Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

​Przyleciał właściciel Lecha Poznań. Co ze Skorżą?

Po spotkaniu właściciela Lecha Poznań Jacka Rutkowskiego z zarządem klubu nie zapadły wiążące decyzje dotyczące przyszłości trenera Macieja Skorży. Prawdopodobnie zachowa on posadę, ale Lech ogłosi to dopiero we wtorek.


Ekstraklasa - tabela, wyniki, terminarz, strzelcy
Kryzys w Lechu osiągnął już tak gigantyczne rozmiary, że w sprawę jego rozwiązania musiał się włączyć Jacek Rutkowski, który od dłuższego czasu patrzył na wszystko z boku. Kluczowe decyzje podejmowali bowiem jego syn Piotr (wiceprezes klubu ds. sportowych) oraz Karol Klimczak (prezes Lecha). 

W poniedziałek właściciel KKS Lech pojawił się najpierw we Wronkach, a później przy Bułgarskiej. Klub nie wydał żadnego oficjalnego komunikatu po tych obradach - można się go spodziewać dopiero we wtorek. 

Reklama

Z nieoficjalnych przekazów wynika jednak, że szkoleniowiec zachowa posadę. Powody są trzy: Maciej Skorża od lat był jednym z ulubionych trenerów Jacka Rutkowskiego, który wierzy, że doświadczony szkoleniowiec zdoła jednak wyciągnąć zespół z kryzysu; Skorży trzeba by wypłacić solidne odszkodowanie za zerwany kontrakt (prawdopodobnie ok. 1,7 miliona zł); wreszcie - Lech nie ma następcy. Trudno powiedzieć, czy pracę zachowają wszyscy członkowie jego sztabu szkoleniowego, w tym Włoch Paolo Tarziotti, pracujący z piłkarzami od połowy czerwca.

Na pewno za to kary dotkną piłkarzy - kilku z nich trafi do trzecioligowych rezerw. W pierwszym zespole raczej nie zagra już Maciej Gostomski, któremu zimą kończy się kontrakt, a w ostatnich dwóch spotkaniach z FC Basel i Cracovią popełniał rażące błędy. Lech i tak musi szukać nowego golkipera, bo z kolei w czerwcu wygasają umowy Krzysztofowi Kotorowskiemu i Jasminowi Buriciowi. Kto podąży drogą Gostomskiego do trzeciej ligi? To również okaże się we wtorek.

Zmiany, jak na poziom kryzysu w klubie, nie wydają się być zbyt duże. To zaś oznacza, że możliwy jest bojkot spotkań Lecha przez jego kibiców, którzy domagają się radykalnych posunięć. Jeśli nie dojdzie do spotkania Jacka Rutkowskiego z fanami "Kolejorza", taki bojkot będzie pewny. To zaś może oznaczać frekwencję rzędu pięciu tysięcy widzów na kolejnych spotkaniach - zwłaszcza, że rywale nie są zbyt atrakcyjni (Ruch Chorzów, Górnik Łęczna oraz Zagłebie Lubin w Pucharze Polski).

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje