Reklama

Reklama

Lechia Gdańsk - Korona Kielce 3-2 w 5. kolejce Lotto Ekstraklasy

Lechia Gdańsk wygrała na swoim stadionie z Koroną Kielce 3-2 w pierwszym meczu 5. kolejki Lotto Ekstraklasy.

Ekstraklasa. Wyniki, tabela i statystyki - kliknij tutaj!

Przed meczem piłkarze obu zespołów, którzy na murawę wyszli w biało-czerwonych szalikach,  wysłuchali "Mazurka Dąbrowskiego". Wszystko to z okazji święta Wojska Polskiego, którego obchody zaplanowane są na najbliższy poniedziałek.

Lechia od początku ruszyła mocno do przodu i już w 3. minucie Sławomir Peszko był bliski zdobycia bramki. Reprezentant Polski uderzył z pola karnego, ale piłka odbiła się od obu (!) słupków i wyszła w pole.

Reklama

Niespełna dziesięć minut później znowu było gorąco pod bramką Korony. Tym razem Milosz Krasić przebił się lewą stroną i płasko dograł w pole karne, ale żaden z jego kolegów nie zdołał oddać groźnego strzału.

Aktywny Peszko dał o sobie znać ponownie w 19. minucie. Skrzydłowy Lechii ograł Bartosza Rymaniaka i zacentrował do Grzegorza Kuświka, który strzałem głową pokonał Macieja Gostomskiego.

Po stracie gola nareszcie do przodu ruszyła Korona. W 30. minucie goście mieli okazję do zdobycia bramki. Łukasz Sekulski dośrodkował w pole karne, ale Mateusz Możdżeń z bliska uderzył piłkę głową niecelnie.

Wydawało się, że Korona jest bliska wyrównania, a tymczasem w 38. minucie Lechia stworzyła kolejną dobrą sytuację. Z rzutu wolnego ostro zacentrował Rafał Wolski, a głową piłkę do własnej bramki wpakował kapitan Korony - Radek Dejmek.

Na odpowiedź gości nie trzeba było długo czekać. Raptem kilkadziesiąt sekund po drugiej straconej bramce, Korona wykonywała rzut wolny. Z niespełna 20 metrów uderzył Możdżeń, a piłka wpadła do siatki.

Od początku drugiej połowy goście rzucili się do odrabiania strat, a najbardziej widoczny był Dejmek. Czech najpierw groźnie uderzył z dystansu, chwilę potem potężnie huknął z pola karnego. Piłka za każdym razem szybowała jednak ponad bramką Lechii.

W barwach gospodarzy aktywny od początku spotkania Peszko doznał kontuzji i w 67. minucie na noszach musiał opuścić boisko, a zastąpił go inny doświadczony zawodnik - Grzegorz Wojtkowiak.

Trzy minuty później na stadionie w Gdańsku padła czwarta bramka. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, w polu karnym Lechii najwyżej wyskoczył El Hadji Diaw i mocnym strzałem głową zaskoczył Vanję Milinkovicia-Savicia.

W końcówce meczu ponownie przewagę uzyskali gospodarze, ale długo nie potrafili stworzyć klarownej sytuacji. Wreszcie w 87. minucie Flavio Paixao wstrzelił piłkę w pole karne, a tam głowę dołożył Kuświk, który skierował piłkę do siatki i ustalił wynik spotkania.

Lechia Gdańsk - Korona Kielce 3-2 (2-1)

Bramki: 1-0 Grzegorz Kuświk (19. głową), 2-0 Radek Dejmek (38. samobójcza), 2-1 Mateusz Możdżeń (40. wolny), 2-2 Elhadji Pape Diaw (70. głową), 3-2 Grzegorz Kuświk (86. głową).

Lechia Gdańsk: Vanja Milinković-Savić - Rafał Janicki, Mario Malocza, Jakub Wawrzyniak - Flavio Paixao, Michał Chrapek (76. Bartłomiej Pawłowski), Rafał Wolski, Milos Krasic, Sławomir Peszko (67. Grzegorz Wojtkowiak) - Grzegorz Kuświk, Marco Paixao (61. Paweł Stolarski).

Korona Kielce: Maciej Gostomski - Bartosz Rymaniak, Radek Dejmek, Elhadji Pape Diaw, Ken Kallaste - Jacek Kiełb (87. Tomasz Zając), Rafał Grzelak, Mateusz Możdżeń, Serhij Pyłypczuk, Marcin Cebula (81. Vladislavs Gabovs) - Łukasz Sekulski (74. Miguel Palanca). 

Żółte kartki - Lechia Gdańsk: Michał Chrapek, Rafał Janicki, Rafał Wolski. Korona Kielce: Bartosz Rymaniak, Rafał Grzelak.

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów 15 386.

Powiedzieli po meczu:

Tomasz Wilman (trener Korony Kielce): - Po tym meczu jestem zadowolony i dumny z chłopaków. Znaleźliśmy się w trudnym momencie, ale bardzo dobrze z niego wyszliśmy. Zdobyliśmy dwie bramki, mieliśmy też swoje sytuacje. Kiepsko rozpoczęliśmy natomiast to spotkanie. Weszliśmy dość bojaźliwie i zbyt łatwo straciliśmy bramki po naszych błędach. Oczywiście zawsze traci się bramki po błędach, ale tym razem ewidentnie nie zrealizowaliśmy przedmeczowych założeń.

- Kiedy przegrywaliśmy 0:2 reakcja drużyny była taka, jaką zakładaliśmy i jaka powinna być. Byliśmy w momencie, w którym mecz mógł się zakończyć innym rezultatem i uważam, że z przebiegu gry byliśmy dla silnej Lechii równorzędnym rywalem. Jestem dumny z chłopaków, bo zagrali bardzo dobre spotkanie. Głowy do góry i pracujemy dalej.

Piotr Nowak (trener Lechii Gdańsk): - Cieszą trzy punkty, ale trochę horroru było. Powinniśmy uniknąć tej nerwówki, bo w pierwszych 30 minutach spisywaliśmy się wyśmienicie i bramki były konsekwencją nasze dobrej gry. Niepotrzebnie jednak sami sprowokowaliśmy bramkę dla rywali, bo po bardzo dobrym okresie dostaliśmy nagle mentalnej zadyszki. Przy prowadzeniu 2:0 zarówno Vanja jak i nasi defensorzy powinni się lepiej zachować. Straciliśmy oba gole ze stałych fragmentów gry. I to trzeba poprawić.

- Cieszy natomiast postawa zespołu, który pomimo popełnionych błędów nie stracił wiary, pokazał charakter, walczył do końca i zdobył zwycięską bramkę. A przed meczem przestrzegałem chłopaków, że Korona to jest drużyna, której nie wolno rzucić koła ratunkowego, bo jeśli to się uczyni będzie się trzymać korzystnego wyniku rękami i nogami.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy