Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (0 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (0 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (0 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (0 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (0 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (0 pkt.)
  • 7 .Podbeskidzie B.-B. (0 pkt.)
  • 8 .Pogoń Szczecin (0 pkt.)

Buzała: Chcemy wrócić na zwycięski kurs

Po dwóch zremisowanych meczach z rzędu, w sobotnim spotkaniu ekstraklasy z Zawiszą Bydgoszcz, które odbędzie się na PGE Arenie, piłkarze Lechii planują zdobyć trzy punkty. "Chcemy wrócić na zwycięski kurs" - zadeklarował PAP napastnik gdańszczan Paweł Buzała.

Lechia jest jedynym zespołem w ekstraklasie, który w każdym z dotychczas rozegranych ligowych meczów strzelał gole. W przypadku tej drużyny obowiązuje dodatkowa reguła - biało-zieloni odnosili zwycięstwa tylko wtedy, kiedy do siatki trafiał Paweł Buzała. Pozostałe cztery spotkania zakończyły się bowiem remisem.

Reklama

- Nie pozostaje mi nic innego jak znowu zacząć zdobywać bramki. A na poważnie muszę przyznać, że w dwóch ostatnich meczach nie miałem okazji się wykazać, bo nie doszedłem do żadnej dogodnej sytuacji. Piłka, jak to było we wcześniejszych spotkaniach, w ogóle nie szukała mnie w polu karnym - dodał Buzała.

Lechiści cały czas nie mogą odżałować straconych dwóch punktów w poprzedniej kolejce z Pogonią w Szczecinie.

- Jeśli w 93. minucie prowadzi się 1-0, to trzeba zrobić wszystko, aby utrzymać ten wynik. Tym bardziej, że do 60. minuty gospodarze w ogóle nam nie zagrozili, a my do tej pory mogliśmy nawet wygrywać 3:0. Momentem przełomowym był niewykorzystany przez nas rzut karny. Szczecinianie zwietrzyli wtedy swoją szansę i mocno przycisnęli, a nam od 60. minuty spotkanie wymknęło się spod kontroli - ocenił.

Buzała uważa, że Lechia, która z dorobkiem 13 punktów zajmowała po siedmiu kolejkach czwarte miejsce w tabeli, spokojnie mogła być nawet liderem rozgrywek.

- Wystarczy dodać nam stracone w konfrontacjach z Pogonią oraz w inauguracyjnym meczu z Podbeskidziem cztery punkty. Przecież w zremisowanym 2-2 spotkaniu z ekipą z Bielska-Białej również straciliśmy drugiego gola w doliczonym czasie gry - przypomniał.

Gdańszczanie zamierzają wrócić na zwycięski kurs w sobotnim meczu z Zawiszą Bydgoszcz, który rozpocznie się na PGE Arenie o 15.30. - Przed tym spotkaniem jestem dobrej myśli i wierzę, że ponownie sięgniemy po trzy punkty. Jednak wszystkie aspiracje i plany jak zwykle zweryfikuje boisko - zauważył.

Zawisza dopiero w ostatniej kolejce odniósł pierwsze ligowe zwycięstwo - bydgoszczanie wygrali u siebie 2-0 z Cracovią. 28-letni napastnik zdecydowanie jednak przestrzega przed lekceważeniem plasującego się na 13. pozycji beniaminka.

- To naprawdę dobra drużyna, która jeśli już przegrywa, to po walce, jedną bramką. Moim zdaniem Zawisza powinien mieć zdecydowanie więcej punktów. Bydgoszczanie prowadzili przecież na własnym stadionie 2-0 z Podbeskidziem, a zremisowali 2-2. Z kolei gdyby Widzew przegrywał w Łodzi po 30 minutach 0-3, nie mógłby mieć do nikogo pretensji. Tymczasem gospodarze triumfowali 2-1. Zawodnicy Zawiszy mają jednak problem z wykorzystywaniem dogodnych sytuacji - stwierdził.

Najskuteczniejszy piłkarz Lechii przekonuje, że ich sobotni rywal szczególnie groźny jest w ataku. - Bardzo podoba mi się w tym zespole Michał Masłowski. Nasi obrońcy będą musieli także szczególną uwagę poświęcić Bernardo Vasconcelosowi. Widać, że ten doświadczony portugalski napastnik ma nosa do strzelania goli. Jeśli chodzi o samą grę, Zawisza zasługuje na zdecydowanie wyższe miejsce w tabeli. Wiadomo jednak, że w futbolu za styl punktów się nie przyznaje - podsumował Paweł Buzała.

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Buzała | Ekstraklasa | Lechia Gdańsk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje