Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (22 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (17 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (15 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)
  • 7 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Skorża zrobi porządki w Lechu. Ale nie teraz

Maciej Skorża przeżył w środę coś, co kilka razy w Lechu spotkało jego poprzedników. Może to jednak nie trenerzy są winni kompromitujących wpadek Lecha Poznań, a sami pozbawieni ambicji piłkarze?

Jacek Zieliński przeżywał traumę z Lechem po odpadnięciu z Pucharu Polski w Stalowej Woli, Mariusz Rumak przegrywał z islandzkim Stjarnanem Gardabaer, litewskim Żalgirisem Wilno, a w Pucharze Polski w Grudziądzu i Legnicy.

Reklama

Jose Mari Bakero tak efektownych wpadek nie miał, ale jego twarz była równie przerażona po ligowym spotkaniu w Chorzowie (0-3), gdy zresztą kilka godzin później stracił pracę.

Teraz tak samo przerażoną, choć może bardziej odpowiednie słowo to "niedowierzającą", minę miał Maciej Skorża. Właśnie pod koniec meczu w Stargardzie Szczecińskim, gdzie Lech przegrał w półfinale Pucharu Polski 1-3.

- Nie chcę wnikać w historie poprzedników, jakie były wówczas przyczyny porażek. Wiem, co się stało teraz. Pierwszy raz w życiu znalazłem się w takiej sytuacji, choć moje drużyny grały cztery razy w finale Pucharu Polski, a w drodze do nich mnóstwo razy w zespołami z niższych lig. Nigdy nie przeżyłem jednak takiego czegoś - mówi Skorża, któremu w karierze zdarzyło się przecież przegrać w eliminacjach Ligi Mistrzów, gdy prowadzona przez niego Wisła Kraków odpadła z estońską Levadią Tallinn.

- Zawsze przekazywałem piłkarzom radę, że jeśli maksymalnie się nie zaangażujesz, to będziesz miał kłopoty. To podstawowa kwestia, której oczekiwałem: walki i zaangażowania. Jak było, to widzieliśmy. Mam nadzieję, że to nie jest rzecz głęboko zakorzeniona w szatni, choć z drugiej strony to jest coś, co nie wzięło się jednego dnia, a narasta tutaj. Nadchodzi moment, gdy będę chciał coś z tym zrobić - twierdzi Skorża.

Jego zdaniem namiastki podobnej gry jak w Stargardzie, pozbawionej zaangażowania, były już wcześniej dwukrotnie widoczne. - Od 1 września, czyli od momentu jak zacząłem pracę w Poznaniu, stało się to dwukrotnie, choć nie w takim stopniu: w Kielcach i Gliwicach. Powiedziałem wówczas, że ci, którzy nie chcą umierać za drużynę, nie mają prawa być w szatni. Cały okres przygotowawczy spędziliśmy na pracy nad mentalnością drużyny. Przedsmak był w Bydgoszczy, bo po czerwonej kartce dla Djouma nie było takiej reakcji, jakiej oczekiwałem. Teraz doszło do bardziej spektakularnego wydarzenia, które nie mieści się w mojej głowie. Zrobię wszystko, by to się już nie powtórzyło. Jestem bliski określenia, dlaczego tak się dzieje, ale muszę poczekać na odpowiedni moment. Teraz ważne jest kierowanie się rozsądkiem i cierpliwością, bo wciąż możemy wygrać wszystko w tym sezonie, co sobie założyliśmy - mówi Skorża.

Trener Lecha nie chce na razie robić rewolucji - poznaniacy wciąż mają szansę na awans do finału, a w lidze są na drugim miejscu. Na dodatek trudno ukarać niektórych graczy w sytuacji, gdy kontuzjowani są: Darko Jevtić, Gergo Lovrencsics, a teraz jeszcze Karol Linetty. Ktoś ich musi w Bełchatowie zastąpić.

- Nie jest dla mnie istotne, czy ktoś po meczu kopie w drzwi szatni. Czekam na reakcję zawodników w sobotę i w czwartek, na boisku. Jeżeli drużyna jest mentalnie odpowiednio przygotowana, zaangażowana w stu procentach i odpowiednio walczy, to różnicę musi być widać, nawet w aspekcie fizycznym. Było kilka czynników utrudniających dobrą grę, jak przerwa reprezentacyjna i wyjazd piłkarzy, wiatr, stan boiska. To jest jednak śmieszne! Mówiłem im przed meczem: nie szukajcie żadnych usprawiedliwień, przyjechaliśmy wygrać. Ja odpowiadam za wyniki i mam żal do siebie, że pod względem przygotowania mentalnego mogliśmy zrobić chyba coś więcej. Wydawało się jednak, że ranga jest taka, iż nikt nie odpuści. Zwłaszcza po zwycięstwie nad Legią, gdy można było pójść za ciosem. Wciąż mnie ta drużyna zaskakuje, wciąż się jej uczę... - mówi zdenerwowany trener Lecha.

W sobotę poznaniacy rozegrają ligowy mecz w Bełchatowie z GKS.

Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Maciej Skorża | Ekstraklasa | Puchar Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje