Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (51 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (43 pkt.)
  • 3 .Piast Gliwice (43 pkt.)
  • 4 .Cracovia (42 pkt.)
  • 5 .Lech Poznań (42 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (41 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (38 pkt.)
  • 8 .Raków Częstochowa (37 pkt.)

Lechia Gdańsk - Lech Poznań 2-1 w meczu 8. kolejki Ekstraklasy

Lechia Gdańsk pokonała 2-1 Lecha Poznań w meczu 8. kolejki Ekstraklasy. Wynik meczu został ustalony już w pierwszej połowie. W drugiej Lech bezskutecznie dążył do wyrównania. W końcówce meczu już drugą czerwoną kartkę w tym sezonie zobaczył obrońca "Kolejorza" Djordje Crnomarković.

Kliknij, by przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Lechia Gdańsk - Lech Poznań

Reklama

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne z meczu Lechia - Lech

Trener "Kolejorza" przed meczem zapowiadał, że wie, jaki styl gry preferuje Lechia. Zaznaczał, że gdańszczanie mocno i agresywnie zaczynają spotkania, a potem przechodzą do obrony. Jego analiza sprawdziła się w stu procentach - na nieszczęście dla Lecha.

Gospodarze grali agresywnie, atakując rywala wysokim pressingiem. Poznaniacy nie potrafili dłużej utrzymać się przy piłce, przez co w ich poczynania wkradał się chaos. Po upływie 23 minut przegrywali już po bramce byłego zawodnika "Kolejorza", Sławomira Peszki.

Akcja bramkowa dla Lechii naprawdę mogła się podobać. Po dośrodkowaniu z lewej strony Artur Sobiech mógł strzelać na bramkę, ale zamiast tego wybrał podanie do Peszki. Skrzydłowemu nie zostało nic innego, jak tylko dołożyć głowę i umieścić piłkę w pustej bramce.

Niedługo później po kolejnym dośrodkowaniu z lewej strony, tym razem w wykonaniu Filipa Mladenovicia, nie popisał się Djordje Crnomarković. Środkowy obrońca dał się uprzedził Michałowi Nalepie, który wślizgiem umieścił piłkę w bramce. 2-0!

"Kolejorz" odżył w końcówce pierwszej połowy i zdołał zdobyć kontaktową bramkę. Po centrze Joao Amarala ładnym uderzeniem głową popisał się Christian Gytkjaer.

Druga połowa mogła zacząć się od powiększenia przewagi Lechii. Po kombinacyjnej akcji w sytuacji strzeleckiej znalazł się Peszko, ale uderzył zbyt słabo, by pokonać bramkarza Lecha. Chwilę później Peszko "złapał" żółtą kartkę i trener ściągnął go z boiska. Chyba w obawie, że wkrótce zobaczy czerwoną, bo prócz nadmiernej agresji, Peszko notował bardzo dobry występ.

"Kolejorz" zaś utracił Wołodymyra Kostewycza, który nabawił się urazu mięśniowego i musiał opuścić boisko. Dzięki temu okazję do debiutu w Ekstraklasie zyskał 24-letni Tomasz Dejewski.

Lech atakował, ale jego próby przypominały walenie głową mur. Szczelna defensywa gdańszczan długo nie pozwalała przyjezdnym na przedostanie się w pole karne Duszana Kuciaka. Gdy w ostatnich pięciu minutach "Kolejorzowi" udawało się podchodzić bliżej, Lechię ratował słowacki bramkarz. Tak było przy strzałach Gytkjaera i Pawła Tomczyka.

W doliczonym czasie gry drugą żółtą kartką, w konsekwencji czerwoną ukarany został Crnomarković. To już jego druga czerwona kartka w tym sezonie.

To dopiero trzecia wygrana Lechii w obecnym sezonie. Dzięki niej gospodarze wyprzedzili w tabeli swojego dzisiejszego rywala, spychając go na ósme miejsce. Sami są na szóstej pozycji.

Wojciech Górski

Lechia Gdańsk - Lech Poznań 2-1 (2-1)

Bramki: 1-0 Peszko (23.), 2-0 Nalepa (33.), 2-1 Gytkjaer (45+1.).

Żółta kartka - Lechia Gdańsk: Sławomir Peszko. Lech Poznań: Dorde Crnomarkovic.

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów 14 008.

Czerwona kartka: Lech - Crnomarković (90+3. - za dwie żółte)

Lechia Gdańsk: Dusan Kuciak - Karol Fila, Michał Nalepa, Błażej Augustyn, Filip Mladenovic - Sławomir Peszko (55. Lukas Haraslin), Jarosław Kubicki, Daniel Łukasik, Maciej Gajos (73. Tomasz Makowski), Zarko Udovicic (78. Rafał Wolski) - Artur Sobiech.

Lech Poznań: Mickey van der Hart - Robert Gumny, Thomas Rogne, Dorde Crnomarkovic, Wołodymyr Kostewycz (62. Tomasz Dejewski) - Tymoteusz Puchacz (46. Kamil Jóźwiak), Karlo Muhar, Pedro Tiba, Darko Jevtic (75. Paweł Tomczyk), Joao Amaral - Christian Gytkjaer.

Po meczu Lechia Gdańsk - Lech Poznań (2-1) powiedzieli:

Dariusz Żuraw (trener Lecha): "Bez względu na to czy gra się z Lechią u siebie, czy też na wyjeździe, nie można tak łatwo dopuścić do strzelenia gola przez rywali, tak jak my to uczyniliśmy. Zachowaliśmy się bowiem zbyt naiwnie przy dwóch dośrodkowaniach. Próbowaliśmy walczyć do końca, ale Lechia jest zespołem, który bardzo dobrze spisuje się w defensywie. Gospodarze byli dobrze ustawieni oraz zorganizowani, mieli też Dusana Kuciaka w bramce i nie daliśmy rady odrobić tej straty.

- Straciliśmy dwa gole w prosty sposób i nie mamy nawet punktu. Musimy mocno pracować, aby uniknąć tych błędów w przyszłości. Musiałem też reagować na to co działo się na boisku. Chciałem dokonać innych, bardziej ofensywnych zmian, ale kontuzja Wołodymyra Kostewycza pokrzyżowała nam plany, bo musieliśmy wymienić obrońcę. Poza tym w tygodniu urazu doznał też środkowy defensor Lubomir Satka. Takie rzeczy w sezonie mogą się jednak powtarzać i musimy być na to przygotowani. W drugiej połowie nasza gra w defensywie wyglądała lepiej, stworzyliśmy sobie również jakieś sytuacje w ofensywie, ale nie byliśmy skuteczni, aby jedną z nich wykorzystać. W Gdańsku, podobnie jak we wcześniejszych meczach, dobrze spisywaliśmy się do momentu straty bramki i nadawaliśmy ton grze. Brakowało nam jedynie dokładniejszego podania i wykończenia akcji. Łatwiej się gra kiedy pierwszemu zdobywa się bramkę, a my nie jesteśmy odporni i mocni kiedy tracimy gola, bo nie potrafimy iść dalej jak po swoje. Ten zespół się jednak buduje i widać, że czeka nas jeszcze sporo pracy".

Piotr Stokowiec (trener Lechii): "Bardzo cenne zwycięstwo z trudnym i wymagającym przeciwnikiem. Świetna pierwsza połowa w naszym wykonaniu, w której mieliśmy mnóstwo dogodnych sytuacji i mogliśmy prowadzić jeszcze wyżej. Lech pokazał jednak w ostatniej minucie pierwszej odsłony, że jest groźną drużyną i jeśli spuści się poznaniaków na chwilę z oka, to potrafią się odgryźć. To się potwierdziło, bo rywale zdobyli piękną bramkę.

- W drugiej połowie staraliśmy się być dobrze zorganizowani i pilnować defensywy, ale chcieliśmy również grać w piłkę, chociaż nie zawsze to wychodzi jakby się chciało. W głowach piłkarzy często jest blokada psychiczna, aby nie stracić tego co się już ma. Nie zamierzaliśmy jednak tylko bronić wyniku, bo przeprowadziliśmy ofensywne zmiany, a na boisko weszli Rafał Wolski i Lukas Haraslin. Nie pozwoliliśmy Lechowi na stworzenie zbyt wielu bramkowych okazji, chociaż w końcówce Dusan Kuciak znowu pokazał klasę. Zdawaliśmy sobie jednak sprawę, że ostatnie minuty mogą tak wyglądać, bo zespół odrabiający straty stawia wszystko na jedną kartę i dużo ryzykuje. Po tym spotkaniu jestem bardzo zadowolony, bo uważam, że z przebiegu gry zasłużyliśmy na zwycięstwo. Cieszę się tym bardziej, że wywalczyliśmy trzy punkty z trudnym przeciwnikiem".

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje