Trener Lecha: Nie mogliśmy złapać rytmu

- Spodziewałem się trudnego spotkania, bo jesteśmy w okresie przygotowawczym do sezonu, a nie startowym. Brakowało pewności siebie i determinacji - powiedział trener Lecha Poznań Mariusz Rumak.

Jego zespół pokonał w pierwszym spotkaniu Ligi Europejskiej Żetysu Tałdykorgan 2-0, ale rzeczywiście nie zachwycił. Rumak mówił, że w jego zespole nikt nie był pewny co do formy. - Dopiero w drugiej połowie, przez 15-20 minut, to był taki Lech, jakiego chciałbym widzieć w sezonie. Stało się to po wejściu Rafała Murawskiego i widać było, że on jest potrzebny zespołowi - mówił Rumak. Reprezentant Polski nie grał od początku, bo dopiero w poniedziałek dołączył do drużyny. Debiuty zanotowali za to dwaj inni pomocnicy: Łukasz Trałka i Gergo Lovrencics. Trener Lecha grę obu ocenił pozytywnie. - Gero strzelił gola i miał asystę i chyba zapisał się już pierwszy raz w notesach obserwatorów. A Łukasz, gdyby nie kontuzja, grałby do końca, bo oceniałem go dobrze - powiedział Rumak. W tej sytuacji Murawski wszedłby zapewne za Szymona Drewniaka.

Reklama

Lech wygrał 2-0, ale nie może jeszcze mieć pewności awansu do drugiej rundy. Rok temu Jagiellonia Białystok wygrała pierwsze spotkanie z kazachskim Irtyszem Pawłodar, a w rewanżu jeszcze przed przerwą straciła dwa gole i odpadła. Lech jest w lepszej sytuacji, ale też musi uważać, zwłaszcza, że będzie grał prawie sześć tysięcy kilometrów od domu. - 2:0? To najtrudniejszy z wyników w kontekście przygotowania mentalnego zespołu. Jak się straci jedną bramkę, to później w głowach zawodników mogą się zacząć dziać dziwne rzeczy. Szkoda, że w tej ostatniej akcji Vojo Ubiparip nie zagrał dokładniej, bo 3-0 wyglądałoby bardzo fajnie przed rewanżem - mówił Rumak.

Lech ma problemy z obsadzeniem pozycji prawego obrońcy, bo z klubu odeszli Marcin Kikut i Grzegorz Wojtkowiak. Z konieczności defensorem stał się Mateusz Możdżeń i dziś wypadł poprawnie. - W drugiej połowie rywale próbowali grac tą stroną, zawodnik z numerem 70 (Zoran Kostić) dobiegał do Mateusza i zbiegał do środka. Uważam, że Mateusz musi dostać trochę czasu, a dziś zagrał poprawnie. Te jego błędy biorę na siebie, a on niech zbiera doświadczenie - zakończył Rumak.

Mecz rewanżowy w kolejny czwartek o godz. 14 w Tałdykorganie.

Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Mariusz Rumak | Liga Europejska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje