Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (3 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (3 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (3 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (3 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (1 pkt.)
  • 6 .Warta Poznań (1 pkt.)
  • 7 .Bruk-Bet Termalica (1 pkt.)
  • 8 .Cracovia (1 pkt.)

​Jacek Grembocki: Pele, Messi, Maradona, Ronaldo, Cruyff i Lewandowski w klubie legend

- Jeśli słyszę, że jakiś trener z młodości Robert Lewandowskiego, mówi że on nie miał talentu, to jest on za przeproszeniem - tępy - powiedział Jacek Grembocki, były piłkarz Lechii Gdańsk i Górnika Zabrze, który umieszcza "Lewego" w klubie legend,

Maciej Słomiński, Interia: Jesteśmy świeżo po finiszu PKO BP Ekstraklasy. Pana macierzysty klub, Lechia Gdańsk zajęła zaledwie siódme miejsce na mecie. Nad Motławą czuć z tego powodu spory zawód i rozgoryczenie.

Jacek Grembocki, długoletni zawodnik m.in. Lechii Gdańsk i Górnika Zabrze: - Sezon był bardzo ciężki i dziwny, z powodu pandemii. Były okresy gry bardzo dobrej, były też serie porażek. Nie był to w wykonaniu Lechii sezon tak dobry piłkarsko jak poprzednie. Ktoś na górze zweryfikował koszty utrzymania tej drużyny, kilku piłkarzy odeszło. Na ich miejsce przyszła młodzież, z czego bardzo się cieszę. Nie pierwszy raz okazało się, że z młodymi bywa różnie. W kulminacyjnym momencie, decydującym meczu z Jagiellonią w Białymstoku zabrakło szczęścia.

Reklama

Szczęścia, czyli innej obsady sędziowskiej? Przypomnijmy, że arbitrem był Krzysztof Jakubik, na VAR pomagał mu Daniel Stefański.

- Uważam, że VAR powinien promować futbol ofensywny. Gra jest coraz szybsza, czasem nawet z pomocą wideo bardzo trudno uchwycić właściwą stopklatkę. Jeśli nie mamy pewności, jeśli mimo pomocy z wozu VAR mamy wątpliwości - promujmy graczy, którzy są w ofensywie.

Co to oznacza w przypadku tego akurat meczu?

- Bramka Flavio Paixao -  nie ma kompletnie jasności, kto dotknął piłkę ręką po jego strzale. Wówczas uznajemy bramkę. Tak samo przy starciu Karola Fili z Bartoszem Bidą - nie wiemy, kto dotknął ręką - puszczamy akcję. W efekcie mamy rzut karny.

Trener Piotr Stokowiec ma jeszcze rok kontraktu z Lechią Gdańsk. Po rozczarowującej końcówce sezonu część zniecierpliwionych kibiców domaga się jego głowy.

- Uważam, że to pytanie jest nie na miejscu. Trener Stokowiec zrobił w Lechii tyle że do niego powinna należeć decyzja czy chce kończyć pracę, nie do klubu! Trener przez 3,5 roku w Gdańsku pokazał na co go stać. W kolejnym sezonie powinien się postarać o nowy kontrakt dla siebie i jak najlepszy wynik dla Lechii. Do dobrego człowiek się przyzwyczaja. Jesteśmy od kilku lat w najlepszej piątce Ekstraklasy, teraz pechowo z niej wypadliśmy. Proszę sięgnąć pamięcią gdzie byliśmy w latach 60., 70., 90., na początku XXI wieku. Lechia w swej ponad 75-letniej historii nie była nigdy tak często w ligowej czołówce jak jest teraz.

Z panem w składzie Lechia trenera Jerzego Jastrzębowskiego weszła do ligi w 1984 r., ale długo na tym poziomie nie pograła. Ledwie cztery sezony.

- Mówiło się, że to był złoty czas naszego klubu. Jak nazwać zatem obecny okres, gdy 13 rok z rzędu gramy w Ekstraklasie? Tego się w ogóle nie da porównać. Wtedy mieliśmy drużynę złożoną z zawodników z Pomorza, dziś mamy piłkarzy z całego świata. Dziś mamy budżet, stadion, jakość, mamy warunki do treningu. Zabrakło minut do pucharów, a my jesteśmy rozgoryczeni. Halo, tu ziemia! Nie mówiłbym, że to jest stracony sezon. Kosztem wyniku pojawiło się sporo ciekawej młodzieży.

Słyszałem, że w gabinetach prezesów Śląska Wrocław po ostatnim gwizdku nastąpiło zakłopotanie. Nie planowali gry w pucharach.

- Też bym chciał być zakłopotany, bo dostałem trzy miliony (śmiech). Nam w Gdańsku wydaje się, że ten piękny stadion jest od 60 lat. Otóż nie, on jest zaledwie od dekady. Przypomnijmy sobie, jak wyglądały szatnie wcześniej, jacy piłkarze u nas grali i z czym się borykaliśmy. Złoty okres Lechii jest dziś i nawet jeden pechowy finisz sezonu tego nie zmienia.

Chciałem zapytać o drugi klub, w którym pan grał i to z sukcesami - Górnik Zabrze. 10 miejsce na mecie na pewno nie jest na miarę możliwości i marzeń zabrzan. Zwłaszcza że śląska drużyna długo była wysoko w tabeli.

- Mam cały czas kontakt z piłkarzami, z którymi dwa razy zdobywałem mistrzostwo Polski. Nie będę mówił z kim, RODO obowiązuje (śmiech). Górnik przez ostatnie lata osiągał wyniki ponad stan. W Zabrzu jest zakaz mówienia o długach Górnika, zobowiązaniach względem miasta i innych podmiotów. Przyjście Artura Płatka miało dać jakość niewielkim kosztem. Czy dało? 10 miejsce za moich czasów byłoby niesamowitą katastrofą. Nazajutrz wszyscy zostalibyśmy zesłani do kopalni. Musimy mieć świadomość, że Lechia kiedyś nic nie znaczyła, dzisiaj coś znaczy. Górnik kiedyś znaczył wiele, dziś znaczy niewiele. Klub z sukcesami w Europie, dziś jest dziesiąty w słabej lidze. Najważniejsze w piłce i szerzej w życiu jest wiedzieć: kim się jest, skąd się jest, gdzie się jest, jaki ma się budżet.

Rozmawiamy 18 maja. Dokładnie 13 lat temu, Lechia po dwóch dekadach nędzy i rozpaczy wróciła do Ekstraklasy. Stało się to po wygranej 1-0 ze Zniczem Pruszków, którego pan prowadził, a w którego barwach występował jeden świetny piłkarz.

- Nie zgodzę się! Miałem kilku świetnych piłkarzy i jednego wybitnego. Igor Lewczuk, Daniel Kokosiński, Artur Januszewski Łukasz Grzeszczyk, Paweł Kaczmarek, bracia Rybaczuk, bramkarz Adrian Bieniek. No i w ataku Robert Lewandowski. Przegraliśmy po rzucie karnym, którego nie było.

Cofnijmy się o te 13 lat. Co pan wtedy myślał, patrząc na Lewandowskiego?

- Doskonale to pamiętam, myślałem że będzie to reprezentant Polski, które wyjedzie do dobrego klubu zagranicznego. Rzeczywistość przerosła oczekiwania, nie tylko moje. On wciąż gra, ale już teraz Lewandowski przeszedł do klubu legend - Pele, Lionel Messi, Cristiano Ronaldo, Diego Maradona, Johan Cruyff. I może jeszcze ktoś, a może już nie. Pobił wszystkie rekordy, wygrał Ligę Mistrzów, brakuje mu tylko sukcesu z reprezentacją.

Szansa na sukces z reprezentacją otwiera się już wkrótce.

- Nie chciałbym o tym mówić. Było widać, że przed tamtym Lewandowskim stoi kariera. Bardzo utalentowany. Jeśli słyszę, że jakiś trener z jego młodości, mówi że on nie miał talentu, to jest on za przeproszeniem - tępy. Proszę tak napisać.

Mocne słowa.

- "Lewy" łączył dwie najważniejsze cechy - był typem szybkościowca i wytrzymałościowca zarazem. Jest bardzo szybki, przy tym się nie męczy. Widziałem wielu snajperów w Górniku Zabrze, w Lechii zachwycaliśmy się łatwością Jurka Kruszczyńskiego, w Wenezueli oglądałem piłkarzy, którzy robili coś z niczego. Z całym szacunkiem dla nich - dla Roberta Lewandowskiego zdobycie bramki to jak dla pięcioletniego dziecka zrobienie sobie bułki z masłem plastikowym nożykiem. Dla niego to najłatwiejsza rzecz na świecie.

Urodził się z tym, czy doszedł ciężką pracą?

- Oczywiście, że się urodził. Natomiast nie da się tego utrzymać bez ciężkiej, katorżniczej pracy. On się cały czas rozwija, dołożył rzuty wolne i wiele innych elementów.

Od spraw globalnych i najlepszego piłkarza świata zejdźmy do lokalnych. Proszę powiedzieć czym się pan dziś zajmuje i z jakimi problemami się boryka?

- Z Warszawy wróciłem do rodzinnego Trójmiasta, gdzie zacząłem trenować dzieci z gdańskiej dzielnicy Osowa. Daję też trenerskie usługi w innych miejscach - w Kolbudach, wcześniej w Chwaszczynie. Przez 17 lat miałem swoją akademię - JG Sport. Rok temu wraz z rodzicami założyłem nowe stowarzyszenie - AP Grembocki. Pomagają mi m.in. byli piłkarze Mariusz Radoń i Krzysztof Skowyrski. Mam trzy zespoły zgłoszone do ligi.

Ile dzieci u pana trenuje?

- Około 140. Najmłodsza grupa to maluszki urodzone w 2018 r. Razem osiem grup wiekowych. Praca bardzo przyjemna. Wszyscy wiemy jednak jak jest w Gdańsku z dostępnością obiektów. Boli mnie, że były reprezentant Polski, dwukrotny mistrz kraju, posiadacz licencji UEFA Pro, musi trenować na orliku i umieścić tam 2-3 grupy dzieci. Mam największą akademię na dzielnicy, gdzie mieszka około 20 tysięcy osób, czyli więcej niż w niejednym miejście powiatowym. Wciąż się staram, żeby ta dostępność boisk była dla nas jak największa.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Maciej Słomiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje