Reklama

Reklama

Ekstraklasa piłkarska: Bąk chce zatrzymać Robaka

W sobotnim meczu z Pogonią w Szczecinie obrona Lechii musi szczególnie uważać na najlepszego strzelca piłkarskiej ekstraklasy Marcina Robaka. - Chcemy, aby rozpoczął z nami serię spotkań bez zdobytej bramki - powiedział stoper gdańszczan Krzysztof Bąk.

Marcin Robak ma na koncie 22 gole i przed przegraną 0-5 ostatnią konfrontacją z Wisłą w Krakowie niespełna 32-letni napastnik trafiał do siatki w pięciu kolejnych meczach.

- Krakowianie pokazali nam, co zrobić, aby go zatrzymać. Jeden mecz to mógł być wypadek przy pracy, ale dwa spotkania z rzędu to już seria. Mamy nadzieję, że właśnie w konfrontacji z Lechią rozpocznie się jego seria meczów bez zdobytej bramki - wyjaśnił Bąk.

32-letni środkowy obrońca bardzo wysoko ceni umiejętności Robaka, którego klasyfikuje w pierwszej trójce napastników Ekstraklasy.

Reklama

- W moim Top 3 znajdują się jeszcze Paweł Brożek z Wisły Kraków i Marco Paixao ze Śląska Wrocław. Ten tercet ma wielkie umiejętności i niezbędne doświadczenie. O konkretnej kolejności nie chcę mówić, bo prezentują zbliżoną klasę i w ich przypadku wiele zależy od dyspozycji dnia. Robak gra bardzo dobrze przodem i tyłem do bramki, "na ścianę", swobodnie operuje obiema nogami, jest groźny w powietrznej walce, ma instynkt strzelecki, do tego jest silny, szybki i dynamiczny - ocenił.

O klasie napastnika Pogoni miało w tym sezonie okazję przekonać się wielu bramkarzy i defensorów ekstraklasy. Na czele z blokiem obronnym Lecha Poznań, któremu szczecinianin zaaplikował pięć goli.

- Z pewnością nie był to najlepszy występ Lecha, jednak generalnie winą za porażkę 1:5 obciążono tylko Wołąkiewicza. Wiele osób wieszało na nim psy, ale ja Huberta broniłem, bo niesprawiedliwie został on jedynym kozłem ofiarnym. Były zawodnik Lechii to wielki profesjonalista i super kumpel, a w tych sytuacjach koledzy specjalnie mu nie pomogli. Poza tym Robak miał dzień konia, bo wszystko co kopnął wpadło do bramki - zauważył.

W sobotniej konfrontacji z Pogonią w Lechii nie zagra dwóch podstawowych stoperów. Rafał Janicki pauzuje za żółte kartki, natomiast Sebastian Madera został decyzją trenera Ricardo Moniza przesunięty do III-ligowych rezerw. W tej sytuacji Bąk wydaje się być pewniakiem do gry w Szczecinie na środku obrony.

"Wierzę, że wystąpię w tym spotkaniu, ale nie mam takiej pewności. Trener Moniz może wybierać wśród czterech stoperów i nie wiemy, jaki w sobotę ustali skład oraz taktykę. W tym tygodniu trenowaliśmy pod kątem najbliższego rywala i na tej podstawie można snuć pewne przypuszczenia a propos pierwszej +11+. Kilka razy się jednak przeliczyliśmy, bo dzień przed meczem ćwiczyliśmy w jednym ustawieniu, a na boisko wyszliśmy w zupełnie innym składzie. To dobrze, bo nikt nie może czuć się pewniakiem i do ostatniego dnia trzeba udowadniać swoją wartość i przydatność" - zapewnił.

Lechia w tym sezonie traciła punkty w meczach z Pogonią w ostatnich minutach. 15 września biało-zieloni prowadzili na wyjeździe 1:0 (w dodatku Piotr Wiśniewski nie wykorzystał rzutu karnego), ale gospodarze zdołali w końcówce doprowadzić do remisu. Z kolei w Gdańsku na inaugurację rundy wiosennej do 90. minuty było 2:2, a wtedy trzy punkty zapewnił szczecinianom Jakub Bąk.

- Ta czarna i pechowa seria musi się wreszcie skończyć. To nie jest tak, że nie potrafimy grać z Pogonią. W Szczecinie udawało nam się wygrać, ale ostatnio wyraźnie zabrakło nam szczęścia. Teraz znowu chcemy sięgnąć po trzy punkty i jednocześnie zagrać na zero z tyłu. Mecz bez straty bramki dodaje pewności siebie i utwierdza zespół, że zmierza w dobrym kierunku. To jest szczególnie ważne zwłaszcza w kontekście kolejnej ligowej konfrontacji z Lechem, który jest w gazie - stwierdził.

Na razie gdańszczanie grają na zero, ale w ataku. Trener Ricardo Moniz zapowiadał, że Lechia będzie zorientowana bardziej ofensywnie, tymczasem te deklaracje nie znajdują potwierdzenia w wynikach. W trzech ostatnich meczach biało-zieloni zdobyli zaledwie jeden punkt i nie zdołali zdobyć w nich w bramki. W sumie na gola gdańscy kibice czekają od 274 minut.

- Za defensywę odpowiadają nie tylko czterej obrońcy i bramkarz, podobnie jak ze strzelania goli nie można rozliczać jedynie napastników. Na te elementy składa się wysiłek całego zespołu i my również powinniśmy wspomóc kolegów z przednich formacji w zdobywaniu bramek. W tym tygodniu sporo pracowaliśmy nad poprawą skuteczności i mamy nadzieję, że w sobotę wspólnie się odblokujemy - podsumował Krzysztof Bąk.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL