Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (19 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (16 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (14 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 6 .Legia Warszawa (13 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (11 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)

Royal Charleroi - Lech Poznań. Mocne słowa trenera Żurawia: Przyjechaliśmy po awans

- Nie jesteśmy faworytem tego meczu, ale w Szwecji czy na Cyprze też nie byliśmy. Przyjechaliśmy do Belgii po awans do fazy grupowej - zapowiada trener Lecha Poznań Dariusz Żuraw. "Kolejorz" w czwartek w czwartej rundzie kwalifikacji Ligi Europy zmierzy się z Royal Charleroi. Początek meczu o godz. 19, a bezpośrednia transmisja w Polsacie Sport.

Dla Lecha droga do fazy grupowej, tak bardzo wyczekiwanej w Poznaniu, jest na razie pozbawiona większych przeszkód. Wicemistrz Polski najpierw rozbił łotewską Valmierę 3-0, później pokonał na wyjeździe Hammarby FC 3-0, a tydzień temu rozgromił Apollon Limassol aż 5-0. Trzy zwycięstwa, 11 zdobytych bramek, zero po stronie strat. Co ciekawe, poznaniacy świetnie wytrzymują te spotkania fizycznie, a aż 10 goli zdobyli w drugich połowach. Prawdopodobnie stąd wynika tak wielki optymizm i wiara we własne możliwości, co słychać było w słowach trenera Dariusza Żurawia podczas przedmeczowej konferencji w Charleroi. - Szanujemy przeciwnika, ale się go nie boimy. Będziemy chcieli pokazać, że te poprzednie wyniki nie były dziełem przypadku - mówił.

Reklama

Royal Charleroi, który staje teraz na drodze Lecha, nie jest w Polsce tak poważany jak Anderlecht, Club Brugge, Gent czy Standard Liege. W tej chwili to jednak lider tamtejszej ekstraklasy, dopiero w weekend stracił pierwsze punkty po remisie 1-1 z Mouscron. Wcześniej zaś sześć spotkań wygrał. Według bukmacherów to Belgowie są faworytem starcia. - W Szwecji nie byliśmy faworytem, a potrafiliśmy wygrać 3-0. Na Cyprze też wygraliśmy. W czwartek też nim nie będziemy, ale przyjechaliśmy tu by awansować do fazy grupowej - mówił Dariusz Żuraw, który zdaje sobie sprawę z tego, że świetne poprzednie mecze i niezła gra rozbudziły nadzieje kibiców na pierwszą od pięciu lat grę w fazie grupowej. - To nasz najważniejszy mecz, który zadecyduje, czy dalej będziemy grać w pucharach. To co widzieliśmy ostatnio pozwala nam z optymizmem patrzeć w przyszłość - twierdzi szkoleniowiec.

Lech może "zostać skazany" na grę w ataku pozycyjnym, bo Charleroi nie stara się stosować pressingu i atakować. Dobrze się broni i szuka kontrataków. W siedmiu ligowych meczach "Zebry" straciły zaledwie trzy bramki. - To zespół bardzo doświadczony, świetnie zorganizowany i na pewno czeka nas trudne zadanie. Nie będę mówił o naszej taktyce, ale jestem przekonany, że jeśli zagramy swoje i wykorzystamy słabsze momenty przeciwnika, to będziemy w stanie wygrać - uważa Żuraw. Dwa lata temu Lech odpadł w eliminacjach Ligi Europy po dwumeczu z innym belgijskim zespołem, KRC Genk. Tamta drużyna grała jednak ofensywnie, zdominowała Lecha prowadzonego przez Ivana Djurdjevicia. W Belgii było 2-0 dl Genku, w Poznaniu 2-1. - Pamiętam tamte pojedynki i wiem, ze to Belgowie dominowali.  Dzisiaj gramy jednak taką piłkę, która jest nie tylko atrakcyjna, ale i skuteczna. Szanujemy rywala, ale się go nie boimy i chcemy udowodnić, że poprzednie nasze mecze nie były dziełem przypadku - uważa Dariusz Żuraw.

Trener Lecha ma do dyspozycji wszystkich podstawowych zawodników, których w ostatnich pięciu dniach mógł przygotować do tego kluczowego spotkania w Charleroi. To też efekt odwołanego meczu ligowego z Pogonią Szczecin. - Robiliśmy wszystko, aby być tu w optymalnej dyspozycji. Dla nas to już czwarte spotkanie w pucharach, a trzecie wyjazdowe - zakończył Żuraw.

Mecz Charleroi - Lech w czwartek o godz. 19. Transmisja w Polsacie Sport.

Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Royal Charleroi | Lech Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje