Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (38 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (24 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (24 pkt.)

Sporo zmian w składzie Lecha przed Lechią

​Spore roszady kadrowe czekają zespół Lecha Poznań w najbliższym meczu ligowym z Lechią Gdańsk, prawdopodobnie dotkną każdej formacji. Nie wiadomo też, czy w pełni sił będzie Karol Linetty, który w sobotę po zatruciu pokarmowym rozegrał mecz w lidze, we wtorek ma wystąpić w reprezentacji Polski, w środę zdaje maturę, a w czwartek czeka go wyjazd do Gdańska.

- Liczyliśmy się z tym, że zwłaszcza w końcówce sezonu może być sporo korekt w składzie, bo wówczas jest największy problem z kontuzjami i kartkami. Na szczęście część piłkarzy wraca i spokojnie możemy rotować zawodnikami - mówi drugi trener Lecha Jerzy Cyrak.

Jeżeli Lech wygra w piątek w Gdańsku, zapewni sobie start w europejskich pucharach i podtrzyma swoje mistrzowskie aspiracje. W porównaniu do ostatniego meczu z Górnikiem Zabrze można się jednak spodziewać aż czterech lub pięciu zmian w składzie. Dziś po raz pierwszy po dwutygodniowej przerwie w treningu uczestniczył Łukasz Teodorczyk. Opuścił jednak ostatnią fazę zajęć, którą była gierka wewnętrzna i wcześniej opuścił klub. W środę ma jednak trenować od początku do końca. - Łukasz będzie gotowy do gry. Albo powiem inaczej, jeśli chodzi o niego i Barry’ego Douglasa robimy wszystko, aby byli gotowi - twierdzi Cyrak. Douglas dziś normalnie trenował, ale po sześciotygodniowej przerwie wątpliwe jest, aby zagrał w Gdańsku od początku - raczej Mariusz Rumak wystawi na lewej obronie Luisa Henriqueza. Przeciwko Górnikowi na tej pozycji biegał Tomasz Kędziora, który dostał jednak czwartą żółtą kartkę w sezonie.

Reklama

Problem jest z defensywnymi pomocnikami. Łukasz Trałka, naprawiając błąd Kędziory, zobaczył dwunastą żółtą kartkę i nie wystąpi w dwóch kolejnych meczach. Z kolei Karol Linetty jest ostatnio mocno eksploatowany, a to przecież dopiero 19-letni zawodnik. W sobotę zagrał znakomite spotkanie z Górnikiem, choć był tuż po zatruciu pokarmowym. Trener Rumak chciał go w przerwie zmienić, ale piłkarz poprosił o możliwość dalszej gry. Po ostatnim gwizdku sędziego Pawła Gila Linetty położył się na murawie, a później koledzy pomagali mu zejść do szatni. - Pokazał wielką klasę w tym spotkaniu. W jakimś stopniu doszedł do siebie, ale nie miał tyle czasu i komfortu by być w pełni wypoczętym. Widziałem to dziś zresztą, po niektórych zawodnikach, że jeszcze się w pełni nie zregenerowali. Mecz z Górnikiem był dla nas ogromnym wysiłkiem, zagraliśmy na dużej szybkości, często atakowaliśmy zaraz po przechwytach. Taka gra podoba się kibicom, ale kosztuje dużo zdrowia - mówi Cyrak. - Karol też dał bardzo dużo z siebie, ale kadra jest świętością, nie mógł odpuścić tego meczu, bo powołanie to dla niego wyróżnienie. Liczymy, że jego ewentualny występ nie zaburzy możliwości wystawienia go w piątek. Oby przetrwał ten okres i dodał jakości naszemu zespołowi w Gdańsku - dodaje drugi trener Lecha. Działacze poznańskiego klubu odbiorą Linetty’ego zaraz po meczu w Hamburgu i przywiozą do Poznania. W środę rano 19-latek zdawać będzie egzamin maturalny, po południu ma zaplanowane zajęcia regeneracyjne w klubie, a dopiero w czwartek dołączy do reszty zespołu. Tego samego dnia Lech pojedzie do Gdańska.

Linetty ma tam grać od początku, pytanie, kto zastąpi Trałkę. - Mamy Dimę Injacia, są też inni piłkarze, którzy mogą wypełniać zadania defensywne. Wtedy dojdzie do kilku przesunięć - zdradza Cyrak. Na pozycji defensywnego pomocnika mogą wystąpić: Hubert Wołąkiewicz (jego miejsce na środku obrony i tak zajmie Paulus Arajuuri) lub Mateusz Możdżeń (na prawej obronie znajdzie się Wołąkiewicz). Raczej cofnięty nie zostanie Kasper Haemaelaeinen, choć ten wariant był testowany w tym sezonie. - Kasper daje nam dużo jakości z przodu i nie chcielibyśmy tego atutu tracić. Jego cofanie spowoduje, że wypełniamy lukę z tyłu, ale odejmujemy sobie możliwości zdobywania bramek, a tego nie chcemy. Raczej to ostateczność, choć może się zdarzyć - tłumaczy Cyrak. W pięciu ostatnich meczach Fin zdobył dla "Kolejorza" pięć bramek.

Zmiany można się też spodziewać w bramce, bo karę za cztery żółte kartki odcierpiał już Krzysztof Kotorowski. Odkąd doświadczony golkiper zastąpił Macieja Gostomskiego, dał się pokonać tylko z rzutów karnych. Z kolei jego młodszy kolega rzadko kończy mecze z czystym kontem, choć większych błędów nie popełnia. - O bramkarzy proszę pytać trenera Kubiaka, niech on się gimnastykuje - śmieje się Cyrak, który prowadził wtorkowy trening. Mariusz Rumak, w ramach zajęć Szkoły Trenerów, wyjechał bowiem do Hamburga na mecz Niemcy - Polska. Dominik Kubiak to zaś szkoleniowiec bramkarzy w ekipie wicelidera ekstraklasy.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy