Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (24 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (22 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (19 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Cracovia (16 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (15 pkt.)
  • 8 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)

Puchar Polski. Lech nie chce serii rzutów karnych z Wisłą

Na rewanżowy, ćwierćfinałowy mecz Pucharu Polski z Wisłą Kraków piłkarze Lecha Poznań udali się samolotem. Trener Nenad Bjelica dokona w składzie, który ostatnio wygrywał mecze do zera, prawdopodobnie czterech zmian. Jedna z nich nastąpi w bramce.

Lech kontynuuje trudny tydzień. W krótkim odstępie czekają go trzy pojedynki wyjazdowe w różnych częściach kraju. Szefowie klubu, na wniosek trenera Nenada Bjelicy uznali, że do Krakowa piłkarze polecą samolotem. Cztery ostatnie mecze ligowe Lech wygrywał bez straty bramki, sam strzelił ich 13. Trzy kolejne pojedynki "Kolejorz" grał w takim samym wyjściowym składzie. Teraz dojdzie do czterech roszad, przy czym jednej trener Bjelica nie chciał zdradzić. Wiadomo, że bramkarza Matusza Putnocky’ego zastąpi Jasmin Burić, na środku defensywy zamiast Paulusa Arajuuriego zagra zapewne Lasse Nielsen, zaś defensywnym pomocnikiem będzie nie Łukasz Trałka, a Abdul Tetteh. 

Reklama

Arajuuri doznał urazu mięśniowego w piątek w Lubinie i do zajęć ma wrócić dopiero w czwartek. Także w czwartek z resztą zespołu trenować będzie Pawłowski, zaś Trałka pauzuje za żółte kartki. Jedynie zmiana w bramce nie jest wymuszona przez kartki czy kontuzje. To o tyle ryzykowne, że Putnocky w ostatnich tygodniach prezentował się bardzo solidnie, a Lech nie tracił bramek, także dzięki niemu. Na dodatek Słowak świetnie broni rzuty karne, do których może dojść w Krakowie w przypadku remisu 1-1. W tym sezonie obronił w ekstraklasie oba, a w historii swoich występów w Polsce aż pięć z ośmiu. 

- A co w życiu nie jest ryzykiem? - pyta Bjelica. - Czasem może pójść lepiej, czasem gorzej, ale mam stuprocentowe zaufanie do obu bramkarzy. Wtedy, gdy Jasmin grał, grał dobrze. Jeśli uda nam się dojść do finału, to Jasmin będzie zawsze grał, o ile Matus będzie występował w lidze. Cieszę się, że mam dwóch tak dobrych bramkarzy - twierdzi Chorwat.

Burić przyznaje, że nie ma żadnych problemów z tym, że trener Lecha stawia na jego konkurenta. - Moje cechy to spokój i cierpliwość, cieszę się, że jestem zdrowy i cały czas trenuję. Niczego już nie mogę zmienić, będę trenował jak do tej pory i myślę, że jeszcze przyjdzie mój czas - mówi Bośniak, którego walka o powrót do podstawowej jedenastki czekać będzie raczej jednak w styczniu i pierwszej połowie lutego. Brak występów w Lechu sprawił, że Burić stracił miejsce w kadrze Bośni i Hercegowiny, co sam zresztą przyznał. Na ostatni mecz eliminacyjny z Grecją został powołany, ale później szkoleniowiec Mehmed Beżderović zmienił zdanie i z piłkarza zrezygnował. - Trener zadzwonił do mnie, powiedział, że chcą dać szansę komuś innemu. A ja, żeby wrócić, muszę grać - zdradza Burić.

Bośniak nie jest takim ekspertem w bronieniu "jedenastek" jak jego klubowy kolega, ale też raz po raz bronił strzały rywali w lidze czy europejskich pucharach. - Przed każdym mecze analizujemy przeciwnika, ale czy zawsze myślę, że w tę stronę akurat uderzy? Wiele już razy rywal zmieniał stronę. Matus w Lubinie wyczuł, co chce zdobić rywal i tam się rzucił. Robiliśmy analizę strzałów Wisły, zobaczymy, co będzie. Mam nadzieję, że nie dojdzie do karnych, bo jesteśmy w dobrej formie, możemy tam wygrać i awansować - kończy bramkarz Lecha.

Początek środowego spotkania w Krakowie o godz. 20.30.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje