Reklama

Reklama

Trener Lecha Poznań grzmi: Ale to nie jest przecież problem tylko Polski!

- Złe wyniki i problemy w europejskich pucharach na początku lata to nie jest problem jedynie Polski. Wszędzie tak jest, w Belgii czy Holandii również, także w Anglii - mówi holenderski trener Lecha Poznań John van den Brom. Lech w czwartek walczy o przetrwanie w Lidze Konferencji - mecz o godz. 20.30.

Rywalem poznaniaków będzie islandzki Vikingur Reykjavik, który pokonał Lecha Poznań w pierwszym meczu 1-0. To jako żywo przypomina sytuację sprzed ośmiu lat, gdy Kolejorz także 0-1 przegrał na Islandii ze Stjarnan. Wówczas trener Mariusz Rumak odgrażał się, że w rewanżu polski zespół rozprawi się z Islandczykami, tymczasem odpadł. Był to bodaj największy skandal w dziejach występów Lecha w europejskich rozgrywkach.

Reklama

CZYTAJ TAKŻE: Lech Poznań ma swój plan na rozwiązanie kryzysu. Zawsze działa

Stąd lęki kibiców mistrzów Polski, że sytuacja się powtórzy. Trener John van den Brom uważa - podobnie jak Mariusz Rumak - że to wykluczone. Jego zdaniem, Kolejorz na pewno zagra w Poznaniu lepiej niż na Islandii. - Na 100 procent awansujemy - mówi. Opiera się m.in. na tym, że ma teraz większe pole manewru - do zespołu po urazach wracają piłkarze, w tym środkowi obrońcy Antonio Milić i Filip Dagerstål. - Po raz pierwszy mam dwóch środkowych obrońców do dyspozycji - cieszy się Holender, który w centrum defensywy Lecha wystawiał dotąd kogo popadło.

Lech Poznań ma problemy. Nie jego wina?

Lech Poznań znajduje się w kryzysie i fatalnie rozpoczął sezon. Pogrzebał już Ligę Mistrzów, w której rozbił go Karabach Agdam i wyeliminował z rozgrywek. W Ekstraklasie mistrzowie Polski dotąd nie wygrał, dopiero w ostatni weekend zremisowali pierwszy mecz z Zagłębiem Lubin i zdobyli pierwszy punkt. Przegrali też Superpuchar. Gra zatem tak źle, jak np. Legia warszawa przed rokiem.

- Fatalny początek lata to nie jest problem tylko w Polsce - uważa John van den Brom. - To dotyka każdego kraju. Podobnie jest w Belgii czy Holandii, nawet w Anglii. Kiedy zaczyna się tak wcześnie, nie ma tych niezbędnych sześciu tygodni na przygotowania. A w tym roku sytuacja jest szczególnie trudna, bowiem sezon skrócony jest z powodu mistrzostw świata - dodaje i podaje przykład szwedzkiego pomocnika Jespera Karlströma, który z uwagi na grę w Lidze Narodów rozpoczął treningi jeszcze później i wymaga czasu, by dojść do formy.

CZYTAJ TAKŻE: Kibice Lecha Poznań załamani. "Oddajcie nam naszego Lecha!"

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL