Reklama

Reklama

Gorąco w Ekstraklasie. "To wielka żenada!" - grzmi trener

Po meczu Lechii Gdańsk ze Stalą Mielec, trener gości, Adam Majewski nie gryzł się w język. Skupił się na sytuacji z doliczonego czasu gry, w którym sędzia Paweł Malec zmienił pierwotną decyzję o pozycji spalonej Łukasza Zwolińskiego. To akcja zdecydowała o wygranej lechistów 3-2.

Mecz Lechii Gdańsk ze Stalą Mielec rozstrzygnął się w doliczonym czasie gry - piłkę do siatki skierował Łukasz Zwoliński kompletując hat-trick i ustalając wynik na 3-2. Tej bramce towarzyszyła ogromna kontrowersja. Najpierw sędzia Paweł Malec skontaktował się z wozem VAR i bramki nie uznał, z powodu pozycji spalonej Zwolińskiego. Kilka minut później decyzję zmienił, uznając że wszystko było legalnie.

Reklama

- Nie widziałem tej sytuacji dokładnie, pomijam czy był spalony czy nie, bo tam decydowały milimetry, ale jeśli ktoś w autobusie VAR podjął decyzję, że jest spalony to nie wydaje mnie się, by tę decyzję można było zmienić. Gratuluję zwycięstwa Lechii Gdańsk, ale dla mnie ten mecz zakończył remisem 2-2. Nie chcę nikogo oskarżać, ani posądzać, być może komuś nie pasuje, by Stal Mielec grała w Ekstraklasie, jednak my się na pewno utrzymamy. - mówił po meczu rozgoryczony trener przegranej Stali Mielec, Adam Majewski.

To truizm, że mecz piłkarski składa się z dwóch połów, ale tak właśnie było ze spotkaniem w Gdańsku. W pierwszej połowie Lechia powinna zamknąć to spotkanie, prowadziła 2-0 i był to najmniejszy wymiar kary dla gości z Mielca.

- Do 45 minuty byliśmy na plaży w Gdańsku, bo jest bardzo ładna - żartował trener Majewski. - Po pierwszej połowie wydawało się, że ten mecz już się dla nas zakończył. W drugiej połowie odpowiednia reakcja naszej drużyny. Jestem bardzo dumny, odwróciliśmy losy meczu na tle bardzo dobrego rywala. Mieliśmy jeszcze więcej sytuacji, być może należał nam się rzut karny. W drugiej połowie byliśmy zespołem lepszym - podkreślił opiekun mielczan .  

Co zatem stało się w przerwie meczu, że Stal Mielec wyszła na boisko zupełnie odmieniona?

- Mamy drużynę z charakterem. Być może nie mamy takiej piłkarskiej jakości jak piłkarze Lechii, co było widać w pierwszej połowie, gdy byliśmy spóźnieni, były między naszymi zawodnikami zbyt duże odległości, gospodarzom wszystko wychodziło. W przerwie postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Lechia w kolejnym meczu opadła z sił, gdy strzeliliśmy bramkę na 2-2 nadal dążyliśmy do strzelenia następnych bramek i chcieliśmy wygrać ten mecz. Byliśmy bliscy wygrania tego spotkania, aż przyszedł doliczony czas tego spotkania. Nie wiem jakie są przepisy, ale dla mnie to jest jedna wielka żenada, że decyzja jest podjęta, a potem się ją cofa - grzmiał po meczu w Gdańsku zdenerwowany trener Stali Mielec, Adam Majewski.

Maciej Słomiński

Podsumowanie kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasa w każdy poniedziałek o 20:00 - zapraszają: Staszewski, Peszko i goście!


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL