Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (26 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 3 .Śląsk Wrocław (20 pkt.)
  • 4 .Górnik Zabrze (20 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (18 pkt.)
  • 6 .Jagiellonia Białystok (17 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (16 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)

​Trener Lecha Poznań ogłosił zasady. Są dziwne?

Nowy trener Lecha Poznań Nenad Bjelica na wstępie przedstawił swoim piłkarzom kilka zasad, którym mają się oni podporządkować. Jedną z nich jest zakaz żucia gumy na treningach. - Do szkoły też się chodzi bez gumy - komentuje pomocnik "Kolejorza" Radosław Majewski, dla którego zasady nie są żadną nowością.


Bjelica jest szkoleniowcem Lecha od jedenastu dni, ale dopiero w czwartek miał na zajęciach wszystkich piłkarzy. Niektórzy, jak np. Tamas Kadar, Tomasz Kędziora, Dariusz Formella czy Jan Bednarek, jeszcze we wtorek rozgrywali mecze reprezentacyjne. 

Reklama

Chorwacki trener miał do dyspozycji kilkunastu graczy i przekazał im pewne zasady - domaga się ich przestrzegania. Jeszcze przed zatrudnieniem Bjelicy mówiło się, że to trener bardziej wymagający dyscypliny niż Jan Urban. 

- Trener wymieniał bodaj cztery zasady, ale one ogólnie w klubach występują. Napomknął, że to i tamto mu się podoba, że mamy respektować jego zasady i stosować się do klubowego regulaminu. To takie zwykłe rzeczy na wejściu, a wszystko krystalizuje się z czasem. Wśród tych reguł jest m.in. to, że piłkarze mają być gotowi do zajęć na boisku kwadrans przed ich rozpoczęciem, nie powinni załatwiać potrzeb fizjologicznych w trakcie zajęć czy też pozbyć się... gumy do żucia - mówi Majewski. 

- Jak się idzie do szkoły, to też bez gumy do żucia, a podczas biegania to można się zachłysnąć. Dla mnie takie rzeczy są normalne, a gdy się idzie do kogoś do domu i on wyznaje pewne zasady, to też trzeba ich przestrzegać. Tego, że trzeba być gotowym do zajęć na 15 minut przed nimi, w Anglii wymagało chyba dwóch moich trenerów. Trzymałem się przez długie lata pewnych reguł, także dla mnie nie są one nowe - dodaje pomocnik Lecha.

Jego zdaniem nowy szkoleniowiec ma dopiero zarys tego, jak wygląda zespół, a dopiero w kolejnych tygodniach będzie w stanie poznać piłkarzy. 

- Ma na pewno nowe podejście, coś ze spotkań Lecha już oglądał, więc jakąś opinię sobie pewnie wyrobił. Dopiero jednak kolejne treningi i mecze dadzą mu pełną wiedzę. Na pewno jest to inna specyfika pracy, inaczej prowadzi zajęcia, ale dyscyplina jest na podobnym poziomie jak za trenera Urbana - uważa zawodnik, który ostatnio był rzucany w pomocy na różne pozycje. 

- Mnie to nie przeszkadza, w Grecji prawie połowę sezonu spędziłem na lewej pomocy, potem graliśmy trójką w środku, nie wiem jak będzie u nas po zmianach. Potrafię się dostosować, sam się uczę wtedy siebie. W Grecji okazało się, że umiem grać na lewej stronie, a to był dodatkowy bodziec motywacyjny. Jeśli trener dostrzeże mnie gdzieś indziej, będę zadowolony, że mam możliwość gry - uważa były reprezentant Polski, który po meczu z Piastem przez tydzień walczył z urazem. 

- W tym tygodniu normalnie już trenuję i będę gotowy, nie ma się co pieścić. Pogoń ostatnio też nie jest w najgorszej formie, zaczęli podobnie do nas, więc zapowiada się ciekawy mecz. Kogo pamiętam z tej drużyny? Rafała Murawskiego z kadry, Jarka Fojuta. Są w lidze jednostki, z którymi się spotykałem przed wyjazdem z Polski. Podejrzewam jednak, że większość mnie nie zna, tak jak i ja ich nie znam - przyznaje gracz Lecha, który nie jest zdziwiony tym, co po siedmiu latach zastał w ekstraklasie. - Inna liga, inna specyfika, ale ja umiem się przyzwyczaić. Tam gdzie będę grał, tam się przystosuję - uważa Majewski.

Andrzej Grupa


Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Radosław Majewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama