Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (24 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (22 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (19 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Cracovia (16 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (15 pkt.)
  • 8 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)

Cracovia - Lechia Gdańsk 2-0. Stokowiec: Może ktoś mi to wytłumaczy...

- Szkoda, że nie graliśmy tego meczu w sobotę, bo prosto ze Stadionu Narodowego przyjechalibyśmy do Krakowa - ironizował Piotr Stokowiec, trener Lechii po porażce z Cracovią (0-2).

Jego drużyna w Krakowie miała szansę wrócić na fotel lidera, ale spisała się bardzo słabo, przegrała 0-2 i spadła na trzecie miejsce.

- Trzymaliśmy się dzielnie do 70. minuty, a potem detal zadecydował o rzucie karnym. Ale bez dwóch zdań - karny był, widziałem powtórki... Nie potrafiliśmy odpowiedzieć Cracovii, która była lepsza od nas, choć walczyliśmy, ile mieliśmy sił w nogach. Powiem szczerze, że jestem dumny z tego, co chłopaki pokazali - zapewniał Stokowiec.

Szkoleniowiec nie krył jednak żalu ze względu na terminarz. W czwartek jego drużyna grała w finale Pucharu Polski i miał tylko trzy doby na odpoczynek przed starciem z Cracovią.

Reklama

- Szkoda, że nie graliśmy tego meczu w sobotę, bo prosto ze Stadionu Narodowego byśmy przyjechali do Krakowa i może nie musielibyśmy tracić czasu na podróże. Nie umiem sobie wyobrazić tego, że jeden finalista gra w niedzielę, a drugi w poniedziałek. Może ktoś mi to wytłumaczy... - podkreślał Stokowiec.

Lechia spadła na trzecie miejsce. Do lidera Legii traci trzy punkty, a do wicelidera Piasta - dwa. - W tym sezonie nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa - zapewnia Stokowiec.

PJ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje