Egzotyczny transfer Polaka. Zarobi krocie
32-letni pomocnik Maciej Gajos jest już w Indonezji, gdzie podpisze kontrakt z Persiją Dżakarta, która jest najpopularniejszym klubem kontynentu azjatyckiego, a jej mecze regularnie przyciągają ponad 50-tysięczną widownię. Osoby z otoczenia piłkarza mówią nam, że na zakończenie kariery popularny "Gajowy" przeżyje przygodę życia, a kontrakt który podpisze należy do wyjątkowo lukratywnych. A może zwyczajnie będzie dostawał wynagrodzenie co miesiąc, co nie było regułą w Lechii Gdańsk, poprzednim polskim klubem Gajosa.

Wydawało się, że to science fiction, a jednak ten transfer nabiera realnych kształtów i staje się faktem. 32-letniego pomocnika Macieja Gajosa oraz jego agenta na lotnisku w Dżakarcie witały tłumy kibiców, chociaż to i tak ułamek licznej rzeszy kibiców Persiji, która szczyci się mianem najpopularniejszego klubu na kontynencie azjatyckim.
Oprócz wysokiego kontraktu Polak może liczyć na prywatnego szofera, luksusowy apartament i sześć biletów "business class" do Polski dla siebie i rodziny w czasie sezonu.
Przez poprzednie cztery lata "Gajowy" występował w Lechii Gdańsk, która z końcem sezonu została zdegradowana z Ekstraklasy. Przez wielomiesięczne zaległości płacowe Gajos (razem z Dusanem Kuciakiem i Mario Malocą) dostał od Lechii wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy i znalazł aż w Indonezji.
Ostatni sezon był dla wyżej wymienionych wybitnie nieudany, ale akurat ostatnie kopnięcie Gajosa podbiło internet. To był strzelony z własnej połowy boiska gol z Legią Warszawa i jak się właśnie okazuje ostatnie kopnięcie pomocnika w Ekstraklasie.
Portal meczyki.pl informował, że strony skojarzyły ze sobą osoby z otoczenia Egy’ego Maulana Vikri. "Indonezyjski Messi" grał, a raczej był w Gdańsku trzy lata. Wystąpił w zaledwie 10 meczach w lidze, z czego tylko raz od pierwszej minuty. Z pewnością Egy wiele razy widział Gajosa na treningach, mógł podziwiać z bliska jego kunszt stąd ta propozycja z czwartego pod względem ludności kraju świata.
Maciej Gajos zagra w Indonezji
Persija Dżakarta to klub z prawie 100-letnią tradycją, został założony w 1928 r., od 2008 r. występuje w Liga Super Indonesia. Trenerem tej drużyny jest były niemiecki świetny zawodnik Thomas Doll, a jeśli Gajos faktycznie przybędzie do Dżakarty spotka tam Witana Sulaemana, który również był w Lechii Gdańsk, ale z jeszcze mniejszym powodzeniem niż Egy Maulana Vikri, bo nawet nie powąchał murawy.
Po latach widać, że pozyskanie wspomnianego wyżej Egy’ego było tylko chwytem marketingowym, a może jak zwykle gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze? Może odchodzący w niesławie właściciel Lechii Gdańsk, Adam Mandziara nie mógł już pożyczać pieniędzy w Europie, to przerzucił się na Daleki Wschód? Gdy do Gdańska przychodził Egy klub zapowiadał wielką ofensywę marketingową, a w kolejnym sezonie Lechia zyskała "sponsora globalnego" - indonezyjską formę PayTren. Plany były zaiste globalne i obejmowały m.in. otwarcie sklepu Lechii w Dżakarcie. Ktoś wie jakie ma obroty i w jakich godzinach można go odwiedzić?
W mediach pisano o tym, że do Indonezji może trafić napastnik Jagiellonii Białystok, Jesus Imaz, jednak ten rok temu odrzucił ofertę Wieczystej Kraków i pensję w wysokości 40 tysięcy euro miesięcznie. Hiszpan ma wyraźnie inne priorytety w życiu sportowca.
Maciej Słomiński, INTERIA











