Reklama

Reklama

Tabela gr. E "Polskiej" :
  • 1. Szwecja (4 pkt.)
  • 2. Słowacja (3 pkt.)
  • 3. Hiszpania (2 pkt.)
  • 4. Polska (1 pkt.)

Wisła Kraków - Lech Poznań. Maciej Skorża: To był najlepszy mecz Lecha, odkąd jestem trenerem

- To był najlepszy mecz Lecha, odkąd jestem trenerem - przyznał Maciej Skorża po zwycięstwie nad Wisłą Kraków 2-1 w 29. kolejce PKO BP Ekstraklasy.

- Przede wszystkim chciałbym pogratulować drużynie dobrego meczu - zarówno w aspekcie mentalnym, jak i jeśli chodzi o dyscyplinę taktyczną na boisku. Z ogromną determinacją walczyliśmy od pierwszej minuty i dobrze wykorzystywaliśmy te przestrzenie, które drużyna gospodarzy nam zostawiała. Szczególnie w środkowej strefie boiska. Możemy być zadowoleni z realizacji tych założeń. Cieszy mnie, że zdobyliśmy  w końcu bramkę po stałym fragmencie gry. To zawsze jest budujące, gdy udaje się taki element, który jest ćwiczony na treningu - powiedział szkoleniowiec "Kolejorza".

Reklama

 - Wciąż jednak brakuje nam - jeśli mam się do czegoś przyczepić - "zimnej krwi" przy wykorzystywaniu sytuacji, które udaje nam się stworzyć. Tego ostatniego podania, w tej ostatniej części boiska. Można je wykonać w prostszy sposób, nie komplikując sprawy. Nie chcę jednak wybrzydzać. To był najlepszy mecz Lecha, odkąd jestem trenerem. Jestem zadowolony i cieszę się. Bramka Pedro Tiby, który wszedł z ławki i pokazał, że w takiej roli może też być siłą naszej drużyny, to jest też budujące i generalnie muszę powiedzieć, że nie widziałem słabego ogniwa w naszym zespole. Nie było piłkarza, który by odstawał i nie realizował tego, co było nakreślone. Ten "team spirit" był naszą silną stroną. To zostało nagrodzone zwycięstwem w Krakowie - dodał.

- Gratuluję zwycięstwa Lechowi. Z całą pewnością było ono zasłużone. Wyszliśmy dziś w ustawieniu 3-4-3 i założeniem było, aby stosować pressing, natomiast nie wychodziło nam to. Byliśmy zawsze krok za późno. W środku wyglądało to trochę lepiej niż na bokach, ale też nie było to skuteczne. Mieliśmy też problemy przy posiadaniu piłki, gdyż niewiele nam wychodziło. Dochodziła też do tego pewnego rodzaju frustracja - stwierdził Peter Hyballa, trener Wisły.

 - Pierwsza ze straconych bramek była wynikiem złego ustawienia w obronie przy rzucie rożnym. Nie powinno to tak wyglądać. W drugiej połowie zmieniliśmy ustawienie na 3-5-2 i założeniem było, aby Medved oraz Brown Forbes wiązali "szóstkę" Lecha. Wyglądało to trochę lepiej, ale to Lech wciąż był stroną dominującą. Pod koniec, gdy zdobyliśmy bramkę kontaktową, udało się nawet być w pewnym stopniu w zasięgu remisu, ale tego osiągnąć nie zdołaliśmy.

 - Na dwie kolejki przed końcem zdołaliśmy się utrzymać, co było moim celem w Wiśle. Uważam, że został on osiągnięty w sposób zasłużony przez nasz zespół.

- Nie chcę zrzucać odpowiedzialności na braki kadrowe, bo mamy wiele kontuzji i wielu zawodników musieliśmy zastąpić, grając młodymi piłkarzami. Piotr Starzyński czy Konrad Gruszkowski to młodzi, perspektywiczni gracze - zakończył niemiecki trener.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę PKO BP Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | Peter Hyballa | Lech Poznań | Maciej Skorża

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje