Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (27 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (23 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (22 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (20 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (17 pkt.)
  • 7 .Cracovia (17 pkt.)
  • 8 .Radomiak (16 pkt.)

Lechia Gdańsk. Czy Mario Maloca zasłużył na nowy kontrakt?

Chorwat Mario Maloca zagrał 23 mecze z rzędu i stanowi podporę obrony Lechii. Sęk w tym, że z końcem sezonu kończy mu się umowa z gdańskim klubem i już zimą może się związać z nowym pracodawcą.

Gdy Mario Maloca podpisał pierwszy kontrakt z Lechią Gdańsk w 2015 r., w jej kadrze nie było żadnego z obecnie grających w niej zawodników. Dopiero pół roku później przybył Portugalczyk Flavio Paixao, który wydaje się, że jest w Gdańsku od zawsze. "Generał" (na którego mianował go trener Piotr Nowak, chociaż pierwotnie ten stopień miał dostać brazylijski obrońca Gerson) nie ma jednak nieprzerwanego stażu w Biało-Zielonej koszulce. Latem 2017 r. odszedł do niemieckiego drugoligowca Greuther Furth, by po kolejnych dwóch latach powrócić do Gdańska i podpisać trzyletni kontrakt. Na podstawie jego dalszych boiskowych losów można by nakręcić mini-serial dla Netflixa.

Reklama

Zaczęło się od trofeum - na powitanie zdobył z Lechią Superpuchar Polski, ale potem zaczął się brutalny zjazd w dół, którego kulminacją  był finał Pucharu Polski w Lublinie. W meczu z Cracovią, Maloca wyleciał z boiska za bezsensowny faul, co sam w rozmowie Interią nazwał "głupotą" (czy raczej "glupotą", bo tak bałkański piłkarz wymawia to słowo)

Czerwona kartka osłabiła drużynę Lechii i zmniejszyła jej szanse na obronę trofeum zdobytego rok wcześniej. Po tym incydencie Chorwat popadł w niełaskę sztabu szkoleniowego Lechii, a zimą został przesunięty do rezerw. Zaprezentowano mu również ciekawą alternatywę, a mianowicie możliwość gry do końca kontraktu (czyli 1,5 roku) na zasadzie wypożyczenia w I-ligowym Zagłębiu Sosnowiec.

- Miałem kilka propozycji, m.in. powrotu do Chorwacji, ale nie chciałem, żeby moja przygoda skończyła się w ten sposób. Żebym odchodził z Gdańska jako piłkarz rezerw, którego za chwilę nikt nie będzie pamiętał - mówi obrońca w świeżym wywiadzie dla "Gazety Wyborczej Trójmiasto".

Lechia Gdańsk. Mario Maloca walczy o nowy kontrakt

Maloca ciężko pracował i w efekcie dość szybko, po dwóch miesiącach, pod koniec lutego 2021 r. został przywrócony do pierwszej drużyny. Najpierw w doliczonym czasie gry meczu z Górnikiem Zabrze (2-0) zastąpił Michała Nalepę, by potem wskoczyć do wyjściowego składu, którego nie opuścił aż do dziś! Zagrał od pierwszego gwizdka kolejne 22 mecze ligowe i jeden Pucharu Polski.  W tych spotkaniach opuścił łącznie jedynie 26 minut - w sezonie 2020/21 - trzy z Cracovią, w obecnym 23 z Górnikiem Łęczna, gdy mecz już był rozstrzygnięty i Lechia prowadziła wysoko 3-0.  

Symbolem rosnącej formy Chorwata można uznać mecze z Legią Warszawa. W poprzednim sezonie, w kwietniu Chorwatowi włączyła się tzw. "elektrownia" i w zupełnie niegroźnej sytuacji sfaulował w polu karnym, Brazylijczyka Luquinhasa. Rzut karny na bramkę zamienił Tomasz Pekhart i goście wywieźli wygraną 1-0. Dwa tygodnie temu w meczu z mistrzami Polski sytuacja była podobna, ale skończyła się zgoła odmiennie. Po jednej z niewielu udanych akcji Legii, w narożniku pola karnego znalazł się Lirim Kastrati. Wielu kibiców Lechii zamknęło oczy widząc, że "Generał" leci do niego na wślizgu i będzie powtórka z historii, tymczasem interwencja szefa obrony Lechii była czysta jak łza, a Chorwat został nagrodzony gromkimi oklaskami kibiców. Jego dobra forma została nawet doceniona przez oficjalny profil Lechii w mediach społecznościowych.

- Mam w tej chwili dużą pewność siebie. Od początku sezonu utrzymuję wysoką dyspozycję, być może nawet lepszą niż w najlepszym okresie za czasów trenera Nowaka. Cieszę się, że moja gra jest doceniana przez innych - przyznaje "Super Mario" w przywoływanym wywiadzie dla "Wyborczej".

Bliski kolega Malocy, Serb Żarko Udovicić, gdy blisko finału poprzednich rozgrywek został poinformowany o zakończeniu współpracy usłyszał, że zadecydowała negatywna ocena jego dwuletniego pobytu nad morzem, a nie runda wiosenna, w miarę dla niego udana. Można mieć mieszane uczucia co do 2,5-letniego już prawie drugiego pobytu "Generała" w Lechii, ale od kiedy został przywrócony do pierwszego zespołu w lutym gra dobrze lub bardzo dobrze i to od niego trenerzy gdańszczan zaczynają ustawienie linii obronnej. 23 mecze z rzędu w podstawowym składzie nie wzięło się znikąd. Dodatkowo, mimo wysokiego wzrostu, Maloca nie jest stoperem-przecinakiem, dobrze czuje się z piłką przy nodze, a rozgrywania od obrońców wymaga trener Lechii, Tomasz Kaczmarek.

Lechia Gdańsk. Mario Maloca jest ostoją obrony


- Już w przeszłości pokazywałem, że piłka przy nodze mi nie przeszkadza, więc nie jest to dla mnie coś wyjątkowego. Trener każe nam tak grać - i bardzo dobrze, bo dzięki temu ludzie oglądają inną Lechię. Do tej pory nie mieliśmy jakichś wielkich problemów z pressingiem rywali, ja i Michał Nalepa (drugi ze stoperów - przyp. red.), a także dwójka defensywnych pomocników pokazaliśmy, że możemy zrobić przewagę, a to automatycznie ułatwia sprawę piłkarzom ofensywnym - tłumaczy na łamach "Wyborczej" Maloca.

Jeśli "Generał" nie straci dotychczasowej formy, trudno sobie wyobrazić, by klub nie starał się zatrzymać go w Gdańsku na dłużej. Jeśli do przedłużenia współpracy dojdzie, może to być ostatni duży kontrakt 32-letniego Mario. Sam Chorwat spełni wówczas swój cel, u progu 2021 r. mówił nam przecież: "Zawsze to mówiłem i zdania nie zmieniam: mogę tu zostać do końca kariery".

Oczywiście o kształcie dalszej współpracy mogą zadecydować szczegóły umowy takie jak jej długość oraz kwoty jakie Maloca będzie otrzymywał za pracę.

- Jestem zdrowy, jestem w formie, gram wszystko, jeśli tylko będzie oferta przedłużenia umowy, szybko się dogadamy. Tym bardziej że cała moja rodzina czuje się w Gdańsku świetnie, a ich szczęście to dla mnie rzecz najważniejsza - przyznaje Chorwat.

Co ciekawe w bardzo podobnej sytuacji jest zawodnik, który w 2019 r. też podpisał trzyletni kontrakt z Lechią i w dodatku uczynił to tego samego dnia co "Generał". Chodzi o Macieja Gajosa, który również przechodził różne koleje losu, ostatnio tak jak Maloca złapał dobrą formę i tak jak Chorwat ma kontrakt obowiązujący do końca sezonu.

- Wszyscy w szatni wiemy, co potrafi Maciek, i co pokazuje na treningach. Ten styl gry bardzo mu pasuje, to, że jesteśmy bliżej bramki rywala. Umiejętności miał zawsze, także dobry strzał strzał z dystansu. Ale zapewniam, że stać go na jeszcze więcej - promuje swego klubowego kolegę Maloca na łamach "Wyborczej", chociaż po prawdzie to najlepszą promocję robi sobie ostatnio sam Gajos na boisku.

Zarówno Maloca jak i Gajos to zawodnicy doświadczeni, ponad 30-letni. Decyzja co do ich przyszłości w Lechii Gdańsk powinna zostać podjęta do przerwy zimowej. Jeśli tak się nie stanie, obaj gracze będą mogli zimą szukać nowych pracodawców.

Maciej Słomiński

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje