Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (32 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Radomiak (28 pkt.)
  • 5 .Raków Częstochowa (26 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Piast Gliwice (21 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (21 pkt.)

Cztery bramki w Gdańsku, mistrz Polski na kolanach!

Mistrz na kolanach! Trener Tomasz Kaczmarek odmienił Lechię Gdańsk, która idzie w lidze jak burza! W meczu kończącym 10. kolejkę PKO BP Ekstraklasy gospodarze wygrali z mistrzem Polski 3-1. To już piąta porażka Legii w tym sezonie. Podopieczni Czesława Michniewicza znajdują się tuż nad strefą spadkową!

Lechia Gdańsk wygrała z Legią Warszawa 3-1 i jest już wiceliderem Ekstraklasy z jedynie dwupunktową straty do liderującego Lecha. Nie sam wynik, a styl w jakim został osiągnięty sprawia, że tym meczem podopieczni trenera Tomasz Kaczmarka zgłosili aspirację do ligowych zaszczytów.

Bardzo dobry mecz Lechii zobaczyło w Gdańsku ponad 23 tysiące kibiców. Ostatnio tyle było na gdańskim stadionie w kwietniu 2019 r., rywalem też była Legia Warszawa, tylko wynik odwrotny - wówczas 1-3, dziś 3-1.

W przedmeczowym wywiadzie Jakub Wawrzyniak mówił Interii, że piłkarze Legii sami nie wiedzą, w jakiej formie wyjdą na mecz w Gdańsku - tej ligowej czy europejskiej. Pechowo dla gości nad morze przyjechała wersja ligowa piłkarzy Czesława Michniewicza. A może prawda leży gdzie indziej i to Lechia Gdańsk jest taka mocna?

Reklama

Znów wracamy do wywiadu z Wawrzyniakiem, który mówił nam:

- Klucz do zrozumienia każdej drużyny leży w środku pola i Lechia nie jest wyjątkiem. I Jarosław Kubicki, i Maciej Gajos otworzyli się. Zobaczyli, że poza przeszkadzaniem można kreować i grać śmielej do przodu.

Lechia - Legia. Tu jest sedno

I to jest sedno sprawy. Lechia wygrała walkę o środek pola i dzięki temu mecz. Kluczowe role odegrali strzelcy bramek, środkowi pomocnicy - Maciej Gajos i Jarosław Kubicki.

To właśnie Gajos otworzył wynik spotkania w 34. minucie. Najpierw Lechia zerwała z metodą koronkowej gry, poszedł daleki przerzut do Łukasza Zwolińskiego, który był faulowany przez Artura Jędrzejczyka. Popularny "Jędza" nie mógł uwierzyć, że popełnił przewinienie, tak samo ponad 23 tysiące widzów przecierało oczy ze zdumienia, gdy Gajos zdjął pajęczynę w bramce Cezarego Miszty.

Co za bramka! Stadiony świata! I co się stało z Gajosem? Za kadencji trenera Piotra Stokowca wychowanek Rakowa Częstochowa grał jakby z zaciągniętym hamulcem ręcznym. Tomasz Kaczmarek wyraźnie ten hamulec zwolnił, a Gajos w tej chwili wyrasta na jednego z najlepszych środkowych pomocników w lidze. Nie chodzi tylko o ten strzał z rzutu wolnego, ale o całokształt jego boiskowej postawy. Inny człowiek.

Lechia Gdańsk zdecydowanie lepsza od Legii Warszawa. Mistrz na kolanach!

Zaraz potem głową strzelał z bliska bardzo aktywny Zwoliński. Do przerwy Lechia miała pięć strzałów celnych, Legia żadnego. Stołeczni piłkarze mogli być zadowoleni, że przegrywali tylko jedną bramką.

Podobne obserwacje miał wyraźnie trener Legii Czesław Michniewicz. W przerwie zaordynował aż cztery zmiany, wymieniając szczególnie niemrawy środek pola. Tak samo było tydzień temu, gdy po 45 minutach kwartet zawodników wymienił w meczu z Lechią trener Górnika Łęczna.

Tuż po przerwie legioniści rzucili się do odrabiania strat, ale jedynym efektem ich wysiłków był rzut rożny, po którym wydaje się, że ręką piłkę dotknął Mateusz Żukowski. Zaraz potem do kontrataku przystąpili lechiści. Ilkay Durmus dośrodkował, Jędrzejczyk wybił piłkę poza pola karne. Tam na 25 metrze czekał Jarosław Kubicki, który puścił tzw. "kaczkę", która leciała i leciała, odbiła się jeszcze od Maika Nawrockiego, by wreszcie znaleźć drogę do siatki.

Zasłużone 2-0, ale to nie koniec. Lechia nie cofnęła się niczym za poprzedniego trenera. Wciąż trwał napór, zgodnie z zasadą że najlepszą obroną jest atak. 18-letni Kacper Sezonienko szalał na prawej stronie, Filip Mladenović - niezły przecież obrońca - musiał uciekać się do fauli. Wreszcie legioniści się doigrali, beztrosko rozgrywali piłkę w pobliżu swojego pola karnego - przejął ją wspomniany Sezonienko, dograł do niepilnowanego Zwolińskiego, który zdobył swoją bramkę.

Tuż przed końcem spotkania Michał Nalepa faulował niewidocznego w tym meczu Tomasza Pekharta, sam poszkodowany wymierzył sprawiedliwość z 11 metrów. Honorowy gol nie zmienił oceny gry Legii w tym spotkaniu, która zagrała bardzo słabo i jest zaledwie 15. w tabeli PKO BP Ekstraklasy.

Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 3-1 (1-0)

Bramki: 1-0 Maciej Gajos (34.), 2-0 Jarosław Kubicki (54.), 3-0 Łukasz Zwoliński (67.), 3-1 Tomaš Pekhart (88., rzut karny).

Lechia: Dušan Kuciak - Mateusz Żukowski, Michał Nalepa, Mario Maloca, Conrado - Jarosław Kubicki, Maciej Gajos, Flavio Paixao (77. Tomasz Makowski) - Kacper Sezonienko (77. Bassekou Diabate), Łukasz Zwoliński (90’ Bartosz Kopacz), Ilkay Durmus (84. Rafał Pietrzak).

Legia: Cezary Miszta - Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Maik Nawrocki - Kacper Skibicki (46. Lirim Kastrati), Bartosz Slisz (46. Andre Martins), Ihor Charatin (46. Josue), Filip Mladenović - Rafael Lopes (46’.Mahir Emreli), Tomaš Pekhart, Ernest Muci (56. Luquinhas).

Sędziował Szymon Marciniak (Płock) Żółte kartki: Flavio Paixao, Maciej Gajos, Michał Nalepa (Lechia), Maik Nawrocki, Luquinhas, Filip Mladenović (Legia). Widzów: 23 574

Maciej Słomiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama