Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (22 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (20 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (15 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)
  • 7 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

8. kolejka: Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 2-3

W meczu 8. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy Lechia Gdańsk przegrała na własnym stadionie ze Śląskiem Wrocław 2-3. Mistrzowie Polski potrafili odrobić dwubramkową stratę i wygrali po raz pierwszy na wyjeździe w tym sezonie.

Gdańszczanie dobrze rozpoczęli mecz z mistrzami Polski. W 13. minucie meczu mocno zza pola karnego przymierzył Łukasz Surma, Marian Kelemen odbił piłkę prosto pod nogi Abdou Razaka Traore, napastnik Lechii uderzył ale golkiper Śląska instynktownie obronił.

Reklama

W 25. minucie mogło być 1-0 dla gości. W polu karnym Lechii w dogodnej sytuacji znalazł się Piotr Ćwielong ale Bartosz Kaniecki zdołał wybić piłkę spod nóg pomocnika Śląska.

Tuż przed końcem pierwszej połowy Przemysław Kaźmierczak sfaulował w polu karnym Traore i sędzia bez zastanowienia wskazał na "wapno". Piłkę jedenaście metrów przed Kelemenem ustawił sobie sam poszkodowany i pewnym strzałem wyprowadził Lechię na prowadzenie.

Parę minut po zmianie stron było już 2-0 dla gospodarzy. Traore przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów i strzałem z kilkunastu metrów po raz drugi pokonał Kelemena. W tej sytuacji skompromitowali się obrońcy Śląska z Rafałem Grodzickim na czele, którzy biegli obok napastnika Lechii i nawet nie spróbowali odebrać mu piłki.

W 62. minucie sygnał do odrabiania strat dał mistrzom kraju Sebastian Mila. Lider wrocławian uderzył z około 20 metrów a piłka po rykoszecie wpadła do siatki bezradnego w tej sytuacji Kanieckiego. Zaledwie osiem minut później Mila raz jeszcze pokonał Kanieckiego! I również tym razem piłka lecąc do bramki trafiła po drodze w któregoś z rywali.

Gospodarze jeszcze nie ochłonęli po stracie wyrównującego gola, a już mistrzowie Polski objęli prowadzenie. Z lewej strony zacentrował Kaźmierczak, a Rok Elsner uderzeniem głową skierował piłkę do siatki.

W 85. minucie Lechia stworzyła dobrą sytuację bramkową Po dalekim podaniu "główkę" z Tomaszem Jodłowcem wygrał Traore, piłka trafiła do Mateusza Machaja, którego odpuścił Grodzicki, ale strzał pomocnika gdańszczan z pola karnego obronił Kelemen

Dwie minuty później bramkarz Śląska wyłapał uderzenie Rafała Janickiego, który przejął piłkę wybijaną przez obrońców po rzucie wolnym wykonywanym przez Machaja.

Stanislav Levy (trener Śląska Wrocław): - W tym meczu było wszystko co decyduje o atrakcyjności futbolu. Obie drużyny stworzyły sporo sytuacji bramkowych, ale to my straciliśmy pierwsi bramkę. W przerwie uczulałem swoich zawodników, żebyśmy nie stracili organizacji gry i dyscypliny taktycznej. Niestety, po przerwie szybko daliśmy sobie strzelić drugiego gola. Nasza sytuacja była niezwykle trudna, ale udało nam się wrócić do gry i odnieść zwycięstwo.

Bogusław Kaczmarek (trener Lechii Gdańska): - Kiedy objęliśmy prowadzenie 2-0 wydawało się, że wszystko mamy pod kontrolą. W dodatku przeprowadziliśmy akcję na 3-0, po której mogliśmy wręcz wjechać do bramki Śląska, ale Piotr Wiśniewski nie zdołał jej wykorzystać. Rywale byliby wtedy na kolanach. Wrocławianie grali prostą i schematyczną piłkę, a jedyny zawodnikiem, który mógł nam zagrozić był Sebastian Mila. Goście mieli w tym spotkaniu mnóstwo szczęścia, zwłaszcza w końcówce.

- Żal straconej szansy, ale jestem pełen szacunku dla swoich zawodników za zaangażowanie i kilka bardzo dobrych akcji. Z drugiej strony nie ustrzegliśmy się prostych błędów. Tak było przy kontraktowej bramce, bo będąc w przewadze czterech na dwóch trzeba było tylko wypchnąć Milę. Wynik jest absolutnie niezasłużony, ale w piłce za zasługi punktów się nie przyznaje. Pomimo porażki jesteśmy na dobrej drodze. Nie ma co załamywać rąk, musimy tylko wylizać rany, bo kilku naszych zawodników jest poobijanych. Na Podbeskidziu postaramy się odrobić to, co w Gdańsku ze Śląskiem straciliśmy.

Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 2-3 (1-0)

Bramki: Abdou Traore (45. karny, 50.) - Sebastian Mila (62., 70.), Rok Elsner (72.).

Lechia Gdańsk: Bartosz Kaniecki - Rafał Janicki, Sebastian Madera, Jarosław Bieniuk, Piotr Brożek - Ricardinho (60. Łukasz Kacprzycki), Łukasz Surma (66. Andreu), Marcin Pietrowski, Mateusz Machaj, Piotr Wiśniewski (74. Kacper Łazaj) - Abdou Traore

Śląsk Wrocław: Marian Kelemen - Tadeusz Socha, Rafał Grodzicki, Tomasz Jodłowiec, Patrik Mraz - Waldemar Sobota, Rok Elsner, Przemysław Kaźmierczak, Sebastian Mila, Piotr Ćwielong (69. Mateusz Cetnarski) - Łukasz Gikiewicz (90+1. Marcin Kowalczyk).

Sędziował Tomasz Musiał (Kraków). Żółta kartka - Mila. Widzów 19˙415.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje