Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (13 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (12 pkt.)
  • 6 .Raków Częstochowa (11 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 8 .Wisła Płock (10 pkt.)

Lech - Lechia 3-0. Stokowiec: Szkoda mi ich. Chcą, ale nie mogą

- Szkoda mi zawodników, bo widziałem, że bardzo chcą, ale wielu rzeczy nie mogą zrobić głównie ze względów fizycznych – mówił po meczu z Lechem Poznań trener Lechii Gdańsk Piotr Stokowiec, między słowami krytykując przygotowanie drużyny do rundy wiosennej.

Lechia jeszcze w tym roku nie wygrała i zamiast bić się o najlepsze miejsce w grupie mistrzowskiej, będzie się broniła przed spadkiem. Fatalnie grającą drużynę do niedawna prowadził Adam Owen, ale zastąpił go Piotr Stokowiec. Na razie w grze gdańszczan nic się jednak nie zmieniło - wyraźnie przegrali z Legią Warszawa (1-3) i Lechem Poznań (0-3). 

Stokowiec szuka nowych opcji gry w ataku czy defensywie, ale w piątek nie były to rozwiązania dobre. Drużyna jest po prostu źle przygotowana do rozgrywek, fizycznie nie była w stanie sprostać Lechowi, który w drugiej połowie grał już na pół gwizdka. 

Reklama

- To zasłużone zwycięstwo Lecha, w wielu aspektach był lepszy. W aspekcie fizycznym, szybkościowym, ale też jeśli chodzi o skuteczność i konkrety na boisku - mówił Stokowiec i podkreślał, że jego podopieczni pewnych rzeczy nie potrafili zrobić, a być może - także nie mogli. Nie da się bowiem nadążyć za rywalem, gdy się jest źle przygotowanym. - Przed nami okres ciężkiej pracy, szybko wsiadamy do autokaru, wracamy do Gdańska i zaczynamy pracować. Myślę, że Lech jest na innym biegunie - mówił trener Lechii.

Eksperymentując z ustawieniem Michała Nalepy na środku obrony czy też postawieniem na dwóch napastników, Stokowiec szukał nowego rozwiązania, które mogłoby zaskoczyć Lecha. To jedyny szkoleniowiec z pracujących dziś w Ekstraklasie, który wywiózł w tym sezonie punkt z Bułgarskiej. Dokonał tego w sierpniu z Zagłębiem Lubin, ratując w końcówce remis 1-1. "Kolejorz" był wtedy krótko po odpadnięciu z Ligi Europejskiej i Pucharu Polski.

- Byłem tu niedawno z inną drużyną i pamiętacie pewnie te ciężkie chwile, które wtedy Lech przeżywał. Było doszukiwanie się problemów z fizycznością i innych rzeczy, Lech był na małym zakręcie. Lechia jest na dużym zakręcie i żeby podać jej lekarstwo, musimy dobrze zdiagnozować sytuację. Te niespełna dwa tygodnie poświęciliśmy właśnie na to. Przed nami dużo pracy, ale wiem, że zawodnicy chcą coś zmienić. Szkoda mi ich, bo to sprawa długotrwała, ale mimo tych błędów jestem pewny, że ta drużyna będzie jeszcze grała. I mam nadzieję, że niebawem przyjdziemy tu w zupełnie innych nastrojach i zupełnie innej dyspozycji - mówił trener Lechii.

Z Poznania Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje