Reklama

Reklama

Trener AIK Solna: Wstawanie w nocy? Żaden problem

- Mam nadzieję, że przed tym meczem nie wydarzy się nic, co nie jest związane z piłką. W ostatnich latach do Poznania przyjeżdżały większe kluby, więc macie tu tradycję przyjmowania gości – powiedział trener AIK Solna Andreas Alm przed spotkaniem w Poznaniu.

W czwartek Lech zagra z AIK, z którym przegrał w Szwecji aż 0-3. Poznaniacy tłumaczyli porażkę m.in. tym, że w nocy przed meczem dwukrotnie byli budzeni alarmami przeciwpożarowymi, z których pierwszy podobno wywołał jakiś kibic. Alm nie obawia się tego typu pobudek. - Podobnie jak Nils (obok siedział obrońca Nils-Eric Johansson - red.) mam półtoraroczne dziecko, więc jestem przyzwyczajony do wstawania w nocy i jest to dla mnie rzeczą normalną. Mam jednak nadzieję, że tutaj nic takiego się nie zdarzy - stwierdził Alm. Piłkarze AIK nie celebrowali wygranej z Lechem przed tygodniem. - Normalnie mamy to w zwyczaju, że cieszymy i bawimy się w szatni. Teraz tego nie było, bo choć wynik jest dobry, to jeszcze nigdzie nie awansowaliśmy. Lech pokazał w ostatnich latach, że jest mocnym zespołem. W Poznaniu też jednak chcemy zdobyć bramkę, a jak ją zdobędziemy, to awansujemy - mówił Alm, który był przekonany, że Lech awansował z grupy w Lidze Mistrzów. - W Lidze Europejskiej, kosztem Juventusu? - nie dowierzał.

Reklama

Obrońca Nils-Eric Johansson tłumaczył się ze swoich słów po pierwszym meczu. Zapytany wówczas, czy nie obawia się rewanżu w Polsce za nocne alarmy odpowiedział: " Może nam będą pluć do hamburgerów". - Dziennikarz pytał o te wydarzenia z hotelu, a ja odpowiedziałem żartem o tych hamburgerach. On to napisał. Czasem dziennikarze wyolbrzymiają małe rzeczy, trzeba więc uważać, co się mówi - stwierdził. Dodał też, że wraz z kolegami nie będą mieli problemu z odpowiednią motywacją. - Traktujemy to spotkanie tak, jakby zaczynało się od 0-0, a nie od 3-0. Sytuacja jest oczywiście nieco inna, ale i tak spróbujemy tutaj wygrać - powiedział Szwed.

W Lechu Poznań prawdopodobnie zadebiutuje w czwartek Kebba Ceesay, piłkarz, który do niedawna występował w lidze szwedzkiej. Będzie miał za zadanie powstrzymać najgroźniejszego zawodnika AIK Martina Kayongo-Mutumby. - Znam Ceesaya, to szybki gracz, dobry prawy obrońca. Grał wiele razy przeciwko Martinowi, ale jak pamiętam, to mój piłkarz miał dobre wspomnienia z tej rywalizacji - stwierdził Alm. Trener AIK spośród graczy Lecha wyróżnił Rafała Murawskiego, ale także Luisa Henriqueza, Aleksandara Tonewa i Gergo Lovrencicsa. - Numer 25 (Henriquez) i 24 (Tonew) dobrze spisywali się na lewej stronie, ta strona dobrze w Lechu funkcjonowała. Ten z numerem 11 (Lovrencics) był szybki w ataku, widać więc, że Lech ma dużo atutów w ofensywie. No ale ja mam dobrych obrońców, więc będzie dobrze - skończył trener AIK.

Mecz Lech Poznań - AIK Solna w czwartek o godz. 20 w Poznaniu.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL