Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Wisła Płock (23 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (21 pkt.)

Lechia Gdańsk - Legia Warszawa. Opóźnić koronację

Legia bliska mistrzostwa, Lechia w grze o puchary. W Gdańsku zapowiada się dobre widowisko. Już w niedzielę o 17.30.

Już raz tak się zdarzyło, że w okolicy majówki do Gdańska przyjechała Legia Warszawa, która szykowała się do mistrzowskiej koronacji. W 2012 r., jak dziś sposobiliśmy się do mistrzostw Europy, stąd liga jak teraz grająca w systemie ESA30 finiszowała szybciej niż zwykle. Tyle podobieństw, czas na różnice. Dziewięć lat temu Lechia desperacko broniła się przed spadkiem, dziś wciąż jest w grze o puchary.

Lechia - Legia. Wolny Wilka

Niewiadomą pozostaje wynik niedzielnego meczu (25 kwietnia, godz. 17.30), w 2012 r. lechiści sensacyjnie pokonali 1-0 drużynę trenera Macieja Skorży, urywając się ze stryczka, ratując ligową skórę i torując drogę do mistrzostwa Śląskowi Wrocław, z którym gdańskich kibiców łączą braterskie więzi. Zwycięską bramkę dla Lechii zdobył wówczas z rzutu wolnego wypożyczony z Lecha, Jakub Wilk. "Kolejorz" również liczył się wtedy w grze o mistrza, dlatego Wilka oskarżano, że dobrze grał jedynie w meczach przeciw rywalom Lecha do tytułu:

Reklama

- Bez przesady, zawsze grałem tak samo. Lepiej się czułem, gdy trener przesunął mnie na lewą pomoc, wcześniej na lewej obronie trochę się dusiłem. Przede mną ustawiony był Kuba Kosecki, która tak jak ja był wypożyczony do Lechii. Tyle, że ja z Lecha, on z Legii. Nie przeszkadzało nam to i na zgrupowaniach byliśmy razem w pokoju. Często dzwonił do niego tata i radził co ma robić na boisku. "Kosa" wznosił oczy do góry, jak to młody chłopak. Mówiłem mu: "lepiej słuchaj co mówi, Roman Kosecki trochę w tę piłkę grał!" - rok temu mówił nam o tych wydarzeniach Jakub Wilk.

Wilk był dobrym ligowym zawodnikiem, lewą nogą potrafił zrobić cuda, ale kudy mu do Filipa Mladenovicia, który tą kończyną potrafił zrobić coś z niczego. "Mladen" przeszedł do Legii Warszawa, po 2,5 latach gry w barwach Lechii Gdańsk. Z nadmorskim klubem Serb pożegnał się w serdeczny sposób, co nie było reguła w ostatnich latach, gdy kilku zawodników odchodziło z Lechii w atmosferze wzajemnych oskarżeń. Na pożegnanie Mladenović dostał od Piotra Stokowca...czerwoną kartkę, której mimo licznych upomnień zdołał uniknąć w lidze.

Teraz trener Lechii Gdańsk będzie musiał wymyślić sposób, by zatrzymać bałkańskie skrzydła Legii. Na lewym szaleje Mladenović, na prawym Chorwat Josip Juranović. Lechia Stokowca odniosła zwycięstwo z Legią w poprzednim sezonie na wyjeździe. By odszukać poprzednią domową wygraną gdańszczan z CWKS należy cofnąć się do maja 2016 r.

Lechia - Legia. Rekordy frekwencji

Wspomniany na początku mecz, który rozegrano w Święto Narodowe Trzeciego Maja w 2012 r. był pierwszym między Lechią i Legią na nowym stadionie w Gdańsku. Przyszło nań 21.359 widzów, to był jeszcze czas gdy na bursztynowym gigancie otwierano górny taras. To była czwarta najwyższa frekwencja tamtego sezonu w Gdańsku. Największą zanotowano na otwarcie stadionu, gdy Lechia 14 sierpnia 2011 r. zagrała z Cracovią - 34.444.

To długo był ligowy rekord. Pobito go dopiero za niecałe cztery lata - 11 kwietnia 2015 r. 36.500 widzów przybyło na spotkanie Lechii z Legią Warszawa. W rolę Wilka wcielił się Maciej Makuszewski, który w 86. minucie strzałem głową (ile takich zdobył w karierze?) pokonał Duszana Kuciaka.

Jak wielkim magnesem dla kibiców jest Legia okazało się za dwa tygodnie - wszyscy, którzy byli na meczu z warszawianami mogli bezpłatnie przyjść na kolejne spotkanie z Górnikiem Łęczna. Mimo to, na potyczkę z Górnikiem przybyło "zaledwie" 23.990 widzów. Zaledwie wzięto w cudzysłów, ponieważ dziś o takiej frekwencji można jedynie pomarzyć. Dość napisać, że gdy w zeszłoroczne wakacje na chwilę poluzowano pandemiczne obostrzenia i obiekty mogły wypełnić się w 25 proc., w połowie lipca na mecz Lechii z Legią przybyło 5.747 osób. To rekord in minus tych spotkań.

Ten pozytywny padł 19 marca 2017 r., gdy stadion w Letnicy zapełnił się niczym podczas meczów reprezentacji Polski - spotkanie rywalizujących wtedy o mistrzostwo Polski Lechii i Legii obejrzało 37.220 widzów. To największa frekwencja na ligowym meczu Lechii Gdańsk od przeprowadzki na nowy stadion. 2-1 wygrała wtedy Legia. Prowadzenie dla gdańszczan dobył Mario Malocza, a zwycięstwo gościom dubletem zapewnił Michał Kucharczyk, dziś gracz Pogoni Szczecin, który ma patent na bramkarzy Lechii.

Wtedy był nim wspomniany Kuciak, obok Maloczy i Flavio Paixao - tych trzech piłkarzy sposobi się do niedzielnego meczu w barwach Lechii. Spośród aktorów tamtego widowiska w kadrze Legii dziś obecny jest tylko Artur Jędrzejczyk, bohater kontrowersyjnej interwencji z 2019 r., gdy bydgoski arbiter Daniel Stefański, z pomocą VAR-u uznał że obrońca nie zagrał piłki ręką po strzale Artura Sobiecha. To było prawie dokładnie dwa lata temu - 27 kwietnia 2019 r.

Lechia - Legia. Sytuacja w tabeli

Jeśli Legia odniesie wygraną w Gdańsku uczyni milowy krok w celu zapewnienia sobie 15 mistrzostwa Polski. Jeśli nad morzem padnie inne wynik i tak warszawianie są murowanym kandydatem do tytułu o czym mówił Interii były ligowy napastnik, Maciej Bykowski.

- Na ten moment nie ma w kraju drużyny, która mogłaby zagrozić Legii. Przed jej meczem z Piastem myślałem, że w tej kwestii może się jeszcze coś zmienić, gdyby drużyna ze stolicy straciła punkty. Moim zdaniem, tym zwycięstwem Legia zapewniła sobie jednak już mistrzostwo. Nie ma drużyny, która mogłaby ją doścignąć - uważa wychowanek Polonii Elbląg.

Po przegranej Śląska Wrocław 0-2 z Rakowem w Częstochowie i remisie Zagłębia Lubin 2-2 z Piastem Gliwice Lechia Gdańsk wciąż jest w grze o czwarte miejsce w PKO BP Ekstraklasie, które może dać start w premierowej edycji Ligi Konferencji. Kilka dni temu analizowaliśmy możliwe rozwiązania w walce o miejsce tuż za podium PKO BP Ekstraklasy. Przed 27. kolejką cztery drużyny miały po 38 punktów i szły łeb w łeb (Piast Gliwice, Śląsk, Zagłębie Lubin i Lechia).

Jeśli podopieczni Piotra Stokowca chcą spróbować sił w Europie nie mogą się jednak oglądać na rywali, a samemu skrzętnie gromadzić punkty. Grając tak jak ostatnio w Poznaniu na pewno tego nie zrobią. Porażka 0-3 z Lechem to był chyba najsłabszy mecz Biało-Zielonych w sezonie 2020/21.

Lechia - Legia. Jakie składy?

Do wyjściowej "11" Lechii Gdańsk powinien wrócić pauzujący w Poznaniu za kartki, Jarosław Kubicki. W ostatnich treningach uczestniczyli już nieobecni w poprzednich spotkaniach Michał Nalepa (kontuzja) oraz Kenny Saief, Kristers Tobers i Tomasz Makowski (dopadł ich rotawirus). Trudno jednak sobie wyobrazić by po ledwie kilku zajęciach wyszli od pierwszych minut w spotkaniu z najmocniejszą drużyną w lidze.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie



Sprawdź! 

Maciej Słomiński


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje