Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Wisła Płock (23 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (21 pkt.)

Radosław Murawski z Lecha Poznań: Teraz będzie dużo łatwiej i lepiej

Znamy swoją wartość, wiemy, że mamy zawodników o dużej jakości. Byliśmy przekonani, że jak będziemy cierpliwi, to w końcu piłka wpadnie do ich bramki. Cieszę się, że stało się to w takim momencie i ja dołożyłem cegiełkę – komentował po meczu z Wisłą Płock pomocnik Lecha Poznań Radosław Murawski.

Lech pokonał przy Bułgarskiej Wisłę Płock 4-1, a kluczowa w tym spotkaniu była bramka zdobyta na początku drugiej połowy przez Radosława Murawskiego. Były kapitan Piasta Gliwice przegrał rywalizację o miejsce w składzie z Jesperem Karlstroemem, czego efektem jest zaledwie sześć występów w Ekstraklasie i dopiero drugi od pierwszej minuty. Tym razem jednak 27-letni pomocnik zrobił wiele, by przekonać trenera Macieja Skorżę o swojej przydatności. 

Reklama

Gol Murawskiego z 53. minucie pozwolił Lechowi odzyskać właściwy ton i pełną kontrolę nad spotkaniem. - Od początku to spotkanie nie było łatwe, do tego doszły warunki atmosferyczne i stan boiska. Ważne były trzy punkty, nasz cel jest jasny w każdym meczu i tak staramy się do tych spotkań podchodzić. A mogło być różnie, skoro straciliśmy gola na 1-1. Fajnie, że udało się przechylić to na naszą stronę - mówił Murawski. O swojej postawie powiedział tak: - Nie mnie oceniać swoją grę, najważniejsze, aby trener był zadowolony z postawy całej drużyny. Bardzo się cieszę, że zagrałem, bo długo czekałem na tę szansę. Sam jestem zadowolony i myślę, że teraz będzie już dużo łatwiej i dużo lepiej.

Radosław Murawski: Nikt się przed nami nie położy

Lech teraz zagra też w środku tygodnia - we wtorek w Pucharze Polski w Skierniewicach, nic więc dziwnego, że trener Skorża zapewne znów dokona kilku zmian w składzie. Jeśli Murawski nie wystąpi we wtorek, to pewnie dostanie szansę trzy dni później w Mielcu. Tam Lech też będzie faworytem, choć w poprzednim sezonie w dwumeczu ze Stalą miał niekorzystny bilans (1-1 i 1-2). - Jakby nie było, to jesteśmy na pierwszym miejscu i każdy rywal jest niżej od nas notowany. Nie skupiałbym się, kto na której jest pozycji, bo każdy przeciwnik jest zupełnie inny. Komuś się wydaje, że będziemy teraz grali łatwiejsze mecze, ale to nie jest prawdą. Rywale są waleczni, potrzebują każdego punktu i na pewno nie położą się i nie powiedzą, że możemy wziąć te punkty za darmo - twierdzi pomocnik Lecha.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne