Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (13 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (12 pkt.)
  • 6 .Raków Częstochowa (11 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 8 .Wisła Płock (10 pkt.)

Lechia Gdańsk - Jagiellonia Białystok 1-1 w meczu czwartej kolejki Ekstraklasy

Lechia Gdańsk zremisowała z Jagiellonię Białystok 1-1 w meczu kończącym czwartą kolejkę PKO Ekstraklasy. Poniedziałkowe spotkanie zakończyło się wynikiem 1-1, ale padły w nim cztery gole, z czego jeden nie został uznany po interwencji VAR. W drugiej połowie mieliśmy jeszcze dwie inne kontrowersje w polu karnym.

Kliknij, by zobaczyć zapis relacji na żywo z meczu Lechia Gdańsk - Jagiellonia Białystok

Tutaj znajdziesz zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne z meczu Lechia - Jagiellonia

Piotr Stokowiec, trener gospodarzy, nie mógł w poniedziałek skorzystać z usług dwóch skrzydłowych - zawieszonego Żarka Udoviczicia i chorującego na anginę Lukasza Haraslina. Szkoleniowiec "Biało-Zielonych" poradził sobie z tym wystawiając na bokach Flavia Paixao i Sławomira Peszkę, ale zdecydowanie częściej skrzydłami atakowali Karol Fila - z prawej, i Filip Mladenović - z lewej.

Reklama

I to właśnie po ofensywnych akcjach obrońców Lechia stwarzała sobie zagrożenie pod bramką rywala. W 10. minucie Fila wrzucił z prawej strony, Paixao przyjmował piłkę, ale zostawił ją Patrykowi Lipskiemu, ten oddał strzał obroniony jednak przez Damiana Węglarza.

Gospodarze objęli prowadzenie w 25. minucie. Z lewej strony dośrodkował Mladenović, piłka po rykoszecie od Tomasza Przikryla poleciała w pole karne, gdzie Artur Sobiech wygrał walkę o pozycję z Zoranem Arseniciem i trafił głową do siatki.

Chwilę później Sobiech strzelił drugiego gola. Napastnik Lechii ograł w polu karnym Węglarza i posłał piłkę do siatki, ale otrzymując piłkę był na pozycji spalonej.

Jagiellonia też miała swoje szanse. Już w siódmej minucie Arsenić przerzucił piłkę na prawą stronę do Jakuba Wójcickiego, który popatrzył, podał do Jesusa Imaza, ale strzał Hiszpana z pola karnego był niecelny.

Potem goście przycisnęli w końcówce pierwszej połowy. W 40. minucie świetna akcja Jagiellonii, Bodvarsson wymienił piłkę z Juanem Camarą i Imazem, wpadł w pole karne, gdzie w ostatniej chwili powstrzymał go Michał Nalepa.

Dwie minuty później Bodvarsson podał do Camery, ten wycofał piłkę spod linii końcowej do Tarasa Romańczuka, którego strzał na ciało przyjął Michał Nalepa.

I wreszcie minutę przerwą, po dośrodkowaniu Martina Pospiszila z rzutu rożnego, Jarosław Kubicki za krótko wybił piłkę, przejął ją Przikryl, który oddał bombę zza pola karnego, a ta wylądowała w okienku.

Radość w ekipie przyjezdnych trwała jednak krótko. Sędzia Mariusz Złotek poszedł oglądać sytuację na monitorze, po czym odgwizdał spalonego. Przy strzale Przikryla na spalonym był Patryk Klimala. Napastnik Jagiellonii nie dotknął piłki, ale sędzia uznał, że przeszkodził bramkarzowi Duszanowi Kuciakowi.

Jagiellonia po zmianie stron starała się doprowadzić do wyrównania. W 55. minucie Pospiszil dośrodkował z rzutu wolnego, piłkę głową zgrał Klimala, Arsenić nie zdołał jej przeciąć, a ta minęła słupek.

Lechia nie chciała pozostać dłużną. W 62. minucie doszło o kontrowersji. Po dośrodkowaniu Mladenovicia w polu karnym przewrócił się Maciej Gajos. Powtórki telewizyjne pokazały, że Bodvarsson lekko odepchnął rezerwowego piłkarza Lechii. Tym razem sędzia Złotek nie sprawdzał tej sytuacji na monitorze, zawierzając arbitrom odpowiedzialnym za VAR.

Z kolei w 68. minucie po podaniu Przikryla z prawej strony, z pola karnego uderzył Imaz. Pomocnik gości trafił w Nalepę. Obrońca Lechii dostał w rękę, ale sędziowie nie uznali, że należy się gościom rzut karny.

Jagiellonia wyrównała w 74. minucie, wykorzystując błąd przeciwnika. Lewą stroną przedarł się Bodvarsson, dośrodkował, ale piłka przeszła przez całe pole karne. Przejął ją Paixao, wycofał do Mladenovicia, który chciał wybić piłkę, ale nabił stopę atakującego go Wójcickiego. Piłka powędrowała w pole karne, gdzie od razu złożył się do niej Ognjen Mudrinski, strzelając pierwszego gola w PKO Ekstraklasie.

Wynik już się nie zmienił, a to oznacza, że Stokowiec wciąż nie przegrał z Jagiellonią. W zeszłym sezonie obie drużyny spotykały się czterokrotnie i wszystkie mecze zakończyły się po myśli gdańszczan.

Paweł Pieprzyca

Lechia Gdańsk - Jagiellonia Białystok 1-1 (1-0)

Bramki: 1-0 Artur Sobiech (25., głową), 1-1 Ognjen Mudrinski (74.).

Lechia: Dusan Kuciak - Karol Fila (83. Daniel Łukasik), Michał Nalepa, Błażej Augustyn, Filip Mladenovic - Sławomir Peszko (58. Maciej Gajos), Jarosław Kubicki, Tomasz Makowski, Patryk Lipski (88. Rafał Wolski), Flavio Paixao - Artur Sobiech.

Jagiellonia: Damian Węglarz - Bodvar Bodvarsson, Zoran Arsenic, Ivan Runje, Jakub Wójcicki - Tomas Prikryl, Taras Romanczuk, Martin Pospisil, Jesus Imaz (89. Mikołaj Nawrocki), Juan Camara (46. Bartosz Bida) - Patryk Klimala (60. Ognjen Mudrinski).

Sędziował Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Widzów 13 348.

Po meczu powiedzieli:

Ireneusz Mamrot (trener Jagiellonii): - Pierwsze 30 minut nie było w naszym wykonaniu takie jak bym chciał. Stworzyliśmy sobie co prawda jedną okazję, w której uderzał Jesus Imaz, ale na pewno Lechia była w tym okresie groźniejsza. Dopiero stracona bramka pobudziła nas do tego, aby lepiej grać. Cieszy druga połowa, zwłaszcza jeśli chodzi o stworzone sytuacje, bo Lechia jest zespołem bardzo dobrze zorganizowanym i nie jest łatwo jej zagrozić, a nam się to udało. Patrząc jaki jest to dla nas teren, szanujemy ten punkt, chociaż mieliśmy w planie zgarnąć komplet. Teraz mamy dwa spotkania u siebie - z Górnikiem Zabrze oraz Wisłą Kraków, w których koncentracja i motywacja muszą być na najwyższym poziomie. Cieszy mnie bramka Ognjena Mudrinskiego, bo wiem jak on pracuje oraz ile daje z siebie i poświęca czasu. Nie trzeba go namawiać do dodatkowego treningu, bo potrafi przyjść w czasie wolnym na zajęcia, ale to też normalna rzecz, że zawodnik, który nie gra, pracuje jeszcze więcej. Wierzę, że pomoże mu to w kolejnych spotkaniach.

Piotr Stokowiec (trener Lechii): - Żałuję, bo mając trzy punkty w garści, sami wypuściliśmy je z rąk przez naszą niefrasobliwości i prosty błąd. Abstrahuję od tego, czy ten remis jest sprawiedliwy, czy byliśmy zespołem lepszym bądź gorszym, bo będąc doświadczoną drużyną takie błędy nie powinny nam się przytrafić. Na pewno bardzo dobra była pierwsza połowa i szkoda, że nie podwyższyliśmy prowadzenia, bo wydaje mi się, że druga bramka załatwiłaby sprawę. Ale nawet w końcówce pierwszej połowy widzieliśmy, że jeśli daliśmy pograć przez pięć minut Jagiellonii, to rywale potrafili się odgryźć, bo w tym zespole jest dużo jakości. Druga połowa słabsza w naszym wykonaniu. Zabrakło nam energii i zdecydowania. Chcemy grać z większą intensywnością, z większą ikrą, a za bardzo oddaliśmy pola gościom. Brak skrzydeł w postaci pauzującego za czerwoną kartkę Żarko Udoviczicia i chorego Lukasza Haraslina był widoczny, bo są to nasze ważne ogniwa. Ten remis nas nie zadowala. Z takiego wyniku cieszą się inne ligowe drużyny, ale na pewno nie my.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje