Reklama

Reklama

Wraca Tamas Kadar, czyli czego trener Lecha Poznań oczekuje od piłkarzy

Lech Poznań zagra w niedzielę z Arką Gdynia, a spotkanie będzie obserwowało ok. 35 tys. widzów – Cieszę się, że wokół klubu zapanował taki entuzjazm, bo to był mój cel, by swoją pracą ten entuzjazm wzbudzać. Szybko udało się tego dokonać – mówi chorwacki trener "Kolejorza" Nenad Bjelica.

Gdy "Kolejorza" prowadził poprzedni szkoleniowiec Jan Urban, drużyna prezentowała nudny futbol, akcje zwykle były prowadzone w jednym tempie i łatwe do przewidzenia. Po zmianie szkoleniowca nagle wszystko ożyło - piłkarze zaczęli grać agresywniej, mniej wrzucają z boków na oślep w pole karne. W trzech spotkaniach pod wodzą Bjelicy Lech zdobył siedem bramek, a mógł znacznie więcej. Zaczął jednak przede wszystkim grać ładniej, co od razu spowodowało większe zainteresowanie klubem ze strony Wielkopolan. Niedzielny mecz z Arką będzie oglądać ponad 30 tys. widzów, choć raczej cały obiekt się nie wypełni. Bjelicę cieszy to, że zmiany dokonane w grze drużyny są doceniane przez sympatyków Lecha. Z drugiej strony Chorwat chce od swoich graczy jeszcze więcej. Oceniając środowe spotkanie Pucharu Polski z Ruchem Chorzów, wygrane przez jego zespół 3-0, mówił: Musimy przez całe 90 minut utrzymać tempo i dyscyplinę, a przy wyniku 3-0 nasza gra nie była już dobra. Rozumiem, że przy trzybramkowym prowadzeniu zaangażowanie u piłkarzy spada, ale ja oczekuję czegoś innego.

Reklama

Chorwat już pokazał, że lubi postawić na swoim, a piłkarzom nie wybacza minimalizmu. W środę do Chorzowa nie zabrał Tamasa Kadara, najlepszego wiosną obrońcy Lecha, uczestnika Euro 2016. Węgier popełniał proste błędy w spotkaniu z Pogonią Szczecin, gol na 1-1 w spotkaniu z Lechią Gdańsk też był efektem jego gapiostwa. - Tamas miał burzliwe lato, przyszło sporo ofert, ale do transferu nie doszło. To pewnie trudne do zaakceptowania dla piłkarza. W dwóch pierwszych meczach prezentował dobre chęci do gry, niemniej popełnił błędy, które dla piłkarza tej klasy nie są normalne. Zaleciłem mu przerwę, dostał dwa dni wolne, ostatnio dobrze trenował, porozmawialiśmy. Powiedział mi, że chce dać z siebie wszystko dla Lecha, maksymalnie się zaangażuje. To jest to, czego od niego oczekuję i na pewno będę rozważał jego osobę w kontekście ustawienia jedenastki na spotkanie z Arką - stwierdził Bjelica.

Przeciwko gdynianom na pewno nie wystąpią: Dariusz Dudka i Nicki Bille, wciąż niepewna jest gra Paulusa Arajuuriego, który dopiero w piątek wznowił treningi, zaś gotowi być powinni Robert Gumny i Maciej Makuszewski. Obaj mieli drobne urazy po spotkaniu w Chorzowie. - Nasi członkowie sztabu oglądali Arkę w ostatnim meczu, podczas podróży z Chorzowa do Poznania po środowym spotkaniu rozmawialiśmy, analizowaliśmy styl gry drużyny. Liczy się jednak głównie to, co my zaprezentujemy, a cel jest zawsze u mnie jeden: zwycięstwo - twierdzi Bjelica.

Kibice Lecha zastanawiają się, czy w ramach zwiększania siły ofensywnej w domowych meczach Chorwat nie zdecyduje się na wariant z trójką obrońców. Bjelica raczej nie skłania się ku temu, choć z racji swojej pracy we włoskiej Serie B ma odpowiednią wiedzę i doświadczenie. - We Włoszech było w sezonie od 10 do 15 meczów, gdy decydowałem się na takie ustawienie, ale to było związane z potrzebą dopasowania drużyny do odpowiedniego spotkania. Jeśli chodzi o Lecha, to na razie gramy czwórką obrońców i to rozwiązania się sprawdza. Drugiego nie wykluczam, ale nie jestem jego wielkim fanem - uważa chorwacki szkoleniowiec.

To, co może zaskakiwać w postawie Lecha, to wysokie tempo prowadzenia akcji niemal przez całe spotkanie. Bjelica chwali za to nie swój sztab szkoleniowy, ale... poprzedni. - Przygotowanie fizyczne jest dobre i to zasługa moich poprzedników, bo nikt nie jest w stanie tego zrobić tak dobrze w trzy tygodnie. Trzeba jednak pamiętać o rotacji, która ma miejsce w każdym spotkaniu, bo te zmiany są w każdej formacji. Trzech świeżych piłkarzy mieliśmy na Lechii, trzech czy czterech na Ruchu, bo przy takiej częstotliwości gier musimy te zmiany robić.  W Chorzowie przy stanie 3-0 mogłem już sobie pozwolić na zmianę Pawłowskiego, Robak zagrał 45 minut, ale też była szansa dla młodych graczy. Dzięki temu, mam nadzieję, nasze akumulatory do końca sezonu pozostaną naładowane - kończy Chorwat i zauważa, że w końcówce spotkania na Górnym Śląsku w jego zespole na boisku było aż sześciu graczy urodzonych w latach 1994-98.

Początek meczu Lecha z Arką - o godz. 18.00.

Andrzej Grupa

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Ranking Ekstraklasy - kliknij!


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL