Reklama

Reklama

  • 1 .Bruk-Bet Termalica (1 pkt.)
  • 2 .Stal Mielec (1 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (1 pkt.)
  • 4 .Radomiak (1 pkt.)

Trener Lecha: Zostało pięć gemów, piłka po stronie Legii

- Jeżeli tak to ma wyglądać, że przez następne pięć meczów będziemy się męczyć, ale wygrywać po 1-0, to biorę to w ciemno - powiedział po spotkaniu z Wisłą Kraków trener Lecha Poznań Mariusz Rumak. Jego zespół został nowym liderem T-Mobile Ekstraklasy.

- To był wyrównany mecz na zasadzie: kto pierwszy strzeli bramkę, ten wygra. Oba zespoły miały mało sytuacji, nie przypominam sobie, by Krzysiek Kotorowski miał jakąś poważniejszą interwencję, podobnie zresztą jak drugi bramkarz. Przy takiej publiczności, której dziękuję za doping, trzeba jednak wygrać - mówił trener Lecha Mariusz Rumak.

Dzięki wygranej z Wisłą Lech zapewnił sobie grę w europejskich pucharach, bo nie może już spaść poniżej trzeciego miejsca. W Poznaniu nikt jednak o tym nie myśli, ważna jest teraz tylko walka o mistrzowski tytuł.

Reklama

- Fajnie, że te puchary już są, ale to teraz cel pośredni. Z nadzieją patrzymy w przyszłość - mówił Rumak. Zdaniem trenera "Kolejorza", jego zespół zagrał lepiej niż w poniedziałek w Białymstoku, gdzie także 1-0 pokonał Jagiellonię. Wtedy jednak przez ostatnie pół godziny tylko bronił wyniku. - Cały tydzień o tym rozmawialiśmy, co trzeba zrobić by to się nie powtórzyło. Dziś poza akcjami skrzydłami Małeckiego czy Sarkiego, Wisła nie dobrała nam się do skóry - analizował poznański szkoleniowiec.

Lech ma teraz punkt przewagi nad Legią, która w niedzielę zagra z Lechią Gdańsk. - Dzisiaj jesteśmy liderem, ale czekamy na to, co się wydarzy w Warszawie. Najważniejsze to jest to, kto będzie liderem po zakończeniu sezonu, jeszcze dużo się może przetasować. Tym razem w końcu to my zagraliśmy pierwsi i wygraliśmy, piłka jest po ich stronie kortu. Jeśli wygrają, to będzie znów po naszej, a czeka nas starcie w piątek z Widzewem. Zostało jeszcze pięć gemów do końca i trzeba czekać - zakończył Rumak.

W imieniu Wisły tym razem nie wypowiadał się po meczu trener Tomasz Kulawik, który jest chory, a jego asystent Maciej Musiał. - Nie byliśmy dziś zespołem gorszym, ale Lech wykazał się lepszą skutecznością. On jednak prowadził grę przez większą część meczu i pokazał więcej jakości w grze ofensywnej. Przy naszych osłabieniach Lech jest silniejszy, ale naszą determinacją i wolą walki zmniejszyliśmy te dysproporcje kadrowe - mówił Musiał.

Zdradził też jaką taktykę mieli dzisiaj wiślacy. - Analizowaliśmy grę rywali i wiedzieliśmy, że Lech bardzo dobrze zaczyna mecz, a jego druga część nie jest już tak dobra jak pierwsza. Staraliśmy się więc w pierwszej fazie meczu odrzucić ich od naszej bramki, a w drugiej stworzyć sytuację i pokusić się o niespodziankę. Wydaje mi się, że w drugiej połowie wyglądaliśmy lepiej, ale jeden błąd tuż przed przerwą sprawił, że straciliśmy bardzo ważną bramkę - powiedział asystent trenera Kulawika.

Wiślacy walczyli z Lechem jak równy z równym, podobnie zresztą było w ich niedawnym starciu z Legią (1-2). - Mecz z Legią był najlepszym w naszym wykonaniu w tej rundzie, dziś było trochę słabiej w ofensywie, mieliśmy mniej sytuacji. W tych dwóch spotkaniach pokazaliśmy, że możemy postawić się zespołom rywalizującym o mistrzostwo Polski. Smuci tylko to, że z drużynami słabszymi nie potrafimy pokazać takiej determinacji. Nie wiem, kiedy my wrócimy do walki o tytuł. Chcemy teraz ugrać jak najwięcej punktów i poczekamy na to, co się wydarzy po sezonie. Tego bowiem nie wiemy - zakończył Maciej Musiał.

Autor: Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Mariusz Rumak | Wisła Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama