowaliśmy dobrą strzelecką formę lechistów (Lechia najskuteczniejsza od blisko dekady). W Zabrzu gdańszczanie potwierdzili ofensywne atuty, dwa razy trafiając do siatki, tym samym w trzech ostatnich meczach ligowych zdobyli aż 10 goli. Nieoczekiwanie w rolę głównego snajpera wcielił się Łukasz Zwoliński. W derbach z Arką (4-3) zdobył gola, a po jego strzale Flavio Paixao zdobył jedną z najłatwiejszych bramek w karierze. Jeszcze lepiej było w Zabrzu. "Zwolak" wprowadzony od początku drugiej połowy, tym razem trafił aż dwa razy, ratując remis 2-2.

Reklama

To naturalnie wywołało temat potencjalnej gry dwoma napastnikami. Jeśli zarówno Flavio Paixao jak i Łukasz Zwoliński są w formie, szkoda jednego z nich trzymać na ławce. Kiedy ostatnio Lechia grała dwójką z przodu? Chyba za kadencji Piotra Nowaka, gdy razem występowali Marco Paixao i Grzegorz Kuświk. Obaj są wciąż czynnymi zawodnikami więc niezręcznie byłoby wypowiadać im się na temat obecnej gry "Biało-Zielonych". 

Wcześniej taki system gry preferował Dariusz Kubicki, gdy w 2008 roku Lechia po dwóch dekadach przerwy wracała do Ekstraklasy. Wtedy grano strategią: duży Piotr Cetnarowicz i mały Paweł Buzała. Ten ostatni wspomina: - Było mi łatwiej, bo to "Cetnar" walczył w powietrzu z obrońcami, wtedy ja miałem więcej miejsca, żeby się rozpędzić. Nie porównywałbym jednak ówczesnej I ligi z obecną Ekstraklasą. Na najwyższym szczeblu gra jest dużo bardziej taktyczna. Widać jednak, że Łukasz Zwoliński jest w bardzo dobrej formie.

Co na to główny zainteresowany? - To nie jest dla mnie nowość, że gram z drugim napastnikiem, w tym przypadku z Flavio. W Pogoni grałem w ten sposób z Marcinem Robakiem. Wręcz przeciwnie, widzę z Flavio chemię na boisku. Nie przeszkadzamy sobie. Dla mnie nie ma różnicy, czy gram jako nominalna "dziewiątka", czy jako drugi napastnik - mówił Zwoliński w programie "Liga Plus".

Dobrą formę "Zwolaka" doceniają również koledzy z drużyny. Bramkarz Duszan Kuciak mówił TVP Sport: - Łukasz ratował nas w ostatnich meczach. Moja żona powiedziała więc, że zasłużył na domowy chleb. Gdy go upiekę, wręczę mu go w przyszłym tygodniu.

Dowiedz się więcej na temat: Lechia Gdańsk | Łukasz Zwoliński | Flavio Paixao

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL