Reklama

Reklama

​Piłkarze Lecha Poznań wolą grać na wyjazdach. Dlaczego?

Lech Poznań ma problem - murawa na jego stadionie znów bardziej nadaje się do gry w rugby niż w piłkę nożną. - Nie, do zimy nic - mówi po polski trener Nenad Bjelica pytany o to, czy są szanse na wymianę nawierzchni jeszcze w tym roku.


Do końca września trawa na Inea Stadionie jeszcze jako tako wyglądała, ale już podczas obu spotkań z Wisłą Kraków - w lidze i Pucharze Polski - było widać, że jest w fatalnym stanie. Komentatorzy pucharowego spotkania z Polsatu żartowali, że przebiegło po niej "stado dzików", piłkarze Wisły nie zostawili suchej nitki. 

Podobnie jak i ci z Lecha, którzy bardziej dyplomatycznie tłumaczyli, że "nawierzchnia nie jest najlepsza". Przy Bułgarskiej Lech musi jeszcze rozegrać w tym roku trzy spotkania - w sobotę z Wisłą Płock, a później ze Śląskiem Wrocław i w grudniu z Koroną Kielce. Można założyć, że będzie musiał radzić sobie w ataku pozycyjnym, bo rywale cofną się do obrony. 

Reklama

Z tym Lech ma problemy - nie wygrał żadnego z trzech ostatnich spotkań w Poznaniu. 

- Nie powiedziałbym, że jestem zaniepokojony faktem, iż nie potrafimy tu wygrywać. W ostatnich meczach mieliśmy więcej szans bramkowych od rywali, ale ich nie wykorzystaliśmy. Druga sprawa to właśnie kwestia stanu boiska, trudno na nim grać w piłkę. Nie szukam usprawiedliwienia czy alibi, ale prawda jest taka, że zawodnicy sami woleli grać na wyjazdach, bo tam są lepsze warunki. Wierzę jednak, że w sobotę uda nam się strzelić na tej nawierzchni bramkę i wygrać - mówi Nenad Bjelica.

Chorwat potwierdził, że razem z władzami klubu szukają rozwiązania, ale nie będzie o to łatwo w najbliższym czasie. Lech już kilka razy wymieniał nawierzchnię późną jesienią - po jakimś czasie ona też była w słabym stanie. To efekt zadaszenia obiektu, przez co trawa jest słabo nasłoneczniona. 

Klub nabył nawet specjalne lampy, ale i to nie rozwiązuje problemu. - Warunki są jednakowe dla obu drużyn, ale prawdą jest, że tej, która musi kreować sytuacje i grać w ataku pozycyjnym, jest trudniej - twierdzi Bjelica. Na pytanie o szansę wymiany przed zimą sprawnie odpowiada po polsku: - Nie, do zimy nic.

Chorwacki szkoleniowiec intensywnie uczy się bowiem polskiego języka i już na początku przyszłego roku chciałby się w nim komunikować.

Na tej słabej nawierzchni Lech podejmie w sobotę Wisłę Płock - początek starcia o godz. 20.30.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL