Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (9 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (6 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (6 pkt.)
  • 6 .Jagiellonia Białystok (5 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (4 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (3 pkt.)

Przed hitem Ekstraklasy: Presja może być przyjemna

Poznaniak w Legii Warszawa wypowiada się przed meczem sezonu dość buńczucznie, warszawiak z Lecha jest większym dyplomatą. Wszystko wskazuje na to, że w sobotę Bartosz Bereszyński i Mateusz Możdżeń będą się wzajemnie pilnowali.

Jesienią obaj byli piłkarzami Lecha - Bereszyński mecz z Legią obejrzał z ławki rezerwowych, Możdżeń zastąpił w 74. minucie kontuzjowanego Marcina Kamińskiego. Teraz prawdopodobnie wystąpią obaj, bo Bereszyński ma pewne miejsce na prawej obronie Legii, a Możdżeń powinien biegać po lewym skrzydle. Przynajmniej na początku, bo później może zmieniać pozycje.

Reklama

Gdyby w pełni sił był Aleksandar Tonew, to na niego postawiłby zapewne trener Lecha Mariusz Rumak. Bułgar ma jednak problemy z mięśniami brzucha i jeżeli w ogóle znajdzie się w kadrze meczowej, to tylko na rezerwie.

Bereszyński to rodowity poznaniak, przez lata związany z Lechem. Jego ojciec zdobył z "Kolejorzem" trzy mistrzowskie tytuły, Bartosz ma w dorobku na razie jeden (z Lechem z 2010 roku), a w tym sezonie na pewno zostanie mistrzem po raz drugi. W poznańskim klubie rozegrał bowiem w T-Mobile ekstraklasie 11 spotkań, w warszawskim - do dziś dziewięć. - Nie chcę jednak tytułu z Lechem. Chcę czuć się mistrzem Polski z Legią. Póki co uważam, że nie mam jeszcze tytułu. Zdobędę go dopiero wówczas, gdy 2 czerwca w Warszawie będziemy świętować - mówił w tym tygodniu.

To tylko ponownie rozzłościło kibiców z Poznania, którzy upust swej złości dawali już w styczniu, po decyzji Bereszyńskiego o przejściu do Legii. Piłkarz zmienił numer telefonu, dziś już nie dostaje obraźliwych SMS-ów. - Nie pamiętam już tych sytuacji i nie chcę do tego wracać. - Wiele osób uważa, że w sobotę będę chciał się zemścić na Lechu i coś udowodnić jego działaczom. Nic z tych rzeczy. Przede wszystkim będę chciał udowodnić samemu sobie i kibicom w Warszawie, że można pokonać tego rywala - uważa Bereszyński.

Możdżeń to z kolei rodowity warszawiak - jego brat jest zresztą kibicem Legii z "Żylety", jeździ na mecze wyjazdowe. - Warszawiaka to ze mnie nie wyjmiecie - śmieje się pomocnik "Kolejorza", który sześć lat temu trafił do Wronek, a wkrótce potem do Poznania. W stolicy występował w Ursusie, był wyróżniającym się zawodnikiem. Do Legii nie trafił, choć grał przeciwko niej w grupach młodzieżowych. Jako 18-latek zadebiutował w wygranym 1-0 meczu z Wisłą Kraków i zebrał sporo pochwał. Rok później tej samej Wiśle strzelił bramkę w wygranym meczu 4-1, a po pięciu kolejnych dniach znakomitym strzałem z 25 metrów ustalił wynik meczu z Manchesterem City na 3-1. W tym sezonie Możdżeń spisywał się raczej słabiej, ale w ostatnim meczu z Widzewem (4-0) znów popisał się świetnym strzałem zza pola karnego (gol na 1-0), a później miał kluczowe podanie przy trafieniu na 2-0 Kaspera Hamalainena.

O słowach Bereszyńskiego mówi: - Bartek jest teraz piłkarzem Legii, to nie może twierdzić, że interesuje go medal z Lecha. Wiadomo, jak to by w Warszawie przyjęli. Musi stosować tam dyplomację. Ja się nie wypowiadałem nigdy tak radykalnie, bo nie było nawet takiej sytuacji w tabeli, by mecz Lecha z Legią miał aż tak istotne znaczenie. Rok temu goniliśmy Legię, nie mieliśmy do stracenia tyle co teraz. Choć w sumie to ja też mogę stwierdzić, że interesuje mnie tylko medal z Lechem, a nie z Legią - śmieje się Możdżeń.

Jego zdaniem presja związana z tym spotkaniem jest... przyjemna. - No tak, bo to fajnie jak się gra o wysokie cele, na fajnym stadionie, gdy jest dużo ludzi. Czego chcieć więcej? - pyta. - W ostatnich latach mistrz był taki, co się raczej kulał do tego tytułu, a nie go zdobywał. Teraz różnica między dwoma najlepszymi drużynami a resztą jest ogromna, co dobrze o tych dwóch świadczy. Fajnie to się ułożyło.

Możdżeń nie myśli nawet o wysokim zwycięstwie w Warszawie czy bramkowym rewanżu za 1-3 z pierwszej rundy. - Jakie tam upokarzanie... Nam to 1-0 wystarczy, da kopa na ostatnie kolejki. Teraz najważniejsza jest tabela i to, by znaleźć się na górze. Liczę na występ w tym spotkaniu - dodaje.

Piłkarzem, który nie grał jeszcze w żadnym spotkaniu Lecha z Legią jest Kasper Hamalainen. - Kasperowi nic nie musimy tłumaczyć. On był akurat na trybunach w jesiennym meczu, gdy przegraliśmy 0-1. Ta atmosfera zrobiła na nim kolosalne wrażenie, pewnie później się dziwił, dlaczego na innych spotkaniach nie jest tak samo. Nie tłumaczyliśmy mu niczego, ale on to na pewno czuje - kończy Możdżeń.

Andrzej Grupa

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Legia Warszawa - Lech Poznań!

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje