Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (39 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (29 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (28 pkt.)
  • 6 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (26 pkt.)
  • 8 .Wisła Kraków (25 pkt.)

Ekstraklasa: Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 0-0

Lechia Gdańsk zremisowała 0-0 z Wisłą Kraków w meczu 24. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy. Oba zespoły stworzyły kilka sytuacji bramkowych, ale goli w Gdańsku nie było.

"Biała Gwiazda" znów ma problemy kadrowe. Na ławce w meczu z Lechią zasiadło tylko sześciu wiślaków.

Reklama

W składzie zabrakło m.in. kartkowego rekordzisty ligi Łukasza Burligi (już 12 "żółtek" w tym sezonie), którego na prawej obronie zastąpił sprowadzony niedawno Dariusz Dudka. Udało się postawić na nogi Pawła Brożka, który w ostatnich dniach był kontuzjowany.

Dudka już na początku meczu popisał się potężnym strzałem z dystansu, po którym piłkę odbił Bartosz Kaniecki. Po chwili obrońca Wisły zameldował się przy linii bocznej z urazem dłoni, ale po otrzymaniu pomocy był w stanie kontynuować grę. - To chyba wybity palec - mówił w przerwie Dudka w rozmowie z reporterem Canal Plus.

Już w 22. minucie gospodarze musieli przeprowadzić zmianę bramkarzy. Kaniecki, wznawiając grę od bramki, doznał kontuzji pachwiny i jego miejsce zajął Mateusz Bąk.

W Lechii przed meczem liczyli przede wszystkim na Patryka Tuszyńskiego, który wiosną w dwóch meczach zdobył pięć bramek - wszystkie, jakie udało się zdobyć zespołowi.

W 32. minucie właśnie Tuszyński jako pierwszy poważnie zagroził bramce Wisły, ale piłkę po jego strzale głową odbił Michał Miśkiewicz.

Goście odpowiedzieli piękną akcją. Łukasz Garguła podał z pierwszej piłki do Semira Stilicia, którego strzał obronił Bąk. Nadbiegający Sebastian Madera wybił piłkę sprzed bramki, uprzedzając przymierzającego się do dobitki Pawła Brożka.

Kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry w drugiej połowie Paweł Brożek obsłużył dobrym podaniem Gargułę, ale ten w niezłej sytuacji uderzył obok bramki Bąka.

Z drugiej strony bramce Wisły znów zagroził Tuszyński, lecz nieudanie lobował wysuniętego Miśkiewicza.Po chwili Maciej Makuszewski wpadł z piłką w pole karne "Białej Gwiazdy", a piłka po jego mocnym strzale trafiła w słupek.

Strzałem z dystansu Miśkiewicza sprawdził jeszcze Stojan Vranjes.Po stronie Wisły Garguła genialnym podaniem zewnętrzną częścią stopy zagrał do Pawła Brożka, ale ten uderzył obok bramki Bąka.

W 77. minucie było gorąco przed bramką Miśkiewicza, lecz obrońcy Wisły zażegnali niebezpieczeństwo. Kilka minut później gospodarze mieli stuprocentową okazję. Makuszewski podał z prawej strony, a Marcin Pietrowski z kilku metrów fatalnie przestrzelił.

W ostatnich sekundach zaatakował jeszcze Wisła, lecz Stilić przeniósł piłkę nad bramką.

Powiedzieli po meczu:

Franciszek Smuda (trener Wisły Kraków): "Nie był to porywający, zwłaszcza do przerwy, mecz w naszym wykonaniu. Mieliśmy, podobnie zresztą jak Lechia, okazje do strzelenia zwycięskiego gola, ale nie udało się ich wykorzystać. Najbardziej żałuję zmarnowanej w drugiej połowie sytuacji Pawła Brożka, który nie trafił do bramki. Moim zdaniem remis w tym spotkaniu był sprawiedliwy.

Nie chciałbym tłumaczyć piłkarzy, ale oni w przerwie i po ostatnim gwizdku twierdzili, że na tej murawie nie mogli normalnie wystartować, ani się zatrzymać. Nogi jechały im razem z trawą. W Gdańsku jest najgorsza nawierzchnia, na jakiej przyszło nam grać. Nie można jej w ogóle porównać do boisk w Gliwicach i Krakowie. Jak najszybciej trzeba coś z tym zrobić, bo na tej murawie nie da się grać w piłkę. W meczu z Lechią czwartą żółtą kartkę otrzymał Arkadiusz Głowacki, ale mam dwa warianty zastąpienia go na środku naszej obrony".

Michał Probierz (trener Lechii Gdańsk): "Pierwsza połowa w ogóle nie przypominała meczu piłki nożnej. To była jedna wielka kopanina. Po przerwie zagraliśmy dobrze. Stworzyliśmy sporo bramkowych sytuacji, przeprowadziliśmy wiele oskrzydlających akcji, ale zabrakło nam dokładnego dogrania i cwaniactwa, żeby dobić Wisłę. Piłkę meczową miał pod koniec Pietrowski, któremu tuż przed strzałem podskoczyła piłka. Nie mam o to do Marcina pretensji, bo tego nie był w stanie przewidzieć. Cieszy mnie, że pomimo braku zgrania z zespołem, nieźle prezentują się nowi zawodnicy. W spotkaniu z Wisłą słabo wykonywaliśmy stałe fragmenty gry. Sporo ćwiczymy ten element na treningach, niemniej dzisiaj nie był to nasz atut. Uważam jednak, że punkt z zespołem, który walczy o mistrzostwo Polski, trzeba docenić".

Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 0-0

Sędzia: Paweł Pskit. Widzów: 11 291.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje