Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (36 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (31 pkt.)
  • 4 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (26 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (25 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (25 pkt.)
  • 8 .Zagłębie Lubin (23 pkt.)

​Lechia Gdańsk. Duszan Kuciak: Jesteśmy w stanie się pozbierać

Doświadczony bramkarz Lechii Duszan Kuciak nie uchyla się od odpowiedzialności i komunikacji ze społecznością gdańskich kibiców. Wczoraj Lechia odpadła z Pucharu Polski po porażce 1-3 z pierwszoligową Puszczą Niepołomice.

Lechia Gdańsk zanotowała fatalny start do rozgrywek w 2021 r. Po inauguracyjnej porażce w lidze z Jagiellonią Białystok 0-2, przyszedł rozczarowujący remis z beniaminkiem, Wartą Poznań 1-1. To jeszcze nic w porównaniu z porażką w 1/8 finału Pucharu Polski, 1-3 z I-ligową Puszczą Niepołomice. W podziemiach Stadionu Ludowego w Sosnowcu, na którym był rozgrywany ostatni z tych spotkań, spotkaliśmy się z bramkarzem Lechii, Dusanem Kuciakiem, który ma zwyczaj rozmawiania z mediami tylko po meczach przegranych.

Reklama

Maciej Słomiński, Interia: Po remisie z Wartą w pana mediach społecznościowych pojawił się wpis o odpowiedzialności. Czego zabrakło w meczu z Puszczą?

Duszan Kuciak, zawodnik Lechii Gdańsk. - Zabrakło wszystkiego. Odpowiedzialności, chęci walki, może trochę szczęścia. Jestem jednym z bardziej doświadczonych zawodników tej drużyny i od odpowiedzialności się nie uchylam. Mecz z Puszczą zakończył się kilkadziesiąt minut temu, ale wciąż mnie bardzo boli. Rywal zagrał rozsądniej od nas. Może nam się zdawało, że zadecyduje nasza większa jakość piłkarska? Okazało się, że na taki mecz trzeba dać więcej niż sama jakość.

Czy przy którejś z trzech bramek mógł się pan lepiej zachować? O którąś ma pan do siebie pretensje?

- Będę to jeszcze analizował, ale fakty są takie, że trzy strzały trafiły do mojej bramki. Nie obroniłem nic. Nie pomogłem drużynie. To znaczy, że jest niedobrze.

W ostatnich dwóch latach byliście w finałach Pucharu Polski, te rozgrywki stały się waszą specjalnością. Dziś w kiepskim stylu odpadacie z I-ligowcem, w dodatku pozbawionym atutu własnego boiska.

- Najkrótsza droga do Europy wiedzie przez rozgrywki Pucharu Polski. Dziś nasza droga się zakończyła, to bardzo bolesne. Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale musimy patrzeć do przodu. W sobotę przed nami niezmiernie ciężki mecz w lidze na wyjeździe z Rakowem Częstochowa. Musimy jak najszybciej się pozbierać i odbić z tego, za przeproszeniem, gówna. Musimy zacząć punktować, najlepiej seriami. Cały czas jest o co grać.

Po przedłużeniu pana kontraktu do 2023 r. rozmawialiśmy o najtrudniejszym momencie w Lechii - sezonie 2017/18, gdy broniliście się przed spadkiem. Czy bieżący czas da się porównać z tamtym sezonem? Czy dziś jest najtrudniejszy moment podczas pana czteroletniego pobytu w Gdańsku?

- Nie porównywałbym tego w ogóle. Tamten czas to już historia, mogę powiedzieć, że był o wiele trudniejszy niż dziś. Wiem, że teraz jesteśmy w stanie się pozbierać. Szkoda, że nie udało nam się przejść kolejnej rundy Pucharu Polski, ale wciąż wierzę w ten zespół ludzi. Potrafimy się odbić. Może się powtarzam, ktoś uzna że jestem ten najgorszy, że szukam alibi, ale liczę że szczęście znów się do nas zacznie uśmiechać.

Rozmawiał Maciej Słomiński

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje