Reklama

Reklama

Bogusław Kaczmarek: Do Warszawy tylko po zwycięstwo

Piłkarze Lechii zamierzają zrewanżować się Polonii za poniesioną w Gdańsku na inaugurację rozgrywek ekstraklasy porażkę 1-3. "W piątkowym meczu w Warszawie interesuje nas tylko zwycięstwo" - powiedział trener biało-zielonych Bogusław Kaczmarek.

Gdańszczanie wydają się mieć ułatwione zadanie, bowiem w ostatnim okresie z Polonii odeszło kilku czołowych zawodników. Szkoleniowiec Lechii przestrzega jednak przed lekceważeniem "Czarnych Koszul".

"Absolutnie się tymi osłabieniami nie sugeruję i cały czas przestrzegam swoich zawodników, żeby nie dopisali sobie przed spotkaniem trzech punktów. Polonia zmaga się z określonymi problemami, ale ja też pracowałem w kilku klubach, jak Stomil Olsztyn, Sokół Tychy, GKS Katowice, a także ponad 20 lat temu w Lechii, w których bieda aż piszczała. Wiem, że ubóstwo i inne trudności potrafią dodatkowo zmobilizować zawodników. Pamiętam, że z powodu awarii autokaru jechaliśmy kiedyś z Gdańska do Szczecina 11 godzin. Na stadion Pogoni dotarliśmy kwadrans przed odgwizdaniem walkowera. Gospodarze byli pewni zwycięstwa, ale to my wygraliśmy wtedy 2-0" - dodał popularny "Bobo".

Reklama

Najstarszy szkoleniowiec T-Mobile Ekstraklasy uważa, że w rundzie rewanżowej Polonia na pewno nie będzie dostarczycielem punktów i sprawi wiele niespodzianek.

"W Polonii jest jeszcze kilku niezłych piłkarzy, których chętnie widzieliby w swoich drużynach prawie wszyscy szkoleniowcy ekstraklasy. Zawodnicy, którzy zostali tworzą naprawdę przyzwoity zespół. Jestem przekonany, że na warszawskiej ekipie zęby połamie sobie jeszcze wiele ligowych teamów" - podkreślił Kaczmarek.

Zdecydowanie mniej zmian zaszło w przerwie zimowej w Lechii. Z podstawowego składu odszedł jedynie drugi strzelec T-Mobile Ekstraklasy, zdobywca dziewięciu bramek Abdou Traore. Z kolei, z powodu kontuzji, środkowy obrońca Sebastian Madera wróci do gry najszybciej w maju.

"Wzorowo przepracowaliśmy w zimie dwa zgrupowania we Władysławowie i Turcji, w tym okresie szczęśliwie omijały nas również kontuzje. Uważam, że atutem naszego zespołu powinno być nie tylko bardzo dobre przygotowanie motoryczne, ale również stabilizacja składu" - ocenił gdański szkoleniowiec.

Do piątkowego spotkania gdańszczanie nie mieli jednak okazji przygotowywać się w tym tygodniu w zbyt komfortowych warunkach. Z powodu intensywnych opadów śniegu wtorkowe zajęcia zostały przerwane, a środowe opóźniły się o prawie dwie godziny. Boisko Politechniki Gdańskiej, na którym ćwiczyli biało-zieloni, było całkowicie zasypane. Szkoleniowcy Lechii nie odwołali jednak treningu, tylko sami chwycili za szufle i wspólnie doprowadzili murawę do użyteczności.

"Trzeba sobie radzić w każdych warunkach, niemniej o normalnych treningach nie było w tej sytuacji mowy. Narzekać jednak nie wypada, bo w innych rejonach Polski było chyba gorzej niż w Gdańsku" - zauważył Kaczmarek.

Do Warszawy gdańszczanie wyjechali w czwartek po rozruchu i obiedzie. W składzie nie było żadnej niespodzianki. W kadrze znalazło się jednak 19 zawodników - trener Kaczmarek zdecydował się zabrać dodatkowego gracza, bowiem Mateusza Machaja dopadła w środę grypa żołądkowa. W czwartek pomocnik biało-zielonych normalnie już trenował i w piątek powinien być gotowy do gry.

Zobacz wyniki, terminarz, czołowych strzelców i tabelę Ekstraklasy!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL