Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

Rodziny zmarłych piłkarzy chcą raportu o katastrofie samolotu. Dramatyczny apel

27 kwietnia 1993 r. w katastrofie lotniczej u wybrzeży Gabonu zginęła niemal cała piłkarska reprezentacji Zambii. Po 28 latach rodziny ofiar wciąż nie mogą się doczekać pełnego, oficjalnego państwowego raportu, który określi, dlaczego doszło do katastrofy samolotu. "Czy to słuszne, że straciliśmy ukochane osoby i nie wiemy, jaka była przyczyna ich śmierci?" - pytają.

W katastrofie samolotu, którym reprezentacja Zambii leciała do Dakaru na mecz z Senegalem, zginęło w sumie 30 osób - w tym 18 piłkarzy i dwóch trenerów.

Derby Mankinka rok przed katastrofą grał w Lechu Poznań

Wśród zambijskich piłkarzy, którzy w katastrofie samolotu z 27 kwietnia 1993 r. ponieśli śmierć, był Derby Mankinka (Makinka), który zaledwie rok wcześniej grał w Lechu Poznań.

- Piłka nożna straciła dla mnie sens, skoro nie mogę oglądać swojego męża na boisku. Futbol umarł dla mnie w tamtym samolocie - mówiła w reportażu "Sports Illustrated" wdowa po Derbym Mankince, Doreen Mankinka. Za przyczynę katastrofy kolejne władze Zambii uznawały błąd pilota, ale rodziny ofiar uważają to za niewystarczające wytłumaczenie.

Reklama

W kwietniu 2014 roku, przy okazji kolejnej rocznicy katastrofy w Gabonie, w rozmowie z BBC, ustalenia rzeczywistej przyczyny domagały się dzieci Mankinki - Debby, Diana i Debbie. - Gdybym wiedziała, dlaczego mój ojciec zginął, mogłabym się znowu zakochać w piłce nożnej - twierdziła Diana Mankinka. 

Katastrofa samolotu z reprezentacją Zambii. Apel do prezydenta

Od 2015 roku prezydentem Zambii jest Edgar Lungu. Był on jednym z prawników rodzin 30 ofiar, przyczyniając się do wywalczenia w 2002 roku odszkodowania w wysokości 4 mln dolarów (suma do podziału). Właśnie prezydent Edgar Lungu jest adresatem listu otwartego, który w imieniu rodzin w mediach społecznościowych opublikował siostrzeniec jednego z tragicznie zmarłych piłkarzy.

"Panie Prezydencie, postaram się, by ten list był krótki i precyzyjny. Jestem siostrzeńcem nieżyjącego już Wisdoma Mumby Chansy, jednej z ofiar katastrofy lotniczej w Gabonie, która wydarzyła się w 1993 roku.

Minęło 28 lat, odkąd 30 rodzin straciło ukochaną osobę, a sprawa wciąż nie jest zamknięta. Nadal nie otrzymaliśmy od pana żadnych informacji na temat oficjalnego raportu pańskiego rządu. Rozumiem, że wiele tematów w kraju wymaga teraz uwagi, ale uważam, że katastrofa to kwestia narodowa, a zajęcie się nią to odwołanie się do  hasła 'Jedna Zambia, jeden naród'. (...)

W żaden sposób nie zależy mi na zdobyciu popularności, chcę tylko pokornie prosić o pomoc. Poznanie prawdy jest bardzo ważne dla wszystkich rodzin ofiar katastrofy lotniczej w Gabonie i całej zambijskiej rodziny futbolowej. (...) Czy to słuszne, by nie wiedzieć, jaka była przyczyna śmierci ukochanej osoby? To pokorny apel w imieniu wszystkich rodzin, a zwłaszcza mojej babci, która nie umie korzystać z mediów społecznościowych. (...) Niech cię Bóg błogosławi za bycie liderem, który słucha nawet obywateli takich jak ja, którzy nie zajmują wysokich stanowisk. (...)

#Justiceforgabonairdisaster" 

Bartosz Nosal

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy