Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (16 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (13 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (12 pkt.)
  • 5 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (10 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (10 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (9 pkt.)

Lechia Gdańsk - Jagiellonia Białystok 5-1. Popis gdańszczan

Lechia Gdańsk zmiażdżyła 5-1 (3-0) Jagiellonią Białystok w pierwszym niedzielnym spotkaniu 26. kolejki Ekstraklasy. Hat-tricka skompletował Flavio Paixao, który był bohaterem gdańszczan.

Spotkanie w Gdańsku lepiej rozpoczęli gospodarze. W 5. minucie lewą stroną boiska urwał się Grzegorz Kuświk, który z ostrego kąta uderzył na bramkę "Jagi", ale kapitalnie spisał się Bartłomiej Drągowski.

Reklama

Dwie minuty później bramkarz nie tylko nie pomógł, ale i popełnił błąd, który kosztował białostoczan pierwszego gola. Po precyzyjnym podaniu Pawła Stolarskiego, piłkę do bramki, pomiędzy nogami Drągowskiego, skierował Flavio Paixao.

W 18. minucie, w polu karnym gości szarżował Michał Chrapek, ale po efektownym minięciu dwóch rywali pomocnik uderzył niecelnie.

Jedenaście minut później Chrapek zrehabilitował się. Polak po zagraniu od Flavio Paixao, bez przyjęcia piłki obsłużył Kuświka, który pokonał Drągowskiego.

Tuż przed przerwą, podopieczni Piotra Nowaka zadali Jagiellonii kolejny cios. Po rajdzie Milosza Krasicia i zgraniu Lukasa Haraslina, piłkę z drugiego metra do bramki białostoczan wpakował Flavio Paixao.

Zirytowany słabą postawą swoich zawodników, Michał Probierz już w przerwie dokonał pierwszej zmiany. Bezproduktywnego Alvarinho zmienił Przemysław Frankowski.

W 53. minucie, pod własną bramką skiksował Paweł Stolarski, który pozwolił, aby Fiodor Czernych zabrał mu piłkę. Litwin ruszył na bramkę Vanji Milinkovicia-Savicia i zaskoczył Serba z hiszpańskim paszportem.

Kiedy wydawało się, że zdobyty gol doda wiatru w żagle "Jadze" i zespół Probierza powalczy o punkt, Jacek Góralski faulował w środku boiska, a sędzia Mariusz Złotek pokazał mu drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.

W 62. minucie, Łukasz Burliga zatrzymał w sposób nieprzepisowy Jakuba Wawrzyniaka i arbiter wskazał na "wapno". Zanim do piłki podszedł kapitan gdańszczan Milosz Krasić, Drągowski został trafiony jakimś przedmiotem z trybun i kilka minut minęło zanim mógł kontynuować grę. Kiedy w końcu udało mu się, Serb pewnym strzałem podwyższył prowadzenie gospodarzy na 4-1.

Ekstraklasa - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

W doliczonym czasie gry, hat-tricka skompletował Flavio Paixao, który wykorzystał idealne podanie od rezerwowego Michała Maka.

Po meczu powiedzieli:

Michał Probierz (trener Jagiellonii Białystok): "To bolesna porażka. Po dwóch zwycięstwach i remisie przyjechaliśmy do Gdańska optymistycznie nastawieni, ale na początku spotkania pozwoliliśmy Lechii na zbyt swobodne granie. Poza tym bardzo kontrowersyjna była sytuacja, w której gospodarze objęli prowadzenie. Nie widziałem jej, ale dostałem bodajże 20 sms-ów, że był ewidentny faul na Tarasovsie i bramka nie powinna zostać uznana. Z kolei przy czerwonej kartce dla Góralskiego także otrzymałem kilka sms-ów, że arbiter nie wiedział, kiedy ma zagwizdać. Przy stanie 3-1 należał nam się karny, a z tego poszła akcja w drugą stroną i zamiast 3-2 zrobiło się 4-1. Po przerwie bardzo chcieliśmy wrócić do gry i odrobić straty, ale i tak z przekroju całego meczu przegraliśmy zasłużenie."

Piotr Nowak (trener Lechii Gdańsk): "Cieszy zwycięstwo oraz fakt, że ponownie pierwsze 45 minut było w naszym wykonaniu bardzo dobre. Szkoda straconej bramki po prostym błędzie, ale widać było, że Jagiellonia bardzo chciała ją strzelić. Uważam jednak, że byliśmy zespołem lepszym, od samego początku nadawaliśmy ton grze i zdobyte gole były tego konsekwencją.

- Przed tym spotkaniem dokonałem kilku zmian w składzie, bo doszliśmy do wniosku, że po ostatnich występach Michał Mak i Daniel Łukasik byli trochę zmęczeni. A ci, którzy po raz pierwszy zagrali w tej rundzie w wyjściowym składzie, czyli Michał Chrapek i Aleksandar Kovacević, sporo wnieśli do naszej gry. Dobrze zaprezentowali się także zmiennicy, a to kolejny dowód na to, że mamy bardzo wyrównaną kadrę".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje