Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (13 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (12 pkt.)
  • 6 .Raków Częstochowa (11 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 8 .Wisła Płock (10 pkt.)

​Ekstraklasa. Lechia Gdańsk - ligowy bohater tragiczny

Lechia drugi sezon z rzędu grała o mistrzostwo Polski i drugi raz z rzędu w ostatniej chwili straciła nawet europejskie puchary. Budowany z rozmachem klub na razie zawodzi na całej linii. - Mam ogromny niedosyt! I niech mi nikt nie opowiada, że jest dumny z chłopaków! - mówi w rozmowie z Interią Bogusław Kaczmarek, były trener Lechii i współpracownik Leo Beenhakeera w reprezentacji Polski.

Wybieracie się na bal. Na kreację wyłożyliście fortunę, ubierają was czołowi styliści, a gdy o północy wybierają króla i królową, nie łapiecie się nawet na podium i lądujecie na tej samej półce co ci, którzy narzucili na siebie stare łachmany z dna szafy. Właśnie tak - drugi, a nawet czwarty rok z rzędu - czują się działacze, piłkarze i kibice Lechii.

Nie stagnacja, a krok w tył

W ostatnich czterech sezonach gdańszczanie zawsze (!) zajmowali miejsce tuż za pozycją dającą grę w europejskich pucharach. Szczególnie bolesne były jednak dwa ostatnie sezony - Lechia zasilona pieniędzmi niemieckiego milionera Franza Josefa Wernze’a miała walczyć co najmniej o podium, a nawet zdetronizowanie Legii Warszawa, tymczasem nie załapała się nawet do eliminacji Ligi Europy.

Reklama

- Lechia była skazana na sukces, ale nie podołała. Czwarte miejsce to żaden postęp, czy nawet stagnacja, ale krok w tył. Przecież klub ma wszystko: bogatego sponsora, bazę treningową, stadion, kibiców, a piłkarze wysokie kontrakty i piękne miasto do życia. Tylko grać, ale jak ktoś mądry kiedyś napisał: "oby nam się chciało chcieć"... - denerwuje się trener Kaczmarek.

Przed rokiem Lechia mogła być czwarta (to miejsce dawało grę w eliminacjach Ligi Europy), gdyby w ostatniej kolejce wygrała z Cracovią. Nie dała jednak rady, poległa i sezon spisała na straty.

W niedzielę znów grała o wszystko, tym razem z Legią. - Dorośliśmy do wielkich rzeczy, chcemy zdobyć mistrzostwo Polski - zapowiadał trener Piotr Nowak.

By tak się stało, Lechia musiała zwyciężyć. Zagrała jednak bojaźliwie i przy remisie w meczu Jagiellonia - Lech (2-2) znów wypadła za europejską burtę.

Bramkarz w cenie

Gdańszczanie zostali z pustymi rękami, choć zawodnicy osiągnęli cel postawiony przed nimi przez Adama Mandziarę. - Gramy o miejsca 1-5 - zapowiadał przed sezonem prezes Lechii, choć apetyty nad morzem były większe.

Nieoficjalnie klub dysponował budżetem w wysokości 40 mln zł, co daje mu trzecią pozycję za Legią i Lechem. Do tego przed sezonem zostało spełnione największe życzenie trenera Nowaka, czyli sprowadzono do Gdańska Rafała Wolskiego.

Po nieudanej zagranicznej przygodzie, 25-letni pomocnik odbudował się w Wiśle Kraków, ale przy Reymonta nie mieli pół miliona euro, by go wykupić. Takie pieniądze znaleźli za to w Gdańsku i dziś może tej decyzji nie żałują (Wolski otrzymał powołanie na mecz reprezentacji Polski z Rumunią), ale nadzieje z Wolskim wiązano chyba większe. W 34 meczach pomocnik zdobył dwie bramki i zaliczył siedem asyst, podczas gdy w 14 spotkaniach dla Wisły miał cztery trafienia i aż dziewięć asyst.

Dlatego najlepszym transferem Lechii był jednak Duszan Kuciak. Słowak wzmocnił zespół zimą, od razu wskoczył do bramki i miejsca już nie oddał. W 17 spotkaniach tracił średnio gola na mecz, a w grupie mistrzowskiej jako jedyny bramkarz nie dał się pokonać!

Niewypał z Czech

Lechia w poprzednich latach dała się poznać jako klub, który zatrudnia piłkarzy na pęczki, ale w tym sezonie selekcja była bardziej szczegółowa. Mimo to transferowe sito wpuściło do Gdańska m.in. Gino van Kessela, który do niedawna nieźle się zapowiadał, ale na zapowiedziach się zakończyło. W 2016 r. Slavia Praga zapłaciła za niego AS Trenczyn 1,2 mln euro, ale już wtedy zawodnik obniżył loty. Stamtąd trafił do Gdańska i niemal rozbił się o ziemię, bo zaliczył tylko trzy spotkania.

W Gdańsku nie wszystko jest jednak tak piękne, jak na pierwszy rzut oka wygląda. Niespełna miesiąc temu Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN ukarała klub grzywną w wysokości 100 tys. zł i do tego nałożyła nadzór finansowy. W klubie bronili się, że chodzi tylko o sprawy papierkowe, ale w Gdańsku coraz częściej mówi się o opóźnianiach w wypłatach.

Znów "3 x L"?

Dlatego trudno z pełnym przekonaniem stwierdzić jak w Gdańsku będzie wyglądało najbliższe okno transferowe. Nie da się jednak ukryć, że Lechii przydałyby się wzmocnienia, szczególnie w linii pomocy.

- Michał Chrapek ostatnio nie grał, Arielowi Borysiukowi kończy się wypożyczenie z Queens Park Rangers, podobnie jak Simeone Sławczewowi ze Sportingu Lizbona. Nie wiem co z nimi będzie, ale wygląda na to, że Lechia najpilniej będzie potrzebowała defensywnego pomocnika - analizuje Kaczmarek.

O co w tej sytuacji w przyszłym sezonie będzie grał  klub z Gdańska?

- Jeśli nic niespodziewanego się nie wydarzy, to na szczycie znów będzie "3 x L" (Legia, Lech, Lechia) i pewnie znów dołączy do nich jakiś klub pokroju Jagiellonii - uważa Kaczmarek.

Piotr Jawor


OCENY ZAWODNIKÓW LECHII ZA SEZON 2016/2017

Imię i nazwisko / Ocena kibiców / Ocena Interii

Duszan Kuciak         3,71       5

Milosz Krasić              3,36       4

Sławomir Peszko    3,24       3

Mario Malocza           3,16       3,5

Łukasz Haraslin     3,15       3,5

Rafał Wolski 3,15       4

Simeon Sławczew  3,13       3

Michał Chrapek      3,11       2

Rafał Janicki          2,89       2,5

Marco Paixao             2,83       5

Jakub Wawrzyniak     2,8          3,5

Flavio Paixao          2,76       2,5

Joao Nunes             2,74       3

Grzegorz Kuświk     2,7          3

Paweł Stolarski       2,58       3


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje