Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (12 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (9 pkt.)
  • 3 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (7 pkt.)
  • 6 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (6 pkt.)
  • 8 .Wisła Płock (5 pkt.)

W Poznaniu zabraknie biletów na Legię

Ponad 41,5 tysiąca kibiców obejrzy niedzielny szlagier na Stadionie Miejskim w Poznaniu. Trudno się dziwić - przyjazd Legii Warszawa do stolicy Wielkopolski zawsze wywołuje większe zainteresowanie.

Dziś przed południem skończyły się bilety na miejsca, które poznański klub przygotował dla kibiców. Ile ich było, tego KKS Lech nie ujawnił. "Kolejorz" podaje tylko informację, że Stadion Miejski może pomieścić 41609 osób i na tyle ma zgodę przy organizacji imprezy masowej. Tymczasem dziś Lech uruchomił jeszcze dodatkową pulę wejściówek - blisko tysiąc na miejsca z ograniczoną widocznością, np. w pierwszym rzędzie przed barierkami. Można je kupować tylko i wyłącznie w kasach przed stadionem - jest wielce prawdopodobne, że skończą się we wtorek lub w środę. Lech mógł sprzedawać bilety na cały stadion, także na sektory, które zwykle zajmują fani gości. Legia nie zamówiła bowiem biletów dla swoich kibiców, a gospodarz meczu, czyli Lech nie musi w tej sytuacji tworzyć dodatkowych sektorów buforowych. Mimo to można się spodziewać, że sympatycy klubu z Warszawy pojawią się w Poznaniu, choć prawdopodobnie nie jako zorganizowana grupa. - W ostatnim czasie stwierdziliśmy znacznie większą niż zwykle liczbę zamówień na karty kibica Lecha dla mieszkańców województwa mazowieckiego. Nie robiliśmy żadnych ograniczeń, że bilet na to spotkanie będą mogli kupić tylko mieszkańcy Wielkopolski - przyznaje rzecznik prasowy Lecha Joanna Dzios.

Reklama

Bilety na klasyk Lech - Legia kosztowały w przedsprzedaży od 50 do 80 zł (ulgowe od 25 do 40 zł). Wcześniej Lech sprzedał 10 tysięcy karnetów - można więc założyć, że na samych wejściówkach na to spotkanie "Kolejorz" zarobi tyle, ile niektóre kluby ekstraklasy na wszystkich meczach w rundzie czy nawet w sezonie. Na frekwencję nie ma wpływu nawet to, że niedzielny mecz (początek o godz. 14.30) będzie transmitowany w publicznej telewizji. Doedatkowym bodźcem jest pozycja obu klubów w tabeli - prowadząca Legia ma tylko o punkt więcej od "Kolejorza".

Jeżeli więc na stadionie zjawią się wszyscy posiadacze karnetów i biletów, mecz obejrzy około 41,6 tys. kibiców. Trudno powiedzieć, czy będzie to rekord frekwencji w ostatnich prawie 30 latach. Rok temu, gdy we Wrocławiu otwierano Stadion Miejski, na mecz Śląska z Lechią Gdańsk sprzedano wszystkie bilety - w sumie 42 771. Klub z Wrocławia nie podał jednak, ilu kibiców ostatecznie przeszło przez bramy obiektu. Prawdopodobnie znacznie mniej, bo widać było także puste krzesełka. Fachowy portal 90minut.pl oszacował frekwencję na 40 tys. ludzi. Z kolei późniejsze spotkanie Śląska z Wisłą Kraków oglądało 40 917 widzów, w lutym 2009 r. frekwencję na wielkich derbach Górnego Śląska (Ruch - Górnik) szacowano na 40 tysięcy. Poprzednich liczb o takich wielkościach trzeba szukać w pierwszej połowie lat 80. - zresztą także na stadionie przy ul. Bułgarskiej w Poznaniu. W mistrzowskim sezonie 1983/84, jak informuje Encyklopedia Fuji, spotkania Lecha z Legią, Widzewem i Pogonią Szczecin obserwowało ponad 40 tys. widzów. Oczywiście i to nie są duże wielkości przy frekwencji z lat 70. Choćby mecz Ruchu Chorzów z Gwardią Warszawa (tydzień przed słynnym bojem Anglia - Polska na Wembley) oglądało jesienią 1973 roku na Stadionie Śląskim około 85 tysięcy widzów.

Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Ekstraklasa | Legia Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje