Reklama

Reklama

Trener Lecha chciał pilnować tajemnic, Niemcy je zdradzili

Trener Lecha Poznań Maciej Skorża, jak to ma w zwyczaju, chciał utajnić ostatni sprawdzian swojej drużyny przed rundą, by nieco ograniczyć pierwszemu ligowemu rywalowi możliwość analizy gry jego zespołu. Tyle że niemieccy dziennikarze, a także sama Hertha BSC Berlin podeszła inaczej do tematu – na jej stronie można zobaczyć choćby skrót spotkania. A ten skrót już mówi wiele o możliwym składzie Lecha na przyszłą niedzielę.

Ostatni mecz sparingowy służy zwykle trenerowi Maciejowi Skorży do sprawdzenia wyjściowej jedenastki na pierwszy mecz ligowy, a także realizacji schematów taktycznych czy stałych fragmentów gry. Latem takie spotkanie Lech rozegrał na bocznym boisku przy Bułgarskiej i pokonał wtedy Miedź Legnica 4-0. Teraz też Miedź miała być tym ostatnim rywalem - i de facto nim jest, bo mecz zaplanowany na sobotę ostatecznie się odbędzie. Tyle że w międzyczasie sytuacja się trochę zmieniła i "Kolejorz" dostał możliwość sprawdzenia się na tle Herthy BSC Berlin, czyli klubu z Bundesligi, która akurat w ten weekend nie gra. Lech więc w Belinie zagrał, wygrał 4-2 i formalnie też było to spotkanie zamknięte. Niemcy sprawili jednak Skorży małego psikusa.

Reklama

Niemcy zdradzili zagadki Macieja Skorży?

Raz, że spotkanie obserwowali niemieccy dziennikarze, którzy podali sporo typowo relacyjnych informacji. Choćby to, że obrońcy Herthy sporo problemów z Joao Amaralem, ale najlepszym graczem poznaniaków był Jakub Kamiński, "który latem przeniesie się do Bundesligi do VfL Wolfsburg". Znacznie ważniejszy jest jednak skrót spotkania, który zamieściła w internecie klubowa telewizja Herthy. Można znaleźć odpowiedzi na wiele zagadek, które Skorża zapewne chciał utrzymać w tajemnicy. Tyle że wybrał... nieodpowiedniego rywala. Bo co z tego, że Niemcy dochowali słowa i nie podali składu Lecha, skoro można go odtworzyć na podstawie relacji? A nawet wyciągnąć wiele innych wniosków?

Lech Poznań. Taki będzie skład w Krakowie?

Gdyby więc w piątek Lech miał zaczynać sezon ligowy, wyszedłby składem: Mickey van der Hart - Joel Pereira, Lubomir Šatka, Antonio Milić, Pedro Rebocho - Radosław Murawski, Jesper Karlström - Kristoffer Velde, João Amaral, Jakub Kamiński - Mikael Ishak. W przerwie holenderskiego bramkarza zmienił Filip Bednarek, do gry wszedł także Barry Douglas (za Rebocho), a po około kwadransie - Filip Marchwiński (za Ishaka) i Pedro Tiba. Później na boisku pojawili się jeszcze: Adriel Ba Loua, Michał Skóraś i Dani Ramirez, a w końcówce - Jakub Antczak i Mateusz Skrzypczak. Z tego wynika też, że do Berlina nie pojechali dwaj ważni gracze: Bartosz Salamon oraz Nika Kwekweskiri.

Hertha Berlin - Lech Poznań. Wiele wniosków

Co zaś pokazał czterominutowy skrót z meczu?

  • - gol na 1-0 Amarala był następstwem świetnego zagrania ze środka pola Murawskiego - Portugalczyk znalazł się sam przed bramkarzem;
  • - gol na 2-0 to efekt "klepki" Kamińskiego z Karlströmem, a później znakomitego zachowania młodzieżowca Lecha, który uciekł doświadczonemu reprezentantowi Słowacji Peterowi Pekarikowi i w sytuacji sam na sam z dość ostrego kąta pokonał Marcela Lotkę;
  • - gol na 2-1 to wynik strzału z 25 metrów 76-krotnego reprezentanta Czech Vladimira Daridy i kompromitującej wpadki Mickeya van der Harta. Holender walczy o miejsce w składzie z Bednarkiem, a tymczasem przepuścił piłkę, która leciała prosto w niego, w sam środek bramki. Z drugiej strony - Badnarek popełnił podobny błąd w meczu z Dinamem Batumi w Belek;
  • - gol Amarala na 3-1 z rzutu karnego to efekt faulu Dedrycka Boyaty na Marchwińskim. Reprezentant Belgii ma wyjątkowego pecha do Lecha. Nieco ponad 11 lat temu, gdy był graczem Manchesteru City, "przyczynił się" do sensacyjnej wygranej "Kolejorza" przy Bułgarskiej 3-1, bo to od jego głowy odbiła się piłka w 87. minucie meczu, gdy było 1-1, po uderzeniu Manuela Arboledy. A teraz, po latach dużo bardziej doświadczony Boyata sfaulował młodego Marchwińskiego, a później jeszcze kapitan Herthy doznał poważnej kontuzji więzadeł w stawie skokowym prawej nogi. A co karnego Amarala - na boisku nie było już Ishaka, nie grał też Kwekweskiri, Portugalczyk może być więc trzecim wykonawcą jedenastek. Zaś Marchwiński w czwartym sparingu Lecha tej zimy wniósł coś dobrego do gry zespołu i można spodziewać się, że na razie będzie zmiennikiem Ishaka w ataku;
  • - gol na 4-1 Milicia to rezultat świetnie rozegranego rzutu wolnego, który zupełnie zaskoczył rywala. Pereira zagrał podcinką w pole karne, tam obrońcy uciekł Amaral i od razu posłał piłkę nad bramkarzem, ale trafił w poprzeczkę. Gotowy do dobitki był już jednak Milić, który wbiegł za obrońców;
  • - gol na 4-2 Niemców padł po rzucie rożnym, gdy błąd w kryciu popełnił Pereira, a Bednarek nie miał szans na skuteczną interwencję. Bramkarz Lecha w samej końcówce popisał się jednak przynajmniej trzema dobrymi lub bardzo dobrymi interwencjami, a raz dopisało mu trochę szczęścia, gdy bramka dla Herthy nie została uznana po spalonym.


Lech Poznań: jeszcze Miedź, a później już Cracovia

Na sobotę Lech zaplanował - również "tajny" - sparing z Miedzią Legnica. Tyle że można spodziewać się, że zagrają w nim głównie zawodnicy młodzi, a także ci, którzy w Berlinie grali wyłącznie w drugiej połowie. Rozgrywki ligowe "Kolejorz" wznowi za tydzień w niedzielę - zagra wówczas o godz. 17.30 w Krakowie z Cracovią.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama