Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (65 pkt.)
  • 2 .Piast Gliwice (57 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (57 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (53 pkt.)
  • 5 .Cracovia (52 pkt.)
  • 6 .Lechia Gdańsk (52 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (49 pkt.)
  • 8 .Pogoń Szczecin (47 pkt.)

Lechia Gdańsk - Arka Gdynia 4-3. Mamrot: Mecz miał wielką dramaturgię

Derby Trójmiasta przyniosły ze sobą wiele emocji. Kibice obejrzeli aż osiem bramek, z czego siedem uznanych. Sędzia Szymon Marciniak odgwizdał aż cztery rzuty karne i ostatecznie po bramce w doliczonym czasie gry ze zwycięstwa cieszyła się Lechia. Hat-tricka zdobył niezawodny Flavio Paixao.

W roli szkoleniowca Arki debiutował w tym spotkaniu Ireneusz Mamrot, który sezon zaczynał za sterami Jagiellonii Białystok. Był blisko znakomitego początku pracy w Gdyni, ale ostatecznie skończyło się na bolesnej porażce.

- Ten mecz miał wielką dramaturgię, a my wyjeżdżamy z Gdańska bardzo rozczarowani i niezadowoleni. Prowadząc kilka minut przed końcem 3-2 daliśmy sobie wydrzeć zwycięstwo. Szkoda bramki na 3-3, bo mogliśmy się lepiej ustawić. To był moment, w którym powinniśmy dłużej utrzymać wynik, a wtedy przeciwnikowi na pewno trudniej by się grało. Lechia jednak szybko wyrównała i później mecz do końca był otwarty - mówił po meczu trener Mamrot.

Reklama

W derbach Trójmiasta aż cztery z siedmiu bramek padły po rzutach karnych. W tym decydujący gol, zdobyty przez Flavio Paixao w szóstej minucie doliczonego czasu gry.

- Szkoda, bo w ostatniej akcji mieliśmy piłkę na nodze, ale nie udało się jej wybić. W mojej ocenie to była kontrowersyjna sytuacja z rzutem karnym, ale tak jak mówiłem, można było szybciej tę akcję zneutralizować. Później mieliśmy jeszcze swoją sytuację, w której świetnie obronił Dusan Kuciak i przeniósł uderzenie na poprzeczkę. Nie zasłużyliśmy na porażkę, ale w piłce liczy się to, co jest w siatce - twierdzi szkoleniowiec Arki.

Mamrot uważa, że kluczowym momentem była strata bramki na 3-3. Arka nie utrzymała koncentracji i choć od 80. minuty prowadziła 3-2, to straciła jeszcze trzy gole - w tym jednego ze spalonego.

- W piłce ważne jest, by utrzymać koncentrację po zdobytej bramce. Uważam, że zwłaszcza bramka na 3-3 była przełomowym momentem. Mogliśmy wywieźć z Gdańska zwycięstwo, a wracamy z niczym. Nie brakowało nam zaangażowania, ale zabrakło boiskowego cwaniactwa, utrzymania się przy piłce i wybicia przeciwnika z rytmu - ocenił 49-letni trener.

Dowiedz się więcej na temat: Lechia Gdańsk | Arka Gdynia | Ireneusz Mamrot | Piotr Stokowiec

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje