Reklama

Reklama

Kontuzja czołowego bramkarza ligi. Problem czy szansa dla zmiennika?

Bramkarz Lechii Gdańsk, Dušan Kuciak będzie pauzował kilka tygodni. W jego miejsce do bramki wszedł Michał Buchalik i w meczu z Widzewem Łódź pokazał, że można na niego liczyć.


Kontuzja bramkarza Lechii GdańskDušana KuciakaKuciaka była od kilku tygodni tajemnicą poliszynela. Słowacki golkiper zapytany o zdrowie po pechowo przegranym 1-2 rewanżu z Rapidem Wiedeń w 2. rundzie eliminacji Ligi Konferencji poprosił o następne pytanie. Gdy Lechia Gdańsk ogłosiła skład na niedzielny mecz 3. kolejki Ekstraklasy z Widzewem Łódź stało się jasne, że klub i bramkarz wybrali czas po odpadnięciu z rozgrywek europejskich na rekonwalescencję Kuciaka. Trener Biało-Zielonych, Tomasz Kaczmarek mówił po meczu w Łodzi, zakończonym dramatycznym zwycięstwem Lechii 3-2:

Reklama

- Z urazem Dušana Kuciaka jest jak z prognozą pogody. Nie jestem w stanie określić czy jego pauza potrwa 2, 4 czy 6 tygodni - wszystko jest możliwe. Ważne, żeby jego pękniecie się zagoiło - jednocześnie Kaczmarek pochwalił po meczu Michała Buchalika, który wszedł do bramki i spisał się na medal, choć wielu obawiało się o jego formę.

- Chcę również wyróżnić Michała Buchalika. Dušan Kuciak to fantastyczny bramkarz, to bardzo ważne, żeby zespół wiedział, że ma za plecami zmiennika, który jest zawodnikiem, który w 90 minucie jest w stanie wybronić decydującą piłkę.

Na gorąco, tuż po meczu, Buchalik nie był w stanie dokładnie opowiedzieć co zaszło w 90 minucie i jak to się stało, że obronił piłkę meczową po strzale gracza Widzewa.

- Instynktownie odbiłem piłkę na bok, niefartownie odbił ją Mario Maloca, potem wybiliśmy ją razem z Rafałem Pietrzakiem. Nieważne kto, ważne, że udało nam się wybić piłkę i wyjechać z Łodzi z trzema punktami. Warto podkreślić, że cała drużyna zasłużyła na zwycięstwo. Przy stanie 2-1 kontrolowaliśmy mecz, bramka wyrównująca to idealne dogranie do napastnika, niewiele mogliśmy zrobić. Przy remisie nasza sytuacja zrobiła się średnia, remis też trzeba szanować, chociaż wiadomo, że przyjechaliśmy tu wygrać. Na szczęście Flavio Paixao błysnął w swoim stylu.

Kontuzja Dusana Kuciaka. Kilka tygodni przerwy w grze

33-letni bramkarz spisał się na medal, choć były obawy o jego formę. Dość napisać, że wcześniej w roku 2022 wystąpił w Ekstraklasie raz (0-3 Lechii z Rakowem Częstochowa), a w roku 2021 również tylko raz (3-4 Wisły Kraków z Piastem Gliwice).

To na razie dopiero jeden mecz, ale rację miał Dušan Kuciak, który w przedsezonowym wywiadzie chwalił Buchalika, który nie występuje w meczach, ale na treningu widzi go konkurent do miejsca w bramce.

- Uważam, że Michał Buchalik jest bardzo solidnym ligowym bramkarzem. W ostatnim meczu sezonu wpuścił 3 bramki w Częstochowie, ale wiele razy ratował drużynę z opresji, uważam, że zagrał dobre zawody.

Jak doszło do zmiany w gdańskiej bramce?

- Dzień po meczu z Rapidem wiedziałem, że Duszan musi troszeczkę odpocząć i mam teraz swój czas, aby to wykorzystać i pokazać, że jestem gotowy, aby go zastąpić. Trzeba powiedzieć, że jest to jeden z najlepszych bramkarzy w Ekstraklasie i nie jest łatwo go zastąpić - mówił Buchalik.

Kontuzja Kuciaka miała bezpośredni wpływ na losy utalentowanego, 17-letniego bramkarza Lechii i polskiej młodzieżówki, Antoniego Mikułko. Gdyby Słowak był zdrowy, młody zawodnik poszedłby na roczne wypożyczenie do II-ligowej Garbarni Kraków. Stało się inaczej, Mikułko musi zostać w Gdańsku jako zmiennik Buchalika, któremu niedawno (w Kartuzach) urodził się drugi syn, co bramkarz potraktował jako dobry omen.

- Gdy urodził się mój pierwszy synek Mikołaj, miałem jeden z najlepszych okresów w mojej przygodzie. Liczę na to, że teraz po urodzeniu drugiego synka Igora będzie to samo, ten mecz dedykuję jemu, ale też całej drużynie. Zostawiliśmy na boisku kawał serducha - podsumował Michał Buchalik, który na razie z powodzeniem zastąpił Duszana Kuciaka w bramce Lechii Gdańsk.

Ekstraklasa jest jedną z najmniej przewidywalnych lig świata, ale Biało-Zielonych czeka teraz seria teoretycznie łatwiejszych meczów - u siebie z Koroną Kielce (sobota godz. 15), potem wyjazd do Radomiaka (niedziela, 14 sierpnia, godz. 15), następnie spotkania z Lechem PoznańMiedzią LegnicaWartą Poznań i Śląskiem Wrocław. Większość z tych zespołów plasuje się w dolnej połowie tabeli, jeśli lechiści nie chcą ugrzęznąć na mieliźnie na samym starcie muszą ostro zabrać się za punktowanie i zagrać nie gorzej niż w Łodzi z Widzewem, w meczu przez wielu określanych jako do tej pory spotkanie sezonu w Ekstraklasie.

Maciej Słomiński, Interia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL