Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

Lechia Gdańsk - Arka Gdynia 2-1 w 13. kolejce Ekstraklasy

Lechia Gdańsk pokonała 2-1 Arkę Gdynia w spotkaniu 13. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy. To piąte kolejne zwycięstwo Lechii w derbach Trójmiasta, w których jest już niepokonana od 11 lat! Do tego gospodarze awansowali na fotel lidera Ekstraklasy.

Kliknij, aby przejść do zapisu relacji na żywo z meczu

Zapis relacji na żywo dla urządzeń mobilnych

Klątwa Arki w derbach Trójmiasta trwa! Gdynianie nie wygrali z Lechią od 11 lat, a w ostatnich 12 meczach przegrali po raz dziesiąty.

Derby Trójmiasta nie zawiodły, jeśli chodzi o emocje. Na boisku w Gdańsku działo się już od samego początku. Widowisko zaczęło się od komicznego gola, straconego przez Lechię w kuriozalnych okolicznościach. Po tym, jak Filip Mladenović wyrzucił piłkę z autu do bramkarza Zlatana Alomerovicia, ten wybijając trafił prosto w nadbiegającego Aleksandara Kolewa. Piłka dotarła do Macieja Jankowskiego, który bez problemu skierował ją do pustej bramki.

Reklama

Goście nie cieszyli się długo ze szczęśliwego zbiegu okoliczności, bowiem już chwilę później sędzia gola anulował. System VAR wykazał, że Jankowski był na spalonym i gdańszczanie mogli odetchnąć z ulgą.

Lechia otrząsnęła się i przystąpiła do ataku. Postrach w szeregach rywali siali zwłaszcza skrzydłowi - Konrad Michalak i Lukasz Haraslin, którzy łatwo radzili sobie z bocznymi obrońcami Arki.

To jednak nie oni, a obrońcy Lechii wystąpili w roli głównej przy strzelonym golu. Po rzucie rożnym wykonanym przez Filipa Mladenovicia w powietrze wyskoczył Błażej Augustyn i... plecami skierował piłkę do bramki. 1-0 dla gospodarzy! Czyżby klątwa miała trwać dalej?

Dziesięć minut po strzeleniu gola Augustyn nie popisał się jednak pod drugą z bramek. Najpierw skiksował, gdy próbował wybić piłkę nogą, a potem zamiast głową, uderzył piłkę barkiem, po czym futbolówka ześlizgnęła się na ramię. Sytuacja była bardzo kontrowersyjna, ale po obejrzeniu kilku powtórek sędzia Bartosz Frankowski w końcu wskazał na jedenasty metr.

Do piłki podszedł Michał Janota i jego mocny strzał zatrzepotał w siatce. Na przerwę obie drużyny schodziły z remisem 1-1.

Do gry po zmianie stron nie wrócił już mający problem zdrowotny Patryk Lipski, a trener Piotr Stokowiec zdecydował się na ofensywną zmianę, wpuszczając na boisko Artura Sobiecha.

Druga połowa rozpoczęła się dla Arki bardzo źle, bowiem żółte kartki obejrzeli obaj boczni obrońcy - Tadeusz Socha i Adam Marciniak. Kilkanaście minut później Socha bezsensownie sfaulował na środku boiska Haraslina i sędzia bez wahania pokazał mu drugą żółtą kartkę. To oznaczało, że Arka mecz będzie kończyć w dziesiątkę!

Co ciekawe, po zejściu Sochy miejsce na prawej obronie zajął... Maciej Jankowski, a więc nominalny napastnik. Grał tam przez ponad 10 minut, aż do wejścia na boisko Karola Danielaka.

Lechia chciała wykorzystać grę w przewadze i od razu przycisnęła rywala. Efektem tego mogła być samobójcza bramka Frederika Helstrupa, ale przytomnie interweniował Pavels Steinbors.

Wydawało się już, że Arka, choć nie przełamie klątwy derbów, to wywiezie z Gdańska remis, grając w osłabieniu. Nic bardziej mylnego! W 90. minucie meczu Jakub Arak zgrał piłkę głową do Flavio Paixao, a ten z kilku metrów pokonał Steinborsa!

Wygrana spowodowała, że Lechia awansowała na fotel lidera, na którym pozostanie już do końca kolejki.

Wojciech Górski

Lechia Gdańsk - Arka Gdynia 2-1 (1-1)

Bramki: 1-0 Augustyn (26.), 1-1 Janota (37. - z rzutu karnego), 2-1 Paixao (90.)

Żółta kartka - Lechia Gdańsk: Filip Mladenovic, Błażej Augustyn, Michał Nalepa. Arka Gdynia: Tadeusz Socha, Adam Marciniak.

Czerwona kartka za drugą żółtą - Arka Gdynia: Tadeusz Socha (65).

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 25 066.

Lechia Gdańsk: Zlatan Alomerovic - Joao Nunes, Michał Nalepa, Błażej Augustyn, Filip Mladenovic - Konrad Michalak (73. Rafał Wolski), Jarosław Kubicki, Daniel Łukasik, Patryk Lipski (46. Artur Sobiech), Lukas Haraslin (86. Jakub Arak) - Flavio Paixao.

Arka Gdynia: Pavels Steinbors - Tadeusz Socha, Christian Maghoma, Frederik Helstrup, Adam Marciniak - Adam Deja, Michał Nalepa (76. Karol Danielak), Michał Janota - Maciej Jankowski, Aleksandyr Kolew (88. Adam Danch), Luka Zarandia.

Powiedzieli po meczu:

Zbigniew Smółka (trener Arki Gdynia): "Wielka szkoda. Zostawiliśmy dziś kawał zdrowia i serca. Straciliśmy bardzo podobne bramki, można powiedzieć z niczego. Chcę pochwalić swój zespół, bo do momentu czerwonej kartki dla Tadeusza Sochy prowadziliśmy grę. Ciąży na nas jakieś fatum, bo w 90. minucie piłka z niczego jest wrzucona w pole karne i przegrywamy mecz. Bardzo chcieliśmy, a teraz płaczemy w szatni. Życie jest okrutne i brutalne, także piłka, ale musimy to udźwignąć. Tadek, który bardzo długo nie grał, mocno przeżywa tę kartkę. Nasza stabilna obrona nam się nieco wtedy posypała. Nie winię go jednak za tę sytuację, bo wygrywamy i przegrywamy wszyscy. Dzisiejsze derby to historia, smutna, ale historia. Był to najważniejszy mecz, do którego byliśmy bardzo dobrze przygotowani. W drodze do Gdańska kibice wspaniale nas motywowali, co przeżyłem po raz pierwszy. Jestem cholernie wściekły, że nie zremisowaliśmy spotkania, które powinniśmy co najmniej zremisować".

Piotr Stokowiec (trener Lechii Gdańsk): "Mam nadzieję, że nie pomyliłem się na przedmeczowej konferencji twierdząc, że szykuje się wielkie święto. I to święto było głównie dzięki kibicom, którzy tak licznie przybyli na stadion. Chcielibyśmy takie święto przeżywać w każdym spotkaniu i będziemy do tego dążyć. Dziękuję naszym fanom, bo to oni wcisnęli bramkę na 2-1. Ich doping, wiara i niezłomność przez cały mecz spowodowały, że moi zawodnicy wznieśli się na wyżyny. Niebywała radość. O samym spotkaniu nie chcę za dużo mówić, szczególnie dokonywać jakiejś analizy, bo w derbach najważniejsze jest zwycięstwo. Był wspaniały doping i wspaniała atmosfera. Dzięki temu Arka też wzniosła się na wyżyny, bo goście również zagrali bardzo dobry mecz i byliśmy świadkami emocjonującego widowiska. Cieszę się, że sprawiliśmy sporo radości naszym sympatykom, którzy śmiało mogą dopisać sobie dwa punkty, bo to oni wycisnęli z nas w końcówce resztki sił. Cieszymy się podwójnie, bo znowu jesteśmy na fotelu lidera, ale to tylko dodatek. Wiemy, że w naszej grze są niedociągnięcia i czeka nas sporo pracy, żeby to pierwsze miejsce utrzymać. Przy tak licznej publice jak dziś wszystko jest jednak możliwe".
Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL