Reklama

Reklama

Piłkarze Lecha Poznań wracają, Skorża ma... problem

- Są tacy piłkarze, których jeszcze nie widziałem na boisku, a chcę dać im szansę - mówi o graczach zwykle rezerwowych trener Lecha Poznań Maciej Skorża. Byłoby mu łatwiej ich sprawdzić, gdyby tylko podstawowi piłkarze... nie wyleczyli kontuzji. Czterech z nich już jednak wznowiło treningi.

- Są tacy piłkarze, których jeszcze nie widziałem na boisku, a chcę dać im szansę - mówi o graczach zwykle rezerwowych trener Lecha Poznań Maciej Skorża. Byłoby mu łatwiej ich sprawdzić, gdyby tylko podstawowi piłkarze... nie wyleczyli kontuzji. Czterech z nich już jednak wznowiło treningi.

Kadra Lecha liczy obecnie 26 graczy. W poprzednich tygodniach Skorża nie mógł wystawić wielu z nich, bo byli kontuzjowani. Przed meczem z Koroną sytuacja wygląda już jednak o niebo lepiej - do treningów wrócili bowiem Zaur Sadajew, Dawid Kownacki, Darko Jevtić i Łukasz Trałka, a dłuższe urazy leczą tylko Maciej Wilusz i Kebba Ceesay. Pecha ma za to Vojo Ubiparip, który ledwie wznowił treningi, a już złapał kolejną kontuzję.

Na swoją szansę w drużynie Skorży czekają m.in. bramkarz Jasmin Burić, obrońcy Paulus Arajuuri i Jan Bednarek czy młody pomocnik Jakub Serafin, włączony niedawno do kadry pierwszego zespołu. Skorża nie zaprzecza, że w najbliższych tygodniach będzie chciał wykorzystać piłkarzy rezerwowych.

Reklama

- Chcę odpowiedzieć sobie na pytanie o przyszłość niektórych graczy. Zostało osiem spotkań by zobaczyć, jaki jest ich potencjał. Zimą będzie czas by się wzmocnić, sprowadzić nowych piłkarzy, ale muszę mieć do tego jak najlepsze spojrzenie na obecny stan kadry. Jak będę wiedział, gdzie są nasze najpilniejsze potrzeby, to tam kogoś ściągniemy - uważa Skorża.

O szansach poszczególnych piłkarzy na grę nie chce mówić, choć zaznacza, że sytuacji nie ułatwiają mu kontuzje. - Choćby ta sytuacja z Vojo, gdy liczę na chłopaka, a wciąż coś się z nim dzieje. Nie chcę więc konkretyzować, w którym meczu kto zagra. Mam pewne plany, ale reżyseruje też je życie, np. kontuzje - dodaje.

Sporą szansę na występ w Kielcach będzie miał Paulus Arajuuri - z uwagi na świetne warunki fizyczne i dobrą grę w powietrzu. Te aspekty mogą bowiem przesądzić o losach meczu Lecha z Koroną. - Wiemy, jak rywale grają. To zespół bazujący na sile i górnych piłkach, które grają do Trytki. A Paulus to facet, który u nas najlepiej sobie radzi w grze głową. Jest też młody Jan Bednarek, z podobną zaletą. Z Paulusem miałem do tej pory taki problem, że co chwilę z czymś się borykał, nie mógł grać na 100 procent. Teraz jest bardzo blisko tego, by wyjść na boisko - uważa poznański szkoleniowiec.

Więcej okazji do gry powinien dostawać Muhamed Keita, który zdaniem Skorży... miał pecha. - Bo trafił na moment zmiany trenera. Z sześciu mikrocykli, które mieliśmy, cztery były bardzo mocne i on to odczuł. Zagrał świetnie w Białymstoku, ale później ciężkie treningi pociągnęły go w dół. Teraz odzyskał dynamikę i powinno już być dobrze. Musiałem tak popracować z drużyną, by do ostatniego meczu, czyli do 13 grudnia, mieli wystarczająco dużo siły i energii. Tyle, ile podczas spotkania z Bełchatowem - opowiada trener Lecha.

Ciekawie wygląda też sytuacja Dariusza Formelli, bohatera spotkania z Legią Warszawa. Przychodził do Lecha jako napastnik, później był skrzydłowym, a Skorża widział go jako rezerwowego gracza na... prawej obronie. Po kontuzjach napastników Formella był przewidziany do gry na pozycji numer dziewięć, a w czwartkowym sparingu "Kolejorza" biegał na lewej obronie. - Plan na Darka jest bardzo prosty: chcę go nauczyć skuteczniejszej gry w defensywie. To, czy gra na lewej czy prawej stronie, nie ma znaczenia. Dlatego w czwartek wystąpił na lewej stronie obrony. Rozmawialiśmy o tym, wiedział, czego oczekuję i dlaczego tam gra. Na tę chwilę widzę go jako zawodnika ofensywnego, choć jego potencjał motoryczny i szybkość sprawiają, że to idealny model prawego obrońcy. Myślę, że jeszcze państwo zobaczycie, iż to obrońca z wielką przyszłością - tłumaczy Skorża.

Co ciekawe, kiedyś w Lechu napastnikiem i skrzydłowym był Bartosz Bereszyński, a dopiero w Legii Jan Urban przekwalifikował go na prawego obrońcę.

Gotowy do gry w Kielcach powinien być Łukasz Trałka, którego przerwa w treningach potrwała zaledwie półtora tygodnia. W sparingu z Unią Swarzędz rozegrał całą jedną połowę i nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń co do swojego stanu zdrowia.

Lechici pojada w Kielc w sobotę, a mecz z Koroną rozegrają w niedzielę o godz. 15.30.

Autor: Andrzej Grupa

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama