Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (36 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (31 pkt.)
  • 4 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (26 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (25 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (25 pkt.)
  • 8 .Zagłębie Lubin (23 pkt.)

Lechia Gdańsk. Odbić się od dna

Sobotni mecz z Rakowem Częstochowa będzie dla Lechii okazją do wyjścia z piłkarskiego impasu. Zwłaszcza że to rywal dla gdańszczan wyjątkowo niewygodny.

Lechia Gdańsk zanotowała fatalny start do rozgrywek w 2021 r. Dwa słabe mecze ligowe u siebie (Jagiellonia Białystok 0-2 i Warta Poznań 1-1) wywołały niepokój i przesądziły, że Biało-Zieloni w tym sezonie nie dołączą już do ekstraklasowej czołówki. Prawdziwym wstrząsem była zdecydowana porażka 1-3 z Puszczą Niepołomice w 1/8 finału Pucharu Polski. Zwłaszcza że I-ligowcy znajdują się dopiero w połowie okresu przygotowawczego o czym mówił nam po meczu trener Tomasz Tułacz.

Reklama

Innym naszym rozmówcą w Sosnowcu był bramkarz Lechii, Dusan Kuciak, który z wiarą w głosie mówił, że "trzeba jak najszybciej się pozbierać i odbić z tego, za przeproszeniem, gówna".

Najbliższa okazja już w najbliższą sobotę, 13 lutego o godz. 20. W meczu Ekstraklasy rywalem Lechii będzie w Bełchatowie Raków Częstochowa. Trudno o bardziej niewygodnego rywala. Od kiedy Raków awansował do Ekstraklasy w 2019 r. trzykrotnie grał z Lechią i trzykrotnie zdecydowanie wygrał. Najpierw 2-1 u siebie (honorową bramkę dla gdańszczan zdobył Artur Sobiech w doliczonym czasie gry), a potem 3-0 i 3-1 w Gdańsku. Drużyna spod Jasnej Góry wyraźnie nie leży lechistom. Z drugiej strony, Cracovia również wygrała sześć razy z Lechią z rzędu, by sromotnie ulec 0-3 u siebie, w meczu zamykającym ligowe rozgrywki w 2020 r. Raków jest zdecydowanym faworytem, ale nie takie Ekstraklasa niespodzianki widziała. Nie na darmo nasza liga jest nazywana najbardziej nieprzewidywalną ligą kontynentu.

Po powrocie z pucharowej eskapady do Sosnowca, podczas jednego z treningów drużynę Lechii odwiedziła delegacja składająca się z kilkudziesięciu najwierniejszych kibiców. Takie wsparcie jest niezwykle ważne. Padły słowa otuchy, mówiono o jedności, piłkarze usłyszeli, że mają się bardziej starać, a nie bywać na mieście, zwłaszcza że lokale są pozamykane. Zawodnicy dowiedzieli się, że trener i jego sztab mają większy od nich kredyt zaufania. Przynajmniej u tej części kibiców najbardziej zatroskanych losami drużyny. Taka motywacja bywa pomocna, poprzednio miała miejsce przed derbowym meczem z Arką w 2017 r. Wtedy kryzys był jeszcze głębszy niż dziś, Lechia dopiero co przegrała u siebie z Koroną Kielce, ale po kibicowskich słowach otuchy wygrała 1-0 w Gdyni po golu w doliczonym czasie gry. To była kadencja Adama Owena. Od tych wydarzeń minęło ponad trzy lata, kto inny jest już trenerem, ale atmosfera łudząco podobna.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje