Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Wisła Płock (23 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (21 pkt.)

Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 1-3. Stokowiec: Należał nam się ewidentny karny

- Ten mecz powinien inaczej wyglądać od piątej minuty, bo należał nam się ewidentny rzut karny, poza tym powinna być też czerwona kartka dla rywali za zagranie ręką - powiedział Piotr Stokowiec, trener Lechii Gdańsk, która przegrała na własnym stadionie z Legią Warszawa 1-3 w 33. kolejce Lotto Ekstraklasy.

Już w drugiej minucie Artur Sobiech urwał się obrońcom Legii i sam popędził na bramkę Radosława Cierzniaka. Napastnik Lechii minął bramkarza i strzelił po ziemi, ale piłkę wślizgiem tuż przed linią bramkową zatrzymał Artur Jędrzejczyk. Powtórki pokazały, że piłka najpierw odbiła się od brzucha Jędrzejczyka, a potem zatrzymała się na jego ręce, przez co Sobiech stracił możliwość dobitki. Arbiter Daniel Stefański uznał, że taki kontakt piłki z ręką nie kwalifikuje się do podyktowania "jedenastki" i wznowił grę rzutem sędziowskim.

Reklama

- Po pierwsze, zacznę od gratulacji dla Legii za zwycięstwo. Po drugie, ten mecz powinien inaczej wyglądać od piątej minuty, bo należał nam się ewidentny rzut karny, poza tym powinna być też czerwona kartka dla rywali za zagranie ręką. Po trzecie, przechodząc już do spraw piłkarskich, w drugiej połowie cofnęliśmy się trochę za głęboko, oddaliśmy inicjatywę i przypadkowa bramka na 1-1 spowodowała, że pogubiliśmy się i nie potrafiliśmy na nią odpowiedzieć - mówił Stokowiec.

- Zmiany nie były również tak jakościowe jak w ostatnim ligowym meczu z Pogonią w Szczecinie. Gramy jednak dalej i przygotowujemy się do kolejnego bardzo ważnego spotkania. Liga się nie skończyła i jest jeszcze wiele do ugrania. Dla nas jest to bardzo dobry sezon, w którym nie powiedzieliśmy ostatniego słowa - dodał.

- W idealnym świecie byłoby najlepiej, gdyby Legia od początku narzucała swój styl, szybko zdobywała bramki i pewnie wygrywała. Cieszymy się przede wszystkim z tego, że przegrywając potrafimy wrócić do gry i odnieść zwycięstwo, które dało nam kolejne punkty. Chcieliśmy jak najdłużej przetrzymać na boisku podstawowy skład. Z jednej strony zawodnicy, którzy wejdą na 20-25 minut będą świeżsi, a mają także dużo jakości i mogą zadecydować o losach meczu - stwierdził z kolei Marek Saganowski, drugi trener Legii, który w sobotę zastępował na ławce rezerwowych zawieszonego Aleksandara Vukovicia.

- Druga połowa toczyła się pod nasze dyktando, po przerwie spisywaliśmy się znacznie lepiej i nie chcieliśmy zmianami burzyć tej dobrej gry. Po tym spotkaniu jesteśmy w dobrej sytuacji, ale mamy świadomość, jaki czeka nas teraz mecz (w Warszawie z Piastem Gliwice - przyp. PAP). Wiemy też z doświadczenia, że kolejne cztery spotkania będą arcyważne i arcyciężkie i do tego musimy się przygotować. Tradycyjnie przed pierwszym gwizdkiem trener Vuković przeprowadził odprawę, podał jakie są założenia na mecz, ale po wejściu do szatni i w takcie spotkania komunikował się z nami przez telefon. Rozmawiał z drugim analitykiem, który siedział na ławce rezerwowych powiedział "Sagan".

 Zobacz wyniki, terminarz i tabelę grupy mistrzowskiej

Autor: Marcin Domański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne