Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (27 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (23 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (22 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (20 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (17 pkt.)
  • 7 .Cracovia (17 pkt.)
  • 8 .Radomiak (16 pkt.)

​Lechia Gdańsk - Legia Warszawa w 33. kolejce Ekstraklasy. Surma: Legia będzie miała bardzo ciężko

- W Lechii od lat mają wielkie marzenia, które kumulują się w szatni i całym mieście. Poprzeczka jest tam zawieszona bardzo wysoko. Chcą być najlepsi w Polsce i jest bardzo prawdopodobne, że w tym sezonie spełnią marzenia - uważa Łukasz Surma, były piłkarz Lechii Gdańska i Legii Warszawa. W sobotę (godz. 20.30) spotkanie na szczycie miedzy tymi zespołami, relacja w Interii.

Piotr Jawor, Interia: Legia przegrała z dołującym Lechem, Lechia wygrała z Pogonią Szczecin, choć do 83. minuty przegrywała. Im bliżej końca, tym Ekstraklasa bardziej staje na głowie.

Łukasz Surma: - Spodziewałem się, że Legia na Lechu będzie miała trudno. Warszawiacy wygrali cztery mecze z rzędu i po takiej serii zawsze może przyjść samouspokojenie. To nieodzowna kolej rzeczy. Do tego trafili na Lecha, który na Legię zawsze dodatkowo się mobilizuje. Pamiętam, że mecze w Poznaniu zawsze były na styk... Z kolei wokół Lecha ciśnienie jest już trochę mniejsze, więc zawodnicy grali na większym luzie. Legia miała sytuacje, ale Lech nie panikował. Czekali na szansę i w końcu ją dostali.

Reklama

A wygrana Lechii?

- Oni mają swój styl. Grają do końca, trener Stokowiec stosuje dużo zmian w ataku i stąd raz zwyżka formy Sobiecha, a raz Paixao. Do tego są Mak, Michalak, czy Haraslin. Trener w ofensywie fajnie rotuje siłami. Lechia nieprzypadkowo była liderem i nie należy się spodziewać, że nagle przestanie grać w piłkę, bo prezentuje bardzo równą formę.

Ale pojawiały się głosy, że Lechia opada z sił i Legia ma już autostradę do mistrzostwa.

- To było trochę wróżenie z fusów. Każdemu przytrafia się porażka, nawet jak prezentuje się tak stabilnie jak Lechia. I co, nagle mieli przestać grać w piłkę? To raczej mało prawdopodobne.

To zasługa konsekwencji Stokowca?

- Nawet jak się na niego patrzy, to widać, że jakoś specjalnie nie popada w euforię, tylko dąży krok po kroku do wyznaczonego celu. Tak samo wygląda Lechia - na boisku nie prezentuje fajerwerków i cudownych akcji, tylko cierpliwie dąży do zdobycia bramki różnymi środkami. I ta niejednoznaczność mocno utrudnia przeciwnikom zadanie. Lechia jest nieodgadniona, Legia będzie miała z nią bardzo ciężko.

Gdańsk i Lechia dojrzały do tego, by odebrać Legii mistrzostwo?

- Legia ma duże doświadczenie, a to jest szalenie ważne. W Lechii jednak od lat są wielkie marzenia, które kumulują się w szatni i całym mieście. Poprzeczka zawieszona jest bardzo wysoko i to się da wyczuć. Oni chcą być najlepsi, więc jest bardzo prawdopodobne, że w tym sezonie spełnią marzenia.

To bardzo ciekawy klub. W Gdańsku mają tylko Lechię, która jest uwielbiana. Ta miłość nie rozkłada się na inne dziecko. Jak  graliśmy na Traugutta, to ludzie na stadion walili z każdej strony. Nigdy nie zapomnę tego widoku. Np. w Krakowie do stadionów idzie się z różnych stron, a tam ludzie szli ulicami, ale też zakamarkami. Szli z każdej strony.

Jakiego meczu spodziewa się Pan w sobotę?

- To tylko spekulacje, ale wydaje mi się, że po spotkaniu w Szczecinie Lechia nabrała jeszcze większej pewności i nie będzie bała się zaatakować. Liczę na świetną atmosferę, taką jak wtedy, gdy graliśmy na otwarcie stadionu w Gdańsku. Było jak na mundialu (śmiech).

Legia ma o tyle trudniej, że za kartki nie wystąpią Cafu i Marko Veszović, a trener Aleksander Vuković mecz będzie oglądał z trybun.

- To duże osłabienie. Jak byłem piłkarzem, to pierwsze co robiłem, to patrzyłem, czy trener stoi przy linii i czułem się dużo pewniej, gdy go tam widziałem. Teraz szkoleniowiec Legii musi kombinować, by siedząc na trybunach mieć na wszystko taki sam wpływ.

Rozmawiał Piotr Jawor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne