Reklama

Reklama

Wielki problem Lecha przed Ligą Mistrzów. Reprezentant wciąż nie może grać

Dwóch zdrowych środkowych obrońców, a w przypadku kontuzji któregoś z nich - wielka improwizacja. Tak wygląda obecna sytuacja w Lechu Poznań, bo w obu spotkaniach z Karabachem Agdam nie będzie mógł wystąpić Bartosz Salamon. Powód - kontuzja odniesiona jeszcze w marcu w meczu reprezentacji Polski ze Szkocją.

Strata Salamona to duża wyrwa w kadrze Lecha. Nowy trener mistrza Polski ma w tej chwili tylko dwóch doświadczonych środkowych obrońców: Antonio Milicia i Ľubomíra Šatkę. Gdyby któremuś z nich coś się stało, będzie musiał improwizować. Tu opcji też jest zresztą niewiele. - Mamy Pingota w kadrze, to młody chłopak, ale możemy też tu ustawić Czerwińskiego. Zawsze jest plan B, testowaliśmy go w meczach sparingowych - mówił przed meczem z Karabachem Agdam trener John van den Brom.

Reklama

Problemy Bartosza Salamona - to trwa już od końca marca

 Problemy Salamona zaczęły się w marcu. Najpierw doznał urazu kolana w meczu z Wisłą Kraków, ale tu - na szczęście - okazało się, że większego problemu nie ma i piłkarz szybko wrócił do gry. Dostał powołanie na mecze reprezentacji Polski i Czesław Michniewicz sprawdził go w towarzyskim spotkaniu ze Szkocją. W Glasgow lechita doznał jednak urazu mięśniowego - w klubu zakładano, że doświadczony obrońca zdąży wykurować się na koniec sezonu. Pojechał z zespołem na finał Pucharu Polski, ale w żadnym z ostatnich spotkań nie znalazł się w kadrze meczowej. Co gorsza, po powrocie do treningów dalej nie było dobrze. - Moja rehabilitacja nie przeszła odpowiednio, straciliśmy dużo czasu, mogłem być w dużo lepszym punkcie niż jestem teraz. Gram z bólami, nie jestem jeszcze gotowy do gry, ale staram się grać. Zobaczymy, co z tego wyjdzie - mówił Salamon w połowie czerwca. I sugerował, że w trakcie procesu leczenia gdzieś został popełniony błąd.

Lech Poznań szuka kolejnego stopera

Minęły kolejne tygodnie i dalej dobrze nie jest. - Dla mnie teraz najważniejszą sprawą kadrową jest uraz Salamona - tłumaczył holenderski trener mistrza Polski. - On wciąż jest kontuzjowany, myślę, że stracimy go też na następny tydzień. To rozczarowujące, bo myśleliśmy, że będzie mógł grać - dodał. Oznacza to, że reprezentanta Polski zabraknie w kadrze Lecha nie tylko we wtorek w Poznaniu (początek meczu z Karabachem Agdam o godz. 20), ale też za tydzień w Azerbejdżanie. Jeśli podstawowi zawodnicy nie odniosą jutro kontuzji, to prawdopodobnie van den Brom będzie eksperymentował na środku obrony w sobotnim starciu z Rakowem Częstochowa o Superpuchar Polski.

Nie jest też tajemnicą, że Lech Poznań chce kupić w najbliższym czasie kolejnego środkowego obrońcę.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL