Reklama

Reklama

Jest prawie najstarszy w lidze i wciąż najlepszy

Flavio Paixao po raz kolejny został bohaterem Lechii Gdańsk. Chwila magii i jego bramka w 86. minucie dała Biało-Zielonym bezcenną wygraną 3-2 z Widzewem w Łodzi. To był bardzo dobry mecz, być może nawet najlepszy w sezonie 2022/23 w Ekstraklasie.

Na stadionowym zegarze Widzewa Łódź minęła właśnie 85 minuta. Drużyna Lechii Gdańsk nie była może jeszcze "na linach", by zapożyczyć terminologii bokserskiej, ale mowa ciała zawodników w Biało-Zielonych strojach mówiła, że są zadowoleni z remisu 2-2 z widzewskim beniaminkiem. RTS niesiony gardłami ponad 17-tysięcznej publiczności nacierał, chcąc wygrać pierwszy od ośmiu lat mecz w #SerceŁodzi. Wówczas boczny obrońca Lechii, David Stec przerzucił piłkę na drugą stronę do swego kolegi po fachu, Rafała Pietrzaka (kolejny dobry mecz!). Lewy defensor puścił mocne podanie po ziemi do czekającego na linii 16 metrów Flavio Paixao. Prawie 38-letni Portugalczyk trącił piłkę obok bułgarskiego obrońcy Widzewa, Bożidara Czorbadżijskiego, czym zwiódł go kompletnie. Zaraz Flavio miał piłkę na lewej nodze i załadował piłkę "w okienko" bramki Widzewa! Słowacki bramkarz RTS, Henrich Ravas był bez szans, każdy bramkarz na świecie by był. Który to już raz najskuteczniejszy obcokrajowiec w historii ligi daje Lechii Gdańsk bezcenne punkty? To 102 bramka w Ekstraklasie Paixao, 78 dla Lechii, wcześniej zdobył 24 dla Śląska Wrocław. Osoby związane z Widzewem po meczu kręciły z niedowierzaniem głowami: Oddalibyśmy królestwo za Flavio!

Reklama

Portugalczyk we wrześniu skończy 38 lat, dlatego czasem jego ruchy na boisku wyglądają jak w tzw. "starym kinie pana Mietka", ale co zrobić jeśli to wciąż działa i obrońcy się na to nabierają. W meczu w Łodzi obserwatorom spotkania, którzy ściskali kciuki za Biało-Zielonych wydawało się, że gdański kapitan powinien zejść z boiska znacznie wcześniej, jednak trener Tomasz Kaczmarek wiedział co robi, trzymając go na boisku - gdański szkoleniowiec wiedział co robi. Zagrał va banque i wygrał.

- Nie robiłem zmian, bo czułem że ta grupa która jest na boisku ma bardzo dobrą mentalność i razem dobrze funkcjonuje. (...) Jeśli ma się w składzie Flavio Paixao i Łukasza Zwolińskiego nawet jak są zmęczeni zawsze są w stanie strzelić bramkę - powiedział Tomasz Kaczmarek, który jest o dzień młodszy od portugalskiego rekordzisty.

Flavio Paixao jak wino - im starszy, tym lepszy

W Ekstraklasie tylko jeden zawodnik jest starszy od Flavio - to zbliżający się 39 roku życia, brazylijski boczny obrońca Stali Mielec, a wcześniej Górnika ŁęcznaLeandro, ale umówmy się - to rzemieślnik, a nie artysta ekstraklasowego futbolu, jak Flavio Paixao, dla którego kibice przychodzą na stadion.

Mimo, że to dopiero początek sezonu, kibice Lechii Gdańsk, a także całej Ekstraklasy zastanawiają się, co będzie gdy Flavio Paixao zabraknie na ligowych boiskach? Przedłużając kontrakt o kolejny rok pod koniec poprzedniego sezonu, kapitan Lechii gromko zapewnił, że to na pewno jego ostatnie rozgrywki. Pytany w kuluarach widzewskiego stadionu czy jest szansa, żeby zmienił decyzję, na chwilę uśmiech zszedł z jego twarzy:

- Nie ma na to szans. Ważne jest to, że wygraliśmy spotkanie z Widzewem. Zwłaszcza po tym trudnym meczu z Rapidem. Te trzy ostatnie dni to były najgorsze dni w moim życiu. Nie miałem siły, nie chciałem grać - to był bardzo ciężki czas dla mnie - powiedział Paixao.

- Flavio to Flavio. Jak jest na boisku, zawsze jest groźny. Cieszymy się, że przedłużył kontrakt i dalej gra z nami. W ważnym momencie zdobył przepiękną i bardzo ważną bramkę - wtórował inny z gdańskich liderów, Maciej Gajos.

Gdańscy fani rozkręcili w Internecie imponującą akcję #TrzyDychyNaLechię przed meczem 2. rundy eliminacji Ligi Konferencji z Rapidem Wiedeń, może teraz czas na #FlavioZostań? Gdzie mu będzie lepiej niż na zielonej murawie, gdzie strzela piękne bramki i wciąż się bawi? Dla takich meczów jak ten Widzew - Lechia w Łodzi (nie brakuje głosów, że to w rozgrywkach młodego sezonu 2022/23 na razie najlepszy mecz w Ekstraklasie) się żyje i gra w piłkę. A szczególnie dla takich magicznych chwil jak ta z 86 minuty w #SerceŁodzi.

Maciej Słomiński, Interia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL