Reklama

Reklama

Lechia Gdańsk. Artur Sobiech wierzy w mistrzostwo Polski

- Ten finał dodał nam motywacji. Po takich zwycięstwach nie czuje się zmęczenia. Wierzę, że zdobędziemy nie tylko Puchar Polski, ale też mistrzostwo - powiedział nam po finale PP na PGE Narodowym as ataku Lechii Artur Sobiech. W niedzielę, o godz. 18 gdańszczanie zagrają na wyjeździe z Cracovią.

Gdy w lipcu 2011 r. Józef Wojciechowski sprowadzał go z Ruchu do Polonii Warszawa za milion euro, był najdroższym zawodnikiem pozyskanym przez polski klub, od czasów Macieja Żurawskiego, którego Bogusław Cupiał pozyskał dla Wisły 11 lat wcześniej.

Wszyscy się pukali w głowę, twierdząc, że Polonia przepłaca. Prezes Wojciechowski na Sobiechu nie stracił. Rok później sprzedał go do Hannoveru 96 za 1,1 mln euro. Z Hannoverem Artur Bundesligi nie podbił, pewnie nikt by tego nie zrobił z tak niewielkim jak na Niemcy klubem

W najlepszym dotąd sezonie - 2009/2010 strzelił dla Ruchu 10 goli, ale do zdobycia bramki potrzebował 219 minut na boisku. Teraz w lidze dla Lechii zdobył tylko siedem bramek, ale do strzelenia każdej z nich potrzebował 203 minut gry.

Reklama

Najważniejsze jednak, że jego trafienie dało Lechii pierwszy po 36 latach Puchar Polski.

- Marian Kelemen popełnił błąd, a ja to wykorzystałem. Puchar już mamy, a przed nami cztery najważniejsze mecze w lidze. Uważam, że w walce o mistrzostwo Polski nic nie jest stracone. Najbliższe spotkanie, z Cracovią, czeka nas już w niedzielę i na pewno nie odpuścimy - zapewnia Sobiech.

Choć tego głośno nie mówi, Artur pewnie nie porzucił zamiarów o powrocie do reprezentacji Polski, choć wśród napastników panuje konkurencja, jakiej chyba nigdy nie mieliśmy. Wychowanek Grunwaldu Ruda Śląska ma na koncie 13 meczów z Białym Orłem na piersi, w których strzelił dwie bramki. Po raz ostatni w kadrze wystąpił 17 listopada 2015 r., w towarzyskiej wygranej 3-1 nad Czechami. 
MiBi



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL